Do 2 marca w Galerii Re:Medium można oglądać wystawę Andrzeja Biernackiego – anatomia dla plastyków.

Andrzej Biernacki to postać dobrze znana tym, którzy śledzą współczesne polskie życie artystyczne. Aktywny galernik i wydawca, kolekcjoner i społecznik, bezkompromisowy krytyk na bieżąco komentujący mechanizmy rządzące rynkiem sztuki i instytucjami (ale też decydentami) ją promującymi. A przy tym aktywny malarz i rysownik, konsekwentnie i na przekór wszelkim modom i trendom podążający własną drogą. Jego ekspresyjne akty, malowane farbami olejnymi lub kreślone węglem na płótnach dużego formatu, są tak wymowne i charakterystyczne, że możemy mówić o wypracowaniu własnego, rozpoznawalnego stylu, co dla artysty jest chyba największym komplementem.

Obrazy i rysunki Andrzeja Biernackiego znajdują się głównie w kolekcjach prywatnych, także zagranicznych, co jest dodatkową nobilitacją polskiej sztuki na światowym rynku. Dlatego bardzo cieszy łódzka prezentacja wybranych wątków z obfitego ilościowo i imponującego warsztatowo dorobku tego twórcy. Artysta pokazuje prace najnowsze, tryptyki z ostatnich lat zestawione z kilkoma starszymi płótnami, co obrazuje ewolucję jego stylu, przyrównywanego niekiedy do niepokojącego malarstwa Brytyjczyka Francisa Bacona (1909-1992) lub do neoekspresjonizmu lat 80. minionego wieku. To anonimowe (z zasłoniętą lub zamalowaną twarzą) akty męskie i kobiece, ukazane w ekstremalnych skrótach perspektywicznych, dziwnie przycięte lub pokawałkowane i wpisane w dynamiczne układy kompozycyjne, a do tego działające na zmysły intensywnymi zazwyczaj kolorami (choć autor nie unika też samej czerni i bieli).

Ekspresyjne pociągnięcia pędzla dyscyplinuje mocny, dosadny kontur, impasty sąsiadują z partiami gładko zamalowanego płótna – to wszystko podbija siłę przekazu prac, których wirtuozeria warsztatowa ma być (w moim odczuciu) jakimś przyczynkiem, wstępem, zachętą – do badania kondycji współczesnego człowieka. Człowieka targanego emocjami i namiętnościami, niepokojonego dylematami moralnymi, zmagającego się z mechanizmami rządzącymi ludzką egzystencją. W takim ujęciu jest to zatem twórczość głęboko humanistyczna, wręcz moralna, ale tytuł łódzkiej wystawy wskazuje jej tak zwane drugie (a może pierwsze?) dno. Studium modela – obowiązkowy element edukacji artystycznej w akademiach mających ambicje nauczać sztuki na całym chyba świecie – to właściwy temat z jakim mierzy się Andrzej Biernacki aktualną ekspozycją swoich prac. Dodajmy jeszcze, że łódzka ekspozycja jest pierwszą indywidualną wystawą Andrzeja Biernackiego w naszym mieście.
Monika Nowakowska, fragment tekstu do folderu wystawy

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
DSCF1587
Roxi Paradoxi w Galerii Hotelu Grand (foto)
IMG_5445
Tekst + Obraz = Sztuka (#3): Tomasz Płonka (foto)
P1010015
Henryk Waniek w Poleskim Ośrodku Sztuki (foto)

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*