Mówią o niej, że jest najzdolniejszą polską aktorką młodego pokolenia… Jaka jest tak naprawdę Barbara Wypych? Zapraszam.

Agnieszka Grejc: Basiu spotykamy się pośrodku wakacji- urlop za Tobą czy dopiero odliczasz dni do wolnego ?

Barbara Wypych: Odliczam dni do wakacji. W tym roku udało mi się zaplanować aż dwa tygodnie urlopu, z czego bardzo się cieszę. Sezon 2018/2019 był bardzo obfity w różne aktywności zawodowe.  Wiele się nauczyłam w tym roku. Czuję pełną satysfakcję. Był to też czas pełen wyrzeczeń i dyscypliny, więc tym bardziej się cieszę na tymczasową zmianę miejsca i otoczenia. Podróże bardzo kształcą. Nie mam co prawda ulubionego miejsca, do którego wracam rok po roku. Jestem raczej ciekawa nowych, więc zawsze zmieniam destynacje moich podróży. Jeśli tylko możliwy jest wyjazd nawet kilka kilometrów poza miasto, nawet na dzień lub dwa, staram się to robić. To bardzo czyści głowę i pozwala nabrać nowych sił.

A do Łodzi chętnie wracasz? Tutaj mieszkałaś przez lata studiów.

Wspominam to wspaniale. To był najpiękniejszy i najważniejszy okres w moim życiu jak dotąd. Mowę o tym bez żadnej kokieterii. Powodów, aby tak myśleć i twierdzić jest wiele.  Spełniło się moje marzenie. Dostałam się do Państwowej Szkoły Filmowej, która plasuje się bardzo wysoko w rankingach najlepszych szkół tego typu na świecie. Wydział Aktorski skupiał, wszystko to, co było w zasięgu moich zainteresowań.  Można traktować to w kategoriach szczęścia. Odkryć swoją pasję, widzieć, że to właściwa droga i mieć szansę rozwijania zainteresowań pod okiem profesjonalistów i potencjału, w który z pewnością trzeba uwierzyć. Od momentu studiów zaczęłam inaczej myśleć aktorstwie. Zaczęłam poznawać i uczyć się sztuki aktorskiej, i ta nauka trwa do dziś. W Łodzi wszystko się zaczęło. Możliwość spotkania z silnymi osobowościami i indywidualnościami rozszerzało perspektywę patrzenia na ten zawód.  Zainteresowanie Wydziałami Aktorskimi wcale nie maleje. Znalazłam się wśród ścisłego grona wyjątkowych ludzi, z którymi wspólnie przechodziłam transformacje. Mimo, że nie było łatwo, bardzo doceniam lata studiów, bo przez ten czas znacznie wzrosło tempo i intensywność wielu procesów.

Gdybym chciała przejść Łódź Twoimi śladami, gdzie musiałbym pójść (śmiech)?

Strasznie rozbawiło mnie to pytanie (śmiech). Główna trasa to: Akademik- Szkoła Filmowa.

Tak to pamiętam, bo faktycznie, większość czasu spędzaliśmy na wydziale, czasem nawet zdarzało się nam się zostawać w szkole na noc. Oczywiście, nie było to dozwolone. Trudno. To był nasz drugi dom. Wolny czas spędzaliśmy wspólnie z kolegami z roku i nie tylko na OFF Piotrkowskiej, często chodziliśmy do łódzkich teatrów, świetnie wspominam seanse w klimatycznym kinie “Charlie”, muzeum sztuki współczesnej, muzeum kinematografii  czy okoliczne parki. 

Szeroka publiczność poznała Cię dzięki roli Soni w „M jak Miłość”. Jak wygląda praca na planie tego serialu? Pojawiały się głosy, że warunki nie są sprzyjające, czas pracy za długi itd…

Faktycznie tempo pracy na planie jest bardzo szybkie. Bywają sceny, na które potrzeba więcej czasu, ale na ogół kręci się je dosyć intensywnie. Czas pracy jest różny. Warunkuje to lokacja, dostępność aktorów, czy inne możliwości organizacyjno – koordynacyjne. Pracuje nad tym wiele osób. Trudne bywają wczesne poranki, szczególnie zimą, kiedy na zewnątrz jest ciemno i zimno. Tego nie da się przeskoczyć. Na planie pojawiam się z różną częstotliwością, zwykle jest to kilka dni w miesiącu.

Raz jest trudniej, raz jest łatwiej, jak w życiu. Z ekipami serialu, bo jest ich dwie, bardzo dobrze się dogaduję. To są ludzie, których pracy nie widać na ekranie, a działają w pełnym wymiarze godzin niezależnie od pogody i warunków. Bardzo to podziwiam i szanuję. Myślę, że nie mam prawa do narzekania. Jeśli ktoś odczuwa dyskomfort może to zgłosić, albo rozwiązać umowę z serialem. Zawsze jest jakieś wyjście z sytuacji. 

A z kim z ekipy zżyłaś się najbardziej?  Można zaprzyjaźnić się na planie?

Bardzo lubię mój wątek policyjny, jak również sekwencje z moją ciocią, Kisielową. Nie ma osoby, z którą miałabym zły kontakt. Zdarza się, że spotykamy się z młodą gwardią prywatnie, a to świadczy o tym, że lubimy swoje towarzystwo w pracy i poza nią. Nie potrafię odpowiedzieć, czy przyjaźń w tzw. show- biznesie istnieje, bo ja pod ten show- biznes stricte nie podlegam. Nie mam nic przeciwko temu. Każdy ma prawo wyboru. Owszem, mam coraz większą rozpoznawalność, która wynika z tego, że gram w kilku serialach z milionową oglądalnością. Serial “M jak miłość” jest bezkonkurencyjny. Staram się grać swoją rolę najlepiej jak potrafię, być w tym uczciwa i rzetelna, a wszystko to, co wzmaga popularność jest poza moim zainteresowaniem. Bardzo mnie stresuje ponadprogramowa aktywność. Czasem jest ona konieczna i wtedy włączam się w różne akcje promocyjne. Jeśli nie, wolę wypić ze spokojem herbatę w domowym zaciszu, zobaczyć ciekawy film, lub zabrać się za czytanie kolejnej książki.

