pociechaPrzedstawiamy Wam kolejną osobę w ramach cyklu „Za sceną”. Tym razem będzie to młoda, początkująca aktorka i wokalistka o niespotykanym głosie – Magdalena Pociecha. Aktualnie studentka IV roku aktorstwa w Łódzkiej Szkole Filmowej.

Rozmawiały: Agnieszka Malinowska i Aleksandra Tusińska

Masz na swoim koncie rolę w filmie „Big love”, „M jak miłość”, ale również można Cię zobaczyć na scenach teatrów. Gdzie ci się najlepiej pracuje?
Nie wiem czy mogę o tym mówić (śmiech). Z tego co zaznałam, najbardziej podoba mi się chyba praca na planie filmowym. Myślę że jest to najbardziej realizujące.

Jak wspominasz swój pierwszy kontakt ze sceną? Kiedy to w ogóle było?
Chyba dopiero w liceum. Grałam wtedy w Teatrze Muzycznym i to było straszne. Gdybym zobaczyła teraz kogoś, kto był na tym etapie, co ja wtedy, powiedziałabym „nie rób tego bo się nie nadajesz”. Byłam tak zestresowana, że stojąc na scenie gapiłam się prawie cały czas w podłogę… To było dziwne. (śmiech)

Gdzie bardziej Cię ciągnie? Tzn. czy wolałabyś związać się z telewizją, grać w filmach i serialach, czy raczej obstawałabyś za teatrem?
Sama nie wiem. To wszystko nie do końca zależy ode mnie. Pod wpływem doświadczeń, które mam na swoim koncie, dochodzę do wniosku, że nie wszystkie rzeczy, które związane są z telewizją, tak naprawdę związane są z aktorstwem. Jednak teatr jest kolebką tego wszystkiego co mnie interesuje – tutaj wcielam się w kogoś, przekazuje emocje. To nie jest tak, że wychodzę na pięć minut, mówię jakiś tekst i nikogo to nie obchodzi. Myślę, że teatr jest tą płaszczyzną, na której można się zrealizować aktorsko, masz poczucie, że coś z siebie dajesz, że coś cię to kosztuje – a tu chyba o to chodzi.

Podczas pracy na planie „Big love” czy „M jak miłość” miałaś możliwość współpracy z doświadczonymi aktorami, m.in.: z Robertem Gonerą, z Aleksandrą Hamkało czy Agnieszką Sienkiewicz. Jakie to są wrażenia początkującej osoby w tym zawodzie?
Absolutnie początkującej osoby – powiedziałabym debiutującej. (śmiech) Jest takie przekonanie, zwłaszcza jeśli chodzi o dziewczyny w zawodzie, że podkładają sobie nogi, są dla siebie wredne. Jeśli chodzi o Olę Hamkało – Ola miała dużą i bardzo ciężką rolę, więc nasz kontakt był może nie tyle ograniczony, co bałam się nawiązywać z nią bliższą więź, bo widziałam jak bardzo jest skupiona. Ola jest naprawdę bardzo sympatyczną, otwartą osobą, rzetelną.  Bardzo dużo serca włożyła w prace nad postacią Emilki i  każdy element. Pamiętam jak kręciłyśmy scenę w maluchu i Ola strasznie się denerwowała, pytała „Dlaczego ja mam niebieskie paznokcie? To nie pasuje do tej sceny! Powinnam mieć żółte!” Tam zakres kolorów paznokci faktycznie był istotny, symbolizował etapy życia bohaterki, ale w efekcie na ekranie i tak chyba raczej nikt nie zwrócił na to uwagę. Ola była strasznie wkręcona w swoją postać!

Opowiedz nam jak wyglądała współpraca na planie serialu, bo w „M jak miłość” z serialową Kasią czyli Agnieszką Sienkiewicz nie darzyłyście się sympatią… A jak to było na planie? Też był taki dystans, rywalizacja między wami?
Nie, nie! Zupełnie nie. Na początku na planie byłam strasznie zdezorientowana, poproszono   mnie o wypowiedzi do materiału na stronę serialu, a ja zupełnie nie wiedziałam jak się zachowywać, co mówić! I właśnie wtedy facet zadający mi pytania zaczął opowiadać o początkach Agnieszki. O tym jaka była spłoszona i  zagubiona w tym wszystkim…Zupełnie jak ja! Więc wydaje mi się, że Agnieszka miała w głowie flashback swoich początków, pomagała, była bardzo serdeczna. Dawała mi rady, nie mówiąc już o Mikołaju Roznerskim. Mikołaj jest naprawdę super,   Mikołaj mnie tam tak wychowywał (śmiech) Zawsze mówił, że „Nie dawaj się, nie dawaj się”. (śmiech)

Czy ludzie rozpoznają Cię już na ulicy? Męczą o autografy?
Nie. Miałam taką sytuację w Sopocie na imprezie. Chłopak do mnie podchodzi „Ej, Ty grasz w „M jak miłość”?” Ja mówię „niee?” A on mówi „Ej jesteś taka strasznie podobna do tej laski!” … i tak mi się przygląda, i mówi „Ale nie, wiesz co? Jesteś ładniejsza.” Więc zdarzają mi się takie sytuacje. (śmiech)

Czyli w takich sytuacjach też grasz?
Raczej się nie przyznaję, bo jakoś tak… nie wiem, czuje się niezręcznie.

Niebawem kończysz studia… Co dalej?
Hmm… w zawodzie jest ciężko, w tym kontekście, że jest małe prawdopodobieństwo, że ktoś do mnie przyjdzie, zapuka do moich drzwi, powie „Pani Magdaleno! Pani jest taka wspaniała i cudowna, zapraszam!” (śmiech) Więc, żeby mieć jakiekolwiek pole do rozmowy z osobą, która mogłaby zaproponować ci pracę musisz być na to przygotowanym – musisz mieć zdjęcia… Najlepiej też mieć demo aktorskie, żeby jak będę z kimś rozmawiać to nie o chmurach, a o tym co potrafię, nie potrafię, jaki mam zakres postaci, w które mogłabym się wcielić. Dopiero co zmontowałam demo (przyp. link do aktorskiego demo Magdy w linku poniżej), więc za moment będę musiała się przejść po teatrach.  No zobaczymy… Liczę na to, że moja oryginalność mi pomoże.

Z kim chciałabyś współpracować?
Na pewno taką osobą jest Wojciech Smarzowski, który, wydaje mi się, kompletnie deklasuje wszystkich reżyserów w Polsce i zagranie chociażby epizodu u pana Wojtka byłoby totalnym spełnieniem moich marzeń. A co więcej? Lubię wszystkie rzeczy związane z muzyką, więc gdyby ktoś znowu robił biografię jakiegoś słynnego, polskiego artysty to chętnie zagram.

Urodziłaś się w Gdańsku, wychowałaś się w Gliwicach. Jak to się stało, że przyciągnęło Cię aż do Łodzi?
Moja mama jest z Gdańska,  tata ze Śląska, a poznali się na sylwestrze w Zakopanem. Mama w ramach prezentu na urodziny miała wybór: albo pojedzie na sylwestra w góry, albo dostanie nowy zegarek (śmiech). Gdyby wybrała zegarek, to dziś byśmy nie rozmawiały… Tata przez lata jeździł do Gdańska i tam też się urodziłam, ale z przyczyn zawodowych rodzice wybrali Śląsk. Podstawówkę skończyłam w Zabrzu, gimnazjum i liceum w Gliwicach, no a potem przyszedł czas na studia! Dlaczego Łódź? Na pewno dlatego, że Szkoła Filmowa i że jedyna w Polsce… ale trochę też ze względów finansowych, bo życie tutaj jest tańsze niż w Krakowie, Wrocławiu czy Warszawie, gdzie mieszczą się pozostałe szkoły aktorskie.

