swingTwórcy kabaretu Limo podjęli się nowego projektu, dłuższego niż przeciętny kabaretowy skecz, którego efekt możemy obejrzeć w kinach pod dwuznacznym tytułem – Swing. Dlaczego dwuznacznym? Ponieważ wymaga tego ciekawa koncepcja filmu.

Główny bohater Marek (Kacper Ruciński) po siedmiu latach małżeństwa odczuwa monotonię oraz brak seksualnej ekscytacji w związku. By podreperować więzi małżeńskie odkrywa swój plan przed przyjacielem Andrzejem (Szymon Jachimek), mającym trudności w stworzeniu trwałego związku, by następnie wciągnąć go w intrygę. Nosi ona nazwę „swingu”, czyli grupowego seksu, który miałby się odbyć z partnerkami bohaterów. Jednak nieudolna próba zaproponowania żonie (Ewa Błachnio) wspólnej orgii rozpoczyna serię nieporozumień. Każdy bohater ma świadomość poruszania się w jedynie dla siebie jasnej rzeczywistości. Mimo to, z biegiem dalszych absurdalnych wydarzeń, staje się ona nonsensem oraz sprzecznością.

Owe zawirowania oraz wzajemna niezrozumiałość sytuacji powoduje pewne bariery komunikacyjne między bohaterami, budujące humorystyczne dwuznaczności słów. Akcja, a zarazem jej komizm rozpoczyna się z czasem, przede wszystkim wraz z wejściem do fabuły postaci granej przez Julię Kamińską (znaną z głównej roli w serialu Brzydula). To dzięki niej w znacznym stopniu udaje się stworzyć dowcip oraz dobry humor Swingu. Ponadto, ciekawą koncepcją przyjętą dla tego filmu była próba stworzenia sztuki teatralnej, której wydarzenia toczą się w mieszkaniu małżonków w ciągu jednego dnia.



 
Powyższe trzy aspekty Swingu skłaniają mnie do polecenia wyjścia do kina. Pomimo natarczywości oraz pojawiającej się na każdym kroku seksualności w otaczającym nas świecie, w filmie tym nie jest ona nieprzyzwoita bądź wulgarna. Swing to jeden ze sposobów na doświadczenie luźnej oraz przyjemnej rozrywki.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
strei
Straight Outta Compton – recenzja
krudowie
Krudowie – recenzja
sniezka
Śnieżka – recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*