spotlightFilmy o tematyce dziennikarskiej niespecjalnie cieszyły się popularnością. Takie tytuły jak „Zodiak”, „Dziewczyna z tatuażem”, „Stan gry” nie odniosły sukcesu komercyjnego. Czemu tak jest? Kino dziennikarskie z reguły opowiada historie oparte na faktach, przez co widz odnosi wrażenie, że zakończenie opowieści nie przyniesie zaskoczenia. Jest to bardzo myląca teoria. To, że znasz historię, nie oznacza wcale, że przewidzisz każdy wątek, zwłaszcza ten ostateczny.

Akcja „Spotlight” rozgrywa się w Bostonie. Obraz opowiada o grupie dziennikarzy zatrudnionych w gazecie Boston Globe, która w 2002 roku opublikowała artykuł o pedofilii w kościele katolickim. Sprawa była mocno nagłośniona, ponieważ nie dotyczyła jedynie bostońskich księży, ale wielu duchownych w całych Stanach Zjednoczonych. Osoby odpowiedzialne za artykuł otrzymały nagrodę Pulitzera (największe wyróżnienie w dziedzinie dziennikarstwa, literatury i muzyki).

„Spotlight” ogląda się jak dreszczowiec w najlepszym wydaniu. Pomimo, że nie ma tu pościgów, strzelanin i walk na noże, konstrukcja scenariusza i montaż wznoszą ten film ponad przeciętne kino akcji. W pracy dziennikarskiej bowiem kawałek kartki może być substytutem amunicji, a długopis działać jak dobrze naoliwiony pistolet, natomiast w rękach wypalonego lub leniwego reportera może przynieść więcej szkód niż pożytku. Dla bohaterów filmu praca w redakcji traktowana jest jak sacrum, którego w żaden sposób nie wolno znieważyć, nawet, jeśli osoby odmawiają współpracy i zamykają drzwi z hukiem przed nosem.

„Spotlight” należy rozpatrywać dwutorowo. Twórcy z jednej strony mierzą się z problemem pedofilii w kościele, o którym coraz częściej słyszymy w mediach, a z drugiej oddają hołd żmudnej dziennikarskiej profesji. To właśnie ta druga kwestia ma tutaj szczególne znaczenie. Społeczeństwo bowiem nie zdaje sobie sprawy, ile czasu, wysiłku i cierpliwości potrzebne jest do napisania rzetelnego artykułu. Reżyser i scenarzysta – Tom McCarthy unika efekciarstwa, najprostszymi metodami próbuje uzmysłowić widzom, że dzięki sumiennej i uczciwej pracy dziennikarskiej dostają oni prawdę, do której dotarcie wcale nie jest takie proste i oczywiste.

https://www.youtube.com/watch?v=eTMK_ivAbXM

   
Kolejny problem poruszony w „Spotlight” traktuje o stosunku dziennikarzy do samej instytucji kościoła. Każdy z bohaterów został wychowany w duchu religii chrześcijańskiej i regularnie uczęszczał na mszę świętą. Konfrontacja z bolesną rzeczywistością powoduje, że wiara zostaje wystawiona na próbę. Rodzi się pytanie, czy przez cały ten czas żyłem w nieświadomości, a osoby piastujące tak ważny urząd jakim jest kapłaństwo, oszukiwały mnie?
   
„Spotlight” jest filmem bezbłędnym i najlepszym dziennikarskim obrazem od czasów „Wszystkich ludzi prezydenta” Alana J. Pakuli. W głównej mierze zawdzięcza swój sukces świetnie skonstruowanemu scenariuszowi i zespołowi aktorskiemu, na tle którego szczególnie wyróżnia się Mark Ruffalo. Odnoszę wrażenie, że Amerykańska Akademia Filmowa nie jest jeszcze gotowa na uhonorowanie tak kameralnego obrazu statuetką w kategorii 'najlepszy film’. Jak wiemy, Oskara co roku otrzymuje film efektowny i patetyczny w formie. „Spotlight” na pewno zostanie w jakiś sposób wyróżniony, ale w najważniejszych kategoriach zostaną mu zatrzaśnięte drzwi przed nosem. Szkoda.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
tajemncia
Tajemnica Filomeny – recenzja
krolowahiszpanii
Królowa Hiszpanii – recenzja
mi5
Mission Impossible 5 – recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*