wieszczek_akcja_spoleczna1Chyba nikomu nie trzeba go przedstawiać. Przystojny góral ze „Szpilek na Giewoncie”, zdobywca kryształowej kuli w „Tańcu z Gwiazdami”. Niezwykle sympatyczny i skromny aktor serialowy i teatralny. Z Krzysztofem Wieszczkiem rozmawiała Agnieszka Malinowska.

Agnieszka Malinowska: Niedawno zaczął się nowy rok akademicki. Jesteś absolwentem Krakowskiej Szkoły Aktorskiej. Jak wspominasz ten czas?

Krzysztof Wieszczek: Bardzo dobrze, jak chyba każdy student. Choć szkoła teatralna to nie jest typowa uczelnia, raczej taka szkoła zawodowa… Zajęcia od rana do wieczora, czasem próby  do trzeciej w nocy na wydziale reżyserii, praca nad sobą, nowymi umiejętnościami. Fantastyczny czas i ludzie. I przy okazji dużo dobrej zabawy. Do tego w Krakowie, ech…

A: Wspomnienia wróciły (śmiech). A skąd w ogóle w Krzysztofie Wieszczku zamiłowanie  do aktorstwa? Nie lepiej było zostać strażakiem, policjantem?

K: Może lepiej, ale teraz to już musztarda po obiedzie (śmiech). Czasem tak jest, że chłopak  z blokowiska w Elblągu zostaje aktorem, bo spośród wielu głupich rzeczy najbardziej ekscytujące wydaje mu się aktorstwo (śmiech). A można byłoby robić coś bardziej pożytecznego… Ale z drugiej strony to jest praca, która przynosi wiele satysfakcji. Czasem także widzom…

A: Można było zobaczyć Cię w kilku serialach, jednak największą popularność przyniosła Ci rola górala- Bartka w „Szpilkach na Giewoncie” i na pewno tą rolą wiele satysfakcji dałeś kobiecej części publiczności (śmiech)…

K: (śmiech) Z tym serialem to prawda, choć długo chciałem pracować przede wszystkim w teatrze. Ta rola to była przede wszystkim wielka przygoda. Poznałem wielu wyjątkowych ludzi, zarówno  z ekipy realizującej Szpilki jak i z samego Zakopanego.

A:  Co w tej roli sprawiło Ci największą trudność? Łatwo było poradzić sobie z góralską gwarą?

K: Co było najtrudniejsze? Chyba tańce góralskie (śmiech). Górale tańczą trochę jak Szkoci  w swoich tradycyjnych układach. Jest nietypowe rozliczenie i dosyć ostre tempo, więc to naprawdę nie przelewki. Trzeba mieć kondycję, szybkie nogi i poczucie rytmu, żeby próbować im dorównać. A jeśli chodzi o gwarę, to miałem świetnych nauczycieli i było mi o tyle łatwiej, że parę lat mieszkałem w Krakowie, więc byłem osłuchany z tą specyficzną melodią języka. Zdaje się,  że nie najgorzej to wyszło, bo nawet w Zakopanem się dziwili, jak mówiłem, że jestem znad morza. Zdarzało się nawet, że ludzie twierdzili, że pracowali z moimi rodzicami albo że chodziliśmy razem do szkoły (śmiech)

A: Na jednym z portali przeczytałam nawet, że „musiałeś nauczyć się picia napojów alkoholowych” ? Ile w tym prawdy?

K: To jest główne zajęcie “ceprów” w Zakopanem, więc wszyscy uwierzyli na słowo. Ale między Bogiem, a prawdą to łatwiej uczyć się gwary, zwyczajów, piosenek, nie mówiąc o tańcu, jak się w dobrym góralskim towarzystwie biesiaduje… A biesiada bez wódeczki to trochę jak wąchanie plastikowych kwiatów (śmiech).

A: No i wszystko jasne (śmiech). Krzysztof, nie mogę nie zapytać o wygraną w „Tańcu z Gwiazdami”. Co aktora skłania do występu w takiego typu programie?