A jak znalazłaś się w na planie jednego z najbardziej popularnych seriali w Polsce?

Dostałam ofertę zagrania posterunkowej Soni bezpośrednio. Osoby tworzące serial są bardzo dobrze zorientowane, co aktualnie dzieje się w dziedzinie teatru i filmu. 33. Festiwal Szkół Teatralnych mam wrażenie niesie się echem do dnia dzisiejszego. Wiele osób gratulowało mi roli w spektaklu dyplomowym. Wydaje mi się, że i tym razem “Kamień”  był moją kartą przetargową.

No właśnie nie wiem czy wiesz, ale mówi się, że jesteś jedną z najzdolniejszych aktorek młodego pokolenia. Masz na swoim koncie mnóstwo nagród- Grand Prix za wybitną osobowość sceniczną, nagrodę dziennikarzy dla największej indywidualności na 33. Festiwalu Szkół Teatralnych w Łodzi… A Ty chciałaś zostać śpiewaczką operową (śmiech)…?

To jest bardzo przyjemne słyszeć tak pochlebne opinie na swój temat. Cieszę się, że cały wysiłek jaki wkładam w moją pracę zostaje doceniony, tym bardziej, że nie pracuję dla laurów, tylko, rzeczywiście, staram się jak najlepiej sprostać zadaniu i wyzwaniu, jakie zostaje mi postawione. Pomysł na ukierunkowanie mojej przyszłości wokalnie zrodził się w Szkole Muzycznej w Kaliszu, w której spędziłam 11 lat. Kiedy kończyłam I stopień klasy fortepianu, wiedziałam, że potrzebuję zmiany. Myślałam wtedy o klasie wokalu, do której ostatecznie się nie dostałam. To mnie nie zniechęciło- kontynuowałam edukacje muzyczną grając kolejne lata na flecie poprzecznym. Pamiętam, że bardzo przeżyłam fakt, że mnie jednak na ten śpiew nie przyjęli, ale widocznie tak musiało być. Wszystko co się dzieje, działa na naszą korzyść. 

To jakie  są Twoje plany zawodowe na najbliższy okres? Gdzie będziemy mogli Cię zobaczyć?

Plany są rozmaite. W nadchodzącym sezonie 19/20 Teatr Współczesny w Warszawie, gdzie jestem na etacie, będzie obchodził swoje 70-lecie. Z okazji tego jubileuszu powstanie sztuka angażująca prawie cały zespół- tak zapowiedział Dyrektor, Pan Maciej Englert. Być może także będę w tej obsadzie.

Na pewno zagramy tytuły, znane z poprzednich sezonów. Z moim udziałem można zobaczyć: “Psie serce” i “Nim odleci”. Gram również w Och- teatrze. Farsa “Pomoc domowa” w reż. Pani Krystyny Jandy cieszy się dużym zainteresowaniem i uznaniem, więc z tym większą radością będziemy grali to przedstawienie w dalszym okresie. Jeżeli chodzi o kontynuacje ról w serialach, to nadal będę policjantką w “M jak miłość”, i odmienioną Andzią w kolejnym sezonie “Stulecia Winnych” na podstawie sagi Ałbeny Grabowskiej. Aktualnie jestem w trakcie zdjęć do filmu “Ostra” w reż. Anny Wieczur-Bluszcz. Premiera planowana na 2020 rok.

Najwięcej czasu zajmuje Ci chyba teatr prawda? Szykuje się jakiś spektakl w Łodzi?

Tak… myślę, że w teatrze spędzam najwięcej czasu. Teatr to moja stała. Lubię czuć grunt pod nogami. Praca na planie filmu, czy serialu jest ulotna. Przynajmniej, teraz mam takie odczucie. Lubię te przesiąknięte historią deski teatralne, dzięki którym mogę spotkać się z widzem i  zagrać z kolegami aktorami kolejny raz z rzędu. Z Łodzi nie nadeszła żadna propozycja, póki co (śmiech). Aktywnie działam w Warszawie, co nie zmienia faktu, że chciałabym do Łodzi powracać, bo wspominam to miasto z sentymentem.

A jaka prywatnie jest Basia Wypych? Czego o niej nie wiemy i czego możemy jej życzyć?

Basia Wypych jest bardzo zmienna i tajemnicza (śmiech). Ciężko mówić o sobie jakim się jest. Myślę, że inni ludzie są najlepszym lustrem. Ich trzeba pytać. Mam nadzieję, że będę miała okazję do tego, by móc zaskakiwać, a do tego potrzeba ogromnej siły. Niech więc ta moja droga zawodowa będzie ZNOŚNIE wyboista, kręta i nieprzewidywalna, by mogła mi dać wystarczającą inspirację do kolejnych twórczych starć i otarć.

/autorka Agnieszka Grejc, fot. mat.prom.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
fstzdjecie
Laureaci 34. Festiwalu Szkół Teatralnych
diablimniebiora_014
Diabli mnie biorą w Teatrze Nowym (foto+wideo)
XVII MFSPiN – wyniki Plebiscytu Publiczności

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*