wok_kronosa_20130619_1368391646Spotkanie wokół intymnego dziennika Witolda Gombrowicza pt. „Kronos” z profesorem Jerzym Jarzębskim w Domu Literatury, zgromadziło licznie zebraną publiczność – na sali szybko zaczęło brakować wolnych miejsc. Wydarzenie przyciągnęło fanów twórczości autora m.in. „Trans-Atlantyku”, „Pornografii”, czy szerzej znanej, popularnej ze względu na obecność w kanonie lektur szkolnych powieści „Ferdydurke”.

Nie zabrakło ludzi obcujących z literaturą na co dzień: studentów filologii polskiej, nauczycieli czy wykładowców akademickich. Witold Gombrowicz swoją postacią intryguje bez względu na wiek czy wykonywany zawód. Nic więc dziwnego, że wydanie „Kronosu” (spotkanie pomogło ustalić, która forma odmiany jest poprawna – „Kronosu”, a nie „Kronosa”) wzbudziło wiele kontrowersji, zwłaszcza, że zapiski są tymi najbardziej prywatnymi, najintymniejszymi z wydanych wcześniej publikacji.

Wpisom w „Kronosie” brak narracji, o czym wspomniał profesor Jarzębski. Są bardzo fragmentaryczne, czasem są to jedynie wyliczenia imion, leków, dolegliwości. Literatury w charakterystycznym gombrowiczowskim stylu nie znajdziemy, pojawia się pytanie czy „Kronos” w ogóle jest wart publikacji. Profesor trochę z przymrużeniem oka stwierdził, że oczