Od 30 maja do 30 czerwca w Galerii Bałuckiej będzie można oglądać wystawę towarzyszącą tegorocznej edycji Fotofestiwalu autorstwa Anny Orłowskiej pt. Funerał. Jej kuratorką jest Adriana Michalska. Wernisaż – 30 maja o godz. 17.

Cykl „Futerał” składa się z serii fotografii zrobionych we wnętrzach zamków i magnackich pałaców, które stały się źródłem inspiracji artystycznej. Mimo wojennych zniszczeń, licznych grabieży i barbarzyńskich najazdów, w Polsce znajduje się ogromna liczba różnorodnych reprezentacyjnych budowli, które udało się ocalić od zapomnienia. Anna Orłowska tworzy własne, indywidualne zasady i kryteria zapisu zastanej rzeczywistości.

Do swojego projektu wybrała dziesięć zabytkowych budowli: Zamek w Łańcucie, Zamek Książęcy w Oleśnicy, Pałac w Nieborowie, Zamek w Mosznej, Muzeum Zamkowe w Pszczynie, Zamek w Płakowicach, Pałac w Ponarach, Pałac Ublik, Pałac w Łupkach oraz Pałac w Rodelach.

Wyrażenie nowego stosunku do słowa pałac w powojennej Polsce trafiło na podatny grunt. Zbiegło się z ludowymi tęsknotami, oczekiwaniem na zmianę, która usunie klasowe przepaści. Tę zmianę uruchomiła reforma rolna. Z pałaców i dworów wyrzucono ich właścicieli. Prywatne jaśniepańskie rezydencje stały się częścią otwartej przestrzeni publicznej. Pokolenie urodzone w latach 40. było pierwszą generacją, dla której brak podziału na dwór, folwark z czworakami i wieś wydawał się czymś oczywistym, a brama pałacu nie wyznaczała granicy podziału (konfliktu) społecznego.

W budowanej przez Annę Orłowską konstrukcji wypowiedzi artystycznej można wyodrębnić trzy części. Pierwsza to seria zdjęć czarno-białych. Zostały na nich ukazane korytarze dla służby, kuchenne schody, tajemne przejścia. Dawniej ukryte przed oczami arystokracji, dziś także niedostępne dla zwiedzających, przed którymi otwarto jedynie salony. Tak jak w strukturze pałacowej istnieją przestrzenie, z których wyziera jedynie pustka, tak dzisiejszy świat jest światem, w którym często słowa i gesty są pozbawione treści.

Druga część to zdjęcia barwne przedstawiające salony, przestrzenie, z których korzystali dawni właściciele – arystokraci, rezydenci. Motywem przewodnim tych fotografii są ukazane na pierwszym planie kolorowe kwiaty w wazonach przeznaczone do podziwiania, na pokaz, podkreślające wyidealizowany wizerunek wnętrz oraz mieszkających w nich ludzi. Reprezentacyjne części zamków komponowano niczym fotograficzne kadry przypominające scenografię składającą się z dekoracji i rekwizytów. Dziś bywa całkiem podobnie. Ludzie często aranżują swoje apartamenty na wzór komputerowych wizualizacji.

Bardzo popularnym meblem w XIX wieku była witryna. Mebel ten stał się niejako namiastką pałacu dla każdego. Można było w nim wyeksponować różne przedmioty, z pozoru bezużyteczne, za to przedstawiające wartość dla jego właściciela i zdradzające jego gusty oraz upodobania.

Współcześnie często nabywa się różne rzeczy, gadżety na pokaz, by potem przesłać ich zdjęcia do kanałów społecznościowych typu facebook, bądź instagram. Tak jak dawniej umieszczało się wymuskane bibeloty w witrynie, aktualnie „wrzuca się” do cyberprzestrzeni wyidealizowane fotografie przedmiotów, miejsc, sytuacji, ludzi, tworząc „wypolerowaną rzeczywistość”.

W przestrzeni Galerii Bałuckiej, w otoczeniu prac z cyklu „Futerał”, wyeksponowany jest właśnie taki historyczny mebel. Został wypożyczony z dawnego pałacu Izraela Poznańskiego, nazywanego „łódzkim Luwrem”, pełniącego obecnie funkcję Muzeum Miasta Łodzi. Oprócz witryny stanie też w galerii ceramiczna żardiniera przeznaczona do eksponowania kwiatów.

Wspomniana wcześniej seria zdjęć z bukietami kwiatów została zrobiona w pałacu w Łańcucie. Według przekazów w czasach kiedy pałac zamieszkiwały rody Lubomirskich i Potockich kompozycje kwiatowe były zmieniane nawet dwa razy dziennie. Współcześnie bukiety układane są z kwiatów pochodzących z pałacowego ogrodu. Ich funkcja ma polegać na zaakcentowaniu autentyczności wnętrz, jednak efekt jest odwrotny – stają się zasuszonym reliktem przeszłości.