Swoją przyszłość wiążesz z jakimś konkretnym miastem?
Nie, ja tak nie mam. Przez rok mieszkałam w Krakowie, tam zawiązały się przyjaźnie, które trwają do dziś, ale większość z  nas rozrzuciło po Polsce. Jak tylko mam wolne, to ich odwiedzam. O Warszawę zaczepiam też często ze względów zawodowych, ale… nie wiem czy wyobrażam sobie życie tam. Wszystko jest za szybkie, zbyt bezosobowe. Na razie nie mam takich ram w swojej głowie, że na przykład Teatr w Lublinie zaproponuje mi jakąś rolę, a ja odpowiem, że nie, że nie ma takiej możliwości… Tak jak mówię, z uwagi na fakt, że jedną babcię miałam w Gdańsku,  a drugą na Śląsku to od zawsze podróżowałam i lubię tripować. Nie mam z tym problemu.

Jeżeli jednak przyjdzie Ci żyć w innym mieście niż Łódź, to jak będziesz wspominała to miasto?
Strasznie dużo osób mówi, że Łódź jest depresyjna, smutna, że im się tutaj nie podoba i że mało się dzieje. Ja uważam, że wcale nie! Np.: Off Piotrkowska! Fantastyczne miejsce, świetne knajpy, klimat bardzo łódzki, a jednak świeży. Mam dużo fajnych wspomnień z tym miastem! Pamiętam, że dopiero gdzieś w styczniu na pierwszym roku udało mi się zabalować na Piotrkowskiej i trafiłam do takiej knajpy, teraz już jej nie ma, do Mechanicznej Pomarańczy na Kościuszki. To był bardzo mały klub, w którym odbywały się jam session. Poszłam tam zupełnie sama, a poznałam paczkę, z którą imprezowałam później cały rok. Bardzo dużo inspiracji dało mi to miejsce, zwłaszcza muzycznych. Nie wiem czy sobie wyobrażam życie w Łodzi, ale na okres studiów i pod względem totalnie studenckim jest naprawdę fajna. Jak przyjeżdżają do mnie koledzy z innych miast, to są podjarani: „Jezu jak tutaj jest tanio, piwo kosztuje tylko tyle” (śmiech) 

Magda, powiedz na koniec czego możemy Ci życzyć?
Może tego, żeby ludzie mnie nie szufladkowali ze względu na to, że mam rude włosy. Żeby nie zmuszali mnie do zastanawiania się nad tym „Hmm… może jednak je przefarbuję”, w trakcie montowania demo, kolega, który mi pomaga zapytał: „Słuchaj Magda, a Ty nie uważasz, że to jest taki trochę problem, te Twoje włosy? Czy miałabyś problem, żeby je przefarbować?”, a ja mówię, że nie. Gdyby ktoś do mnie przyszedł i powiedział „Ej, chcę, żebyś była blondynką, ta rola tego wymaga”, to nie miałabym żadnego problemu! Więc chciałabym po prostu, żeby ludzie nie oceniali mnie po okładce. No i życzcie mi, żebym jeszcze w te wakacje pracowała przy jakimś filmie, bardzo bym chciała.

W takim razie tego wszystkiego Ci życzymy i dziękujemy, że znalazłaś dla nas czas.
Dziękuję również.

A już teraz możecie obejrzeć demo aktorskie Magdy:

Zobacz także:

Za sceną: Dawid Pokusa (wywiad)

Za sceną: Karol Puciaty (wywiad)

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
AloszaAwdiejew-0253
Alosza Awdiejew w Teatrze Jaracza (foto)
Dybuk w Teatrze im. S. Jaracza - laureat Złotej Maski
Złote Maski 2009/2010 rozdane: Jaracz tryumfuje
IMG_0995
Rewia na lodzie – Wiosna, ach to Ty (foto)

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*