Miłośnikom seriali nie trzeba go przedstawiać, a kto nie zna, niech koniecznie nadrobi zaległości. Panie i Panowie- Arkadiusz Smoleński.

Agnieszka Grejc: Arku spotykamy się w upalny dzień, lato w pełni… Czy aktorzy też mają wakacje?

Arkadiusz Smoleński: No pewnie. Ja w tym sezonie cieszę się z kilkudniowych wypadów między zdjęciami w Bieszczady. Odkrywam je. Spokój gór w połączeniu z dosyć surową i piękna naturą wokół pozwala mi się wyciszyć i jednocześnie podładować akumulatory do dalszej pracy na planie.

No właśnie, a jak to u Ciebie wszystko się zaczęło? Od zawsze chciałeś grać? W jednym z wywiadów przeczytałam, że byłeś „rolnikiem szukającym roli” (śmiech).

Dosyć wcześnie odkryłem swoją pasję. Już jako chłopiec wiedziałem że chce zostać aktorem. Pochodzę z pięknej, malowniczej wsi na Mazowszu, gdzie mój tata prowadzi gospodarstwo rolne, często mu pomagałem kiedy w aktorstwie wakacje się przedłużały (śmiech) No i chyba stąd to moje powiedzonko, że jestem rolnikiem szukającym roli (śmiech). Praca w zawodzie aktora nie jest rzeczą oczywistą.

Niewątpliwie w „wybicu się” pomógł Ci program „Debiut”. To było ponad 15 lat temu! Jakie to było wtedy doświadczenie?

Miałem 18 lat. Byłem tuż przed maturą i byłem bardzo zdeterminowany, żeby dostać się do Akademii Teatralnej. Nagle pojawił się program Debiut. Zgłosiłem się. To była zupełnie niezwykła przygoda. Nagle pojawiłem się w świecie, który do tej pory tylko sobie wyobrażałem. Udało się dzięki głosowaniu telewidzów wygrać rolę w serialu i to była prawdziwa lekcja aktorstwa w pigułce, którą dostałem od wspaniałych aktorów. Pan Jan Kociniak, Pani Stanisława Celińska. Pamiętam to pierwsze „Dzień dobry” na planie i to że dłonie nie chciały ze mną współpracować. Cały czas musiałem wycierać je o spodnie, żeby nie były spocone kiedy przyjdzie się przywitać (śmiech). Klasa tych dwojga wspaniałych ludzi sprawiła, że szybko poczułem się na swoim miejscu i ten rok spędzony razem był dla mnie ogromnym doświadczeniem. Potem dostałem się do Akademii Teatralnej i zaczęła się prawdziwa przygoda z aktorstwem dramatycznym.

A gdzie jest Ci bliżej- do sceny teatralnej, kabaretowej czy wielkiego ekranu?

Kocham każdą z tych trzech form. Każda się od siebie różni i wymaga innych środków i przygotowania, ale każda jest równie ciekawa, wymagająca i emocjonująca. Po studiach grałem sporo w teatrze, później założyliśmy z przyjaciółmi kabaret Polefka. Bardzo się cieszę że teraz mogę pracować z kamerą.

Do kabaretu jeszcze wrócimy… Arek mimo, że w serialach grasz od ponad 15 lat mało Cię w mediach… Wielkie gale i ścianki z fotoreporterami to nie dla Ciebie? Ani jednego wpisu na Pudelku (śmiech)…

Nie ma nawet jednego? (śmiech)

Dokładnie sprawdzałaś? (śmiech) …cholera… (śmiech)

Moim celem jest satysfakcja z wywartego na widzach wrażenia przez rolę którą gram. Na tym się koncentruje. A Pudelek może też coś kiedyś napisze (śmiech).

Mam wrażenie, że zaczęło być o Tobie głośno, gdy zacząłeś grać w „M jak Miłość”… Jak przygotowywałeś się do roli Bartka? To ciężki charakter i nieco gniewna postać do zagrania 🙂

Uwielbiam tę rolę. Jestem bardzo wdzięczny producentom i scenarzystom za tę szansę. Sukces tego serialu wynika z ciężkiej pracy naprawdę cudownej ekipy. Miałem tremę i czułem lekką presję wchodząc w tak chętnie oglądany serial w Polsce, ale od pierwszego dnia zdjęciowego zostałem przyjęty tam jak przyjaciel i w ten sam sposób staram się odwdzięczać. To bardzo zgrana i życzliwa ekipa. Rola Bartka nie jest łatwa. To postać ze złamaniem wewnętrznym,tajemnicą. Nie jest oczywista. Najważniejsze dla mnie było to, żeby znaleźć w tej postaci prawdę związaną z jego mroczną przeszłością ale w taki sposób żeby dał się lubić. Miłość zmienia Bartka, daje mu szansę i nadzieję. To bardzo ciekawy proces do zagrania dla mnie w tej postaci. Proces w którym dobro przywraca tego człowieka do normalnego życia w miłości.

Szukając informacji na Twój temat trafiłam na zdanie „Marzy o wypłynięciu na szerokie wody aktorstwa”. Czujesz, że spełniłeś swoje marzenie?

Spełniam je z każdym dniem zdjęciowym, z każdym spektaklem czy występem Kabaretu Polefka. Z każdym nowym wyzwaniem aktorskim. Można śmiało stwierdzić że płynę, ale czy są to już szerokie wody aktorstwa… oceńcie państwo sami (śmiech).

Wróćmy do kabaretu- Arek masz niesamowity talent kabareciarza! Oglądając skecze kabaretu Polefka śmiałam się do łez!

Dziękuję. Kabaret jest fajny. Daje nam punkt odniesienia, trochę krzywe odbicie samych siebie w sposób przystępny. Wszyscy lubimy się śmiać, z samych siebie też. Buduje to zdrowy dystans do siebie i świata.

Niedługo Kabaret Polefka zaprezentuje państwu swój nowy program . Wchodzimy tez ze specjalnym projektem na swój kanał na You Tube. Zapraszam już dziś do oglądania.

Planujecie wystąpić w Łodzi?

Oczywiście. W ogóle marzy mi się wielka trasa z kabaretem. To super sposób na poznanie i zwiedzenie całej Polski. I ta wdzięczna myśl że zostawiasz po sobie w danym miejscu uśmiech.

No właśnie – masz kabaret, grasz w kilku serialach jednocześnie, a i poza tym zapewne masz masę innych zobowiązań. Gdzie w tym wszystkim czas dla siebie, dla rodziny, przyjaciół?

Zacząłem zdjęcia no nowej, bardzo fajnej roli w serialu „W rytmie serca” do którego oglądania bardzo Państwa zapraszam i rzeczywiście czasu wolnego zrobiło się mniej, ale tak planujemy czas z moją dziewczyną żeby nie pogubić się w tym tempie. Na razie nam się udaje. Znajdujemy czas dla wszystkich.

Mówisz o sobie, że jesteś nieprzewidywalny. Jaki jest najbardziej szalony pomysł jaki chciałbyś zrealizować- w strefie prywatnej bądź zawodowej i czego mogę Ci życzyć?

Z szalonych rzeczy najbardziej chciałbym zagrać szaleńczo dobrą rolę i tego mi, bardzo Cię proszę, życz (smiech).

/autorka wywiadu Agnieszka Grejc, fot. mat. prom.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
_MG_0037
Dialogus De Passione#Pasja Dialogu w Łodzi (foto)
IMG_4933_kopiuj
ŁSB: RUBBERBANDance Group (foto)
24wrzesnia_254
L’apr es-midi – un solo pour Emmanuel Eggermon (foto+wideo)

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*