Historia Zamku w Łańcucie jest bogata i niezwykle ciekawa. Na początku XVII wieku stała tam wieża strażnicza, którą następnie rozbudowano do wielkości dworu obronnego. Stanisław Lubomirski przekształcił ten obiekt w budowlę w stylu pallazzo in fortezza (pałac w twierdzy). Autorem projektu był architekt Maciej Trapola, a plan fortyfikacji w kształcie gwiazdy stworzył Krzysztof Mieroszewski. W czasie rządów księżnej Elżbiety Izabeli z Czartoryskich Lubomirskiej zamek zyskał formę klasycystycznej rezydencji. Urządzeniem wnętrz zajęli się m.in. Szymon Bogumił Zug i Jan Chrystian Kamsetzer. Po śmierci Izabeli pałac trafił w ręce rodu Potockich i należał do nich aż do zakończenia II wojny światowej. Wszystkie sprzęty, obrazy i rzeźby zostały wywiezione z Polski przez ostatniego właściciela, który przekazał posiadłość rządowi Rzeczypospolitej. Po wojnie kompleks pałacowy przeobrażono w muzeum, a obecnie zaadaptowano go na hotel.

Ostatnia część cyklu obejmuje, podobnie jak poprzednia, zdjęcia w kolorze. Zostały na nich przedstawione przestrzenie pałacowe, które zaadaptowano do nowych funkcji. Są perfekcyjnie zakomponowane, z dbałością o kadr, a jednak oglądający może zauważyć w nich pewien dysonans. Wynika on z faktu, że przystosowanie pomieszczeń do nowych celów dokonane zostało bez poszanowania i troski o historyczną tkankę. Oryginalne lamperie pomalowano olejną farbą w odcieniach zieleni, bazę kolumny obłożono tandetną boazerią, w miejsce okazałych dwuskrzydłowych drzwi z frezami zamontowano nowe, wykonane z płyty paździerzowej. Podobnie obchodzono się z innymi zachowanymi detalami. Jak powszechnie wiadomo, futerał powinien stanowić ochronę dla tego, co znajduje się w jego wnętrzu. Jego rolą jest zabezpieczenie zawartości przed uszkodzeniem. Los pałacowych wnętrz okazał się zgoła odmienny. Z powodu nacjonalizacji, która w powojennej Polsce dokonana została na szeroką skalę, wszystkie zamki i pałace odebrano prawowitym właścicielom, proces dostosowania tych budynków do nowych funkcji (stały się szkołami, urzędami, hotelami, sanatoriami, szpitalami, zakładami wychowawczymi), zostawiał widoczne ślady.

Takie niekorzystne zmiany dotknęły na przykład Zamek Książęcy w Oleśnicy. Przyjmuje się, że zespół zamkowy powstał w miejsce gotyckiego drewnianego grodu obronnego. Pierwsza wzmianka o zamku murowanym pochodzi z 1294 roku. Obiekt był wielokrotnie przebudowywany. Do 1945 roku był królewską rezydencją rodu Hohenzollernów. Następnie pełnił funkcję więzienia dla jeńców wojennych. Później zamek zajmował oddział radzieckiego Międzynarodowego Czerwonego Krzyża, następnie Państwowy Urząd Repatriacyjny, Technikum Budowlano-Drogowe, Centralna Szkoła Instruktorów i Instruktorów Zuchowych ZHP, oddział Muzeum Archeologicznego we Wrocławiu. Obecnie jest siedzibą Ochotniczych Hufców Pracy.

Historyczne zamki i pałace, otoczone mrokiem tajemniczości i owiane barwnymi legendami, będące niekwestionowanym świadectwem dziejów, obecnie przyciągają uwagę także prywatnych inwestorów. Jednakże niska świadomość wartości zabytkowych budowli przyczynia się do ich dalszej dewastacji.

Futerał ma kształt obiektu, który jest w nim przechowywany, jest skrojony na jego miarę i − podobnie jak pałac − przez swoją podwójną strukturę odzwierciedla na przykład porządek społeczny. Radko dostrzega się dziś skomplikowaną, szkatułkowatą konstrukcję magnackich rezydencji, bo wydaje się, że reguły funkcjonowania pałaców nie są już dla nikogo istotne. Podobnie jak przegródki w szkatułce pomagają posegregować biżuterię i inne cenne dodatki, tak architektura pałacu z dwoma systemami sieci korytarzy i pomieszczeń (reprezentacyjnych i technicznych) dzieli ludzi na kategorie: tych lepiej urodzonych oraz tych, od których zależało sprawne funkcjonowanie majątku. Służba bywała bardzo liczna. W przywoływanym już zamku w Łańcucie, na przełomie XVIII i XIX wieku liczyła sto dziewięćdziesiąt dziewięć osób, przy czym sto pracowało w głównym budynku, siedemdziesiąt opiekowało się ogrodami pałacowymi, a dwadzieścia dziewięć zajmowało się końmi oraz pojazdami zaprzęgowymi. Stosunki międzyludzkie wśród służby domowej były również uwikłane w skomplikowaną hierarchię. Kuchenna nie była równa garderobianej, a pokojówka ochmistrzyni. Seweryn Łusakowski w Pamiętniku zdeklasowanego szlachcica pisał:

