P1200013Tuż po naświetleniu, przygotowana, mokra płytka kolodionowa musi być natychmiast  wywołana. Niewygodna nietrwałość, okrutna tymczasowość to  jej największe techniczne wady i… najważniejsze artystyczne zalety.

W obliczu jednej tylko szansy, jednego, starannie wyselekcjonowanego kadru, nie ma miejsca na błędy, nie ma czasu na poprawki. Każda sekunda decyduje o ostatecznym efekcie, którego nieprzewidywalność widoczna jest w drobnych zaciekach, sieci ledwie zauważalnych pęknięć.

W niedoskonałości, od której staraliśmy i staramy się przeciez odejść, możemy odnaleźć  znów czystą satysfakcję tworzenia, nadać mu unikatowy chrakter. Powracamy do dawnych technik, nie dlatego iż pozwalają nam na osiągnięcie lepszego efektu, nie dlatego, że dają nam doskonałą jakość, będąc wyspecjalizowanym, staranniej dopracowanym narzędziem.

Powracamy do nich aby złapać oddech. Poświęcić się, nie tylko pogoni za natychmiastowym i perfekcyjnym efektem, ale poddać mu się bezwolnie z całym swoim artyzmem, z całą wiedzą, talentem i doświadczeniem, stając sie pokornymi uczniami niezliczonych godzin wypełnionych nieustającym powtarzaniem tych samych czynności. Godzin cierpliwych, oczekujących.

Kryształowy zyrandol, nożyczki, pięc krzeseł, stół. Obiekty wyrwane z życiowego kontekstu, wymiennie ozdoby i utensilia, niemi uczestnicy, wierni świadkowie twórczego procesu, ożywieni poprzez utrwalenie, zapisani światłem na kolodionie.

– Cały zestaw podzieliłem na dwie serie fotografii. Pierwsza odnosi się głównie do martwej natury, a druga nawiązuje do tematyki przemijania, w kontekście mojego ciała – mówi Marek Szyryk.

Smugi, przebarwienia, rozmazane niekiedy kształty budzą jednak do życia przestrzeń pozornie martwą. Wprowadzają ruch, transcendentalny taniec mocno zarysowanych konturów, rozproszonych plam światła i cierpiących wyraźnie z powodu swojej achromatycznej natury, wszechobecnych czerni, bieli i szarości.

Pojawienie sie ludzkiego ciała, mimo iż nieruchomego, leżącego, pogrążonego w bezwładzie, powinno wprowadzić ożywienie, oczekiwanie u widza na ruch, oddech, nagły spazm, czy mrugnięcie.  Tymczasem “dotykając stołu”, Marek Szyryk ukazuje zabalsamowany w kolodionie kadr prowadzący go do wieczności, ujęty w drewniane ramy grobowiec chwili, której zapis przetrwa, nawet gdy sens zaginie w meandrach ludzkiej pamięci.

Czas trwania wystawy: 8.01-5.02 2010r.

Czynna w godz. 14 – 18 (Galeria FF)


Dotykając stołu Dotykając stołu Dotykając stołu
Dotykając stołu Dotykając stołu

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
Wstoczn_autor_Rafa_Malko
Grand Press Photo 2009 w Manufakturze
IMG_3059
Deportacja Żydów z Luksemburga i Trewiru do Getta Łódzkiego (foto)
wykopmy
Wykopmy Rasizm ze Stadionów w kinie Polonia
2 komentarze
  • 9 stycznia 2010 at 22:55

    Oj tak – zdecydowanie warto! Intrygująca wystawa…

  • Marcin Bałczewski
    9 stycznia 2010 at 18:41

    po fotkach widać, że warto do ff się przejść

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*