K: Po prostu propozycja! (śmiech) Nie wiem jak inni, ale ja chciałem się sprawdzić w tak wielkim show na żywo, w którym jest duże ryzyko porażki, ale z drugiej strony można się wiele nauczyć, nie tylko pod kątem samego tańca. To było dla mnie ogromne doświadczenie zawodowe. A do tego Agnieszka Kaczorowska nauczyła mnie rumby, foxtrota, cha chy, walca, tanga, słowem, pokazała mi świat, którego nie znałem, a w którym bardzo dobrze się poczułem. To były bardzo pracowite, ale wspaniałe cztery miesiące. I nie mówię tak tylko dlatego, że wygraliśmy.(śmiech)

pan_tadeusz_spektalk_radio_wieszczek_peszek_008715

A: Czego było nauczyć się najtrudniej?

K: Wszystkiego! Ale chyba najtrudniej cha chy… tańce standardowe przychodziły mi z trochę mniejszym trudem i trochę lepszym efektem, bo moje warunki fizyczne są bliższe standardowcom. A jak się waży sto kilo i ma ponad 190 cm wzrostu to proszę mi wierzyć, nie jest łatwo wyrobić się w szybkiej cha chy… Ale koniec końców, wyszło chyba nieźle.

A: Komu kibicujesz w tej edycji?

K: Kibicuję wszystkim parom, bo wiem jakie to jest trudne, ale Agnieszce i Łukaszowi Kadziewiczowi szczególnie. Agnieszce będę kibicował zawsze, wiele razem przeszliśmy, wiem jak bardzo utalentowaną i pracowitą jest osobą, ile serca w to wkłada. Ale też bardzo podoba mi się to, jak radzi sobie Łukasz. Tańczy naprawdę dobrze, bardzo trudne choreografie ( bo Aga innych nie ustawia – śmiech), a ma przecież ponad dwa metry! Jest chyba pierwszym sportowcem, który nie tylko się bawi, ale staje się tancerzem. Obojgu im życzę Kryształowej Kuli – zasługują na nią.

A: To na koniec powiedz gdzie można Cię teraz zobaczyć, co obecnie robisz?

K: Można oglądać mnie teraz w “Przyjaciółkach” na antenie telewizji Polsat. Gram u boku Małgosi Sochy, tworzymy trochę zwariowaną parę. Inga i Robert, nasi bohaterowi, bardzo okrężną drogą zbliżają się do siebie, mam nadzieję, że im się uda, a widzom się to spodoba. A już 11 listopada można mnie usłyszeć w Programie Drugim Polskiego Radia, jako Pana Tadeusza w “Panu Tadeuszu” w reżyserii Mikołaja Grabowskiego. Jest wspaniała obsada z Agatą Kuleszą, Robertem Więckiewiczem i Janem Peszkiem na czele, świetna adaptacja epopei Mickiewicza i genialne odczytanie utworu przez Mikołaja Grabowskiego. Serdecznie zapraszam przed ekrany i radioodbiorniki. Przede mną też kilka ciekawych projektów, ale jeszcze za wcześnie żeby o tym mówić.

A: W takim razie trzymam kciuki, żeby wszystko się udało i oczywiście dziękuję Ci  za poświęcony czas.

K: Dziękuję za rozmowę i oczywiście przy okazji pozdrawiam wspaniałą łódzką publiczność, przed którą miałem przyjemność kilkukrotnie występować. Mam nadzieję do zobaczenia!

/fot. mat.prom.

Zobacz także:

Za sceną: Jakub Sokołowski (wywiad)

– Za sceną: Marcel Sabat (wywiad)

Za sceną: Damian Kulec (wywiad)

Za sceną: Magdalena Pociecha (wywiad)

Za sceną: Dawid Pokusa (wywiad)

Za sceną: Karol Puciaty (wywiad)

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
IMG_1317
Letnia Scena 2014: W imię ojca i syna (foto)
IMG_7459_kopia
Skamieniały las. Operacja łódzka 1914. Niepodległość (foto)
Letnia Scena 2019: Początek końca (foto)

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*