„Garderoba była wyższa od pralni. Panny garderobne nie wdawały się z pannami z pralni. Taki sam stosunek był pomiędzy lokajami a furmanami. Furmani byli prości ludzie, choć wyguzikowani jak lokaje […]. Dzieliły się tam jeszcze dziewki z pralni i piekarni, i dziewczęta z garderoby, i mnóstwo było tak zwanych kółek stopniowych. Ogrodniczek żył z kuchcikiem, broń Boże, ze stróżem bądź parobkiem stajennym, choć byli z jednej wsi i jednej matki, jednakże każdy bronił swojego honoru i stanowiska w hierarchii dworskiej i majątkowej.

[…] Wszystkie stopnie dworskie były osobno od siebie nawet stołowane, nawet karmione – broń Boże razem! Osobny stół lokajski, osobny furmański, osobny garderoby, osobny pralni”.

Budynki pałaców były zaprojektowane w taki sposób, by całe zaplecze służbowe było ukryte przed arystokratami. Trudno sobie nawet wyobrazić ten labirynt korytarzy, schodów, pomieszczeń, na przykład kuchennych, pokoi kamerdynerów itp. Do dziś pozostają one niedostępne dla nowych użytkowników, a także zwiedzających. Chwila zastanowienia, refleksji, pozwala uzmysłowić sobie, że społeczeństwo klasowe będzie istniało tak długo, jak długo będą utrzymywać się nierówności w posiadaniu zasobów ekonomicznych i będą one wpływały na warunki życia. Porządek klasowy przejawia się współcześnie w obszarze wyborów i praktyk konsumpcyjnych, nawet tak prozaicznych, jak ubiór, kuchnia, aktywność fizyczna, poprzez które komunikujemy innym, kim jesteśmy, i to one stanowią podstawę społecznych inkluzji i wykluczeń oraz nośnik przemocy symbolicznej. Najważniejszy aspekt projektu Orłowskiej – pałac jako model współczesności, hierarchicznej zależności między ludźmi jest zatem wciąż aktualny. Różnorodność klasowa ukazana jest bardzo dobrze w powieści Władysława Reymonta Ziemia obiecana. Symptomatyczne jest to, że właściciele pałaców byli odgrodzeni od ceglanych fabryk i pracujących w nich robotników murem. Istota hierarchii społecznej widoczna jest w istniejącej do dziś dziewiętnastowiecznej zabudowie Łodzi z ogromnymi, pozostającymi w nienaruszonym − od początku wieku − stanie pałacami, budowlami reprezentacyjnymi, z otoczonymi murem fabrykami, tworzącymi całe kompleksy.

Obecnie funkcje obiektów uległy transformacji. Niezmienna natomiast pozostaje klasowość, podział na zamożnych i biednych, którzy funkcjonują obok siebie. Współczesne pałace służą wielkim korporacjom, hotelom międzynarodowych sieci oraz tym, których stać na wyłożenie kilku milionów za mieszkanie w apartamentowcu. Z powyższych względów prezentacja fotografii z cyklu „Futerał” właśnie w Galerii Bałuckiej, zlokalizowanej vis a vis historycznego pałacu należącego niegdyś do Izraela Poznańskiego, jednego z najzamożniejszych fabrykantów, ma szczególną wymowę, gdyż stanowi pomost pomiędzy historycznym obiektem, a współczesnym rozumieniem pałacu w sensie stricte metaforycznym. Cykl zdjęć Anny Orłowskiej to nie tylko dokumentacja pałacowych wnętrz, ich przeobrażeń, adaptacji do nowych funkcji, prezentacja elementów ich wyposażenia, które przetrwały do dziś, to przede wszystkim opowieść o potrzebie dominacji, o różnicach klasowych, o konfliktach i o zmieniającym się społeczeństwie.

Adriana Michalska

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
otwarta_wystawa_2014_20140517_1419927155
OtwaARTa Wystawa XV – informacje
Superbohaterowie w polskich miastach – Batman w Łodzi
CMW-plakat12
Złap wirtualne motyle w Centralnym Muzeum Włókiennictwa

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*