pan_tadeuszzPo otwierającym XVIII Międzynarodowy Festiwal Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych spektaklu „Pan Tadeusz” Teatru Starego w Krakowie duża część widowni dała owacje na stojąco. Jednak byli też tacy, którzy nie klaskali wcale.

Z pozoru inscenizacja w reżyserii Mikołaja Grabowskiego jest farsą. Tadeusz (Krzysztof Wieszczek) to byczek z nadmiarem testosteronu, rwący się do bójki i na podryw. Sędzia Soplica (Krzysztof Globisz) to miejscowy poczciwina, który z racji posiadanego majątku pełni znaczącą rolę w lokalnej społeczności, lecz inteligencją nie grzeszy. Telimena (Katarzyna Krzanowska) to alkoholiczka, która chcąc uratować swoje ego w obliczu przemijającego seksapilu „poluje” na młode „ciacho” – Tadeusza. Zaś Zosia (Magda Grąziowska) to słodka idiotka, ale zarazem wschodząca, lokalna seks bomba – więc wszyscy i tak ją lubią. Przykłady można by mnożyć. Głównym bohaterem spektaklu nie jest jednak żadna postać z osobna, ale – jakkolwiek dziwnie by to nie brzmiało – ich gromada. Tłum.

Często na scenie występuje jednocześnie około dwudziestu postaci! Służy to odwzorowywaniu sposobu, w jaki specyfika tłumu utrudnia, lub uniemożliwia jednostkom zastanowienie się nad ich postępowaniem. Wprawia je w stan „owczego pędu”, w którym rozprzestrzenianie się każdej idei łączy się z jej spłyceniem. W podżeganiu do niepodległościowego zrywu jest tu tyle samo powagi, co w wezwaniu do grzybobrania. Natomiast religia – sprowadzona do bezrefleksyjnego odklepywania „zdrowasiek” – ma w sobie tyle metafizyki, co rytuał codziennego parzenia kawy. Opis tego ostatniego jest zresztą odśpiewywany przez księdza Robaka (Roman Gancarczyk) w sposób imitujący pieśń religijną.

Głównym celem spektaklu nie jest jednak krytyka polskiego społeczeństwa masowego, a sposobu na jaki wciąż obecne są w nim pozostałości niepodległościowego romantyzmu. Stąd przez pierwszą połowę przedstawienia aktorzy występują w strojach współczesnych. W części drugiej stroje są już historyczne, co bynajmniej nie ukierunkowuje perspektywy na odwzorowywanie przeszłości. W zestawieniu z jednakową przez cały czas scenerią, przypominającą współczesny, opuszczony plac budowy sarmackie stroje bohaterów wydają się po prostu przebraniami błaznów.

Całość jest propozycją ironicznego spojrzenia na Polskę taką, jaką jawić może się ona z perspektywy globalnej. Zapatrzoną w siebie. Niepoważną. Śmieszną. Przekonaną, że wszystkie sprawy świata kręcą się wokół niej. O tym, że potrafi taka być przekonują nas kolejne teorie spiskowe pojawiające się w przestrzeni publicznej. Tym niemniej jeśli przedstawienie naprawdę coś obśmiewa, to tylko patos, powszechną histerię i egzaltację. Natomiast spomiędzy nich spoziera coś w rodzaju sentymentu. Wyrozumiałości. Wreszcie sympatii dla nieustannej skłonności do fantazjowania o tym, że – jak mówi Sędzia snując wizję niepodległościowego zrywu – „jakoś to będzie”. A przy tym wiary, że „jakoś” okaże się znaczyć „lepiej”.

Spektakl Grabowskiego uświadamia, że polski romantyzm to nie tylko bicie się w piersi za Boga i ojczyznę, czy bicie piany w polityce. To również idealizm i przywiązanie do kultury, która nas ukształtowała. Ostrzega też, że nieokiełznane wyśmiewanie potencjalnie nieprzystających do współczesności aspektów romantyzmu prowadzić może do ignorancji w stosunku do cech innych. A w efekcie do zlekceważenia kulturotwórczego potencjału, jaki wciąż tkwi w romantycznej literaturze.

„Pan Tadeusz” Grabowskiego nie jest odczytywaniem Mickiewicza na klęczkach – co niektórym może się nie podobać. Nie jest też próbą podważania pozycji Mickiewicza jako kanonicznej postaci w historii polskiej literatury. Jest za to odświeżeniem spojrzenia na dzieło i próbą odpowiedzi na pytanie: „co polska tradycja romantyczna ma do zaoferowania kulturze współczesnej?”.

/Spektakle w ramach XVIII Festiwalu Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych w Łodzi  dniach 18.02. i 19.02.2012 w Teatrze Powszechnym.

/fot. Ryszard Kornecki – mat. pras. Teatru Powszechnego

Zobacz także:

XVIII Międzynarodowy Festiwal Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych 2012

MFSPiN: Marsz Polonia Teatru Powszechnego – recenzja

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
Skrzypek_na_dachu
Teatr Muzyczny szuka dzieci
sakreble
Kabaret Sakreble w Przechowalni (foto)
Casting do Miss Saigon

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*