szalone_3Tajemnicą Poliszynela jest fakt, że Teatr Powszechny w Łodzi spektaklem „Szalone nożyczki” stoi. To nie znaczy, że teatr nie ma niczego innego do zaproponowania, jednak to właśnie ten spektakl grany od 1999 roku szczyci się niesłabnącym powodzeniem i niezależnie od godziny i dnia tygodnia sala jest pełna (co nie zdarza się na innych przedstawieniach).

I rzeczywiście, nic w tym dziwnego skoro przyciąga sama sztuka tryskająca humorem i gagami oraz  jej niezwykła konwencja współpracy z publicznością. Jednak niezaprzeczalnym atutem tegoż spektaklu był (i tu się nie pomyliłam w czasie gramatycznym) Jacek Łuczak, aktor grający pierwszoplanową rolę fryzjera Tonia Wziętego.
Aktor świetnie wpisał się w nasze stereotypowe wyobrażenie mężczyzny, podrzędnego fryzjera o wybujałym ego i w dodatku geja, który swymi, za każdym razem innymi, niezwykle aktualnymi komentarzami rozbawiał publiczność do łez i bólu brzucha. Wielu z nas – widzów – poszło na spektakl po raz kolejny, i kolejny nie dla samego dzieła, ale by jeszcze raz zobaczyć Tonia Wziętego i pośmiać się z niego, z jego gestów, mimiki, pełnych wymowności spojrzeń i błyskotliwych komentarzy, no i żeby obejrzeć zakończenie sztuki w jego wykonaniu, co było niezwykle rzadkie, bo Jacek Łuczak w tej roli wbrew pozorom wzbudza powszechną, niezachwianą i bezbrzeżną sympatię. 

No i koniec. Jacek Łuczak opuścił szeregi trupy Teatru Powszechnego w Łodzi. Jestem właśnie po kolejnej wizycie w salonie fryzjerskim „Szalone nożyczki” i czuję się niepocieszona zmianami. Jakub Kotyński kreuje nową postać fryzjera Ola Boskiego i próbuje zagrać rolę jak najlepiej potrafi, jednak w zderzeniu z poprzednim wcieleniem  jest to delikatnie mówiąc mdłe. Owszem, ci którzy po raz pierwszy zobaczyli sztukę, śmiali się, bo generalnie dzieło w założeniu jest komedią, jednak nie tak, jak poprzednio przy kreacji Jacka Łuczaka.

Niestety śmiem twierdzić, że za jakiś czas łódzka wersja „Szalonych nożyczek” przestanie być już towarem eksportowym, przyciągającym rzesze widowni nawet spoza Łodzi i wkrótce umrze. Obawiam się bowiem, że ci, którzy tak, jak ja oglądali spektakl po kilka razy, zobaczywszy go w nowej obsadzie więcej już się nie pojawią.  Szkoda. Teraz, by obejrzeć Jacka Łuczaka w roli Tonia Wziętego, obieram kurs na Warszawę i Teatr Kwadrat.

/fot. mat.pras. teatru

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
moscow
Dziadek do orzechów – Moscow City Ballet w Łodzi
pinokioo
Teatr Pinokio – podsumowanie sezonu (wideo)
Letnia Scena: Głodomór (foto)
3 komentarze
  • kropelka
    20 marca 2014 at 21:39

    Wert, no co ty…czemu aż tak bardzo irytuje cię pozytywna opinia o twórcy tej roli?
    Czyżbyś był jego kopią…???

  • Wert
    18 marca 2014 at 10:21

    Bravo fance jednego aktora! Zabawa w krytyka na marnym poziomie zakochanej fag hag.

  • bea
    24 lutego 2014 at 18:09

    witam serdecznie, w 100% zgadzam się z autorką tekstu. Właśnie w niedzielę byłam z całą rodzinką w teatrze Kwadrat na sztuce “Szalone nożyczki” właśnie dla p. Jacka Łuczaka 🙂 Wielka szkoda,że nie ma Go już w Łodzi.

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*