Desk_a_prop_from_the_spectacle_The_Dead_Class_1975Od 18 sierpnia do 14 listopada w SESC Consolaçao (São Paulo) Muzeum Sztuki w Łodzi zaprezentuje ekspozycję Maszyna Kantor. Wystawianie, perforowanie, montowanie, malowanie i inne sposoby produkcji. Współorganizatorzy: Culture.pl (Instytutu Adama Mickiewicza), oraz SESC Serviço Social do Comércio w São Paulo. Kuratorzy: Ricardo Muniz Fernandes, Jarosław Suchan. Koordynator: Beata Bocian.

Setna rocznica urodzin Tadeusza Kantora stała się okazją do przygotowania wystawy, która będzie zarówno największą, komplementarną prezentacją dorobku tego twórcy poza granicami kraju, jak i jego pierwszą retrospektywą w Ameryce Południowej. Wystawa zostanie otwarta 18 sierpnia, pokazana zostanie w Sesc Consolação – jednym z najważniejszych brazylijskich centrów kulturalnych, edukacyjnych i społecznych.

W specjalnie przygotowanej przestrzeni pojawi się ponad 130 obiektów: oryginały i repliki rekwizytów scenicznych, dzieła malarskie, rysunki, asamblaże, a także bardzo bogata dokumentacja fotograficzna i filmowa happeningów, akcji oraz spektakli Teatru Cricot 2. Pochodzą one ze zbiorów Cricoteki, Muzeum Sztuki w Łodzi, Muzeów Narodowych w Krakowie, Warszawie, Poznaniu i Wrocławiu, Muzeów Okręgowych w Koszalinie i Tarnowie oraz kolekcji prywatnych.

Jak pisze kurator Ricardo Muniz Fernandes: wystawa nie jest retrospektywą, ale działającym mechanizmem, nie stanowi zwykłej prezentacji, lecz łączy się z wymyślaniem na nowo tego, co żywe i przeżywane dla Kantora i jego czasów. Jest przestrzenią w procesie. MASZYNA KANTOR to różne maszyny połączone z innym mrowiem maszyn w ciągłym przepływie.

Ekspozycja rozpoczynać się będzie od prezentacji Maszyny Aneantyzacyjnej, stanowiącej w ujęciu kuratorów metaforę całej twórczości Kantora. Kolejną przestrzeń wypełnią materiały dokumentacyjne dotyczące twórczości i życia Kantora. Jej aranżacja odwoła się do słynnej „Anty-wystawy”, która została otwarta w krakowskiej Galerii Krzysztofory w 1963 roku – pozbawiona chronologii, chaotyczna, pozwoli widzowi na samodzielną pracę w rekonstruowaniu „interioru imaginacji” artysty.

W sali głównej pokazane zostaną oryginalne i zrekonstruowane obiekty sceniczne uznane za kluczowe i emblenatyczne do całej twórczości Kantora. Znajdą się tu między inymi: Szatnia z „Nadobniś i koczkodanów” (1973) oraz rekonstrukcje elfów i Goplany z „Balladyny” wystawionej w 1943 roku. Towarzyszyć im będzie projekcja zapisu performansu „Die Grosse Emballage” pochodzący z filmu Dietricha Mahlowa „Kantor ist Da” (1969). Zapis ten stanowi swoistą kodę wystawy – wskazując na głęboki, historiozoficzny sens twórczości artysty i jej związek z największym horrorem XX wieku – Zagładą.

Kolejne siedem sal to, jak pisze Jarosław Suchan: siedem rozdziałów pokazujących kolejne urzeczywistnienia MASZYNY KANTORA wprowadzane w rytm ogłaszanych przez niego koncepcji teoretycznych. Ich tytuły to: Realność spotęgowana, Informel – Infernum, Okolice zera, Ambalaże, Happening, Niemożliwe oraz Klisze pamięci.

Fragment tekstu Jarosława Suchana “Maszyna Tadeusz Kantor”:
   
Nie ma artysty, który byłby bardziej niż Tadeusz Kantor samemu sobie niewiernym. Nie ma artysty, który z zaprzeczania samemu sobie uczyniłby z takim uporem realizowany program. Artysty bardziej proteuszowego, z większym talentem wymykającego się wszelkim próbom opisania, zdefiniowania i klasyfikacji. Twórca teatralny, malarz, rysownik, happener, teoretyk – wszystkie te określenia bez wątpienia nie są błędne w odniesieniu do jego osoby. Ale też żadne nie oddaje tego, co w jego działalności najważniejsze. Awangarda, Bauhaus, postkubistyczny realizm, surrealizm, soc-realizm, informel, malarstwo materii, nowa rzeczowość, ready-made, environment, assemblage, happening, sztuka biedna, konceptualizm, appropriation art, etc. Zjawiska artystyczne, z którymi twórczość Kantora przez ponad półwiecze wchodziła w relację i dialog, można by wymieniać jeszcze długo. Do tego należałoby dodać wyrafinowaną i perwersyjną grę Kantora ze swoim dorobkiem: nieustające reinterpretowanie swoich wcześniejszych osiągnięć, nadawanie im nowych znaczeń, wikłanie w coraz to nowe artystyczne i intelektualne afiliacje, mnożenie metafor służących ich opisaniu, piętrzenie sprzeczności i paradoksów w towarzyszących im teoretycznych komentarzach. Wreszcie – nieustające repetycje, nawroty, powtórki, kopie, wariacje, wersje, rekonstrukcje.
   
Cały ten wysiłek, jaki Kantor wkładał w nieustające zaprzeczanie samemu sobie, oraz koszty, jakie w związku z tym ponosił, zmuszają do uznania proteuszowego charakteru jego twórczości za jej rudymentarny a nie przypadkowy czy koniunkturalny rys. Pozwalają też dostrzec, pod zmienną i niestałą powierzchnią, stałość i żelazną konsekwencję nie będącą konsekwencją estetyki i stylu ale – postawy. Paradoksalnie, Kantor pozostawał najwierniejszy sobie dokładnie w tym momencie, w którym zdawał się sobie zaprzeczać. Jego twórczość była bowiem MASZYNĄ, której sposób działania określała nieustająca autotransformacja.
   
Była to maszyna pracująca na rzecz stawania się tym czym nie jest. Gdy tylko Kantor dostrzegał, że jego działania popadają w rutynę, zaczynają służyć produkcji tego samego, mechanicznemu powielaniu skodyfikowanych wzorców, opuszczał, jak pisze, „usankcjonowane podium” w poszukiwaniu nowych formuł operacyjnych. „Przeszłość – pisał – łatwo staje się balastem. Należy jej kolejne etapy nieubłaganie zamykać, zostawiać z niej tylko to, co w nowej sytuacji zmienia się również”. Celem miało być zachowanie zdolności maszyny do pracy na rzecz rekonfiguracji naszego widzenia a cel ten zdawał się Kantorowi możliwy do osiągnięcia tylko dzięki permanentnej transformacji samej maszyny. Wystawa MASZYNA-KANTOR. WYSTAWIANIE, PERFORMOWANIE, MONTOWANIE, MALOWANIE I INNE SPOSOBY PRODUKCJI historię owej transformacji przybliża.

/fot. mat.pras.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
salon
Salon de Fleurus w Muzeum Sztuki
IMG_5483
Prime Time 2014 w Centralnym Muzeum Włókiennictwa
pierz
Ireneusz Pierzgalski Malarstwo – Retrospektywa 2015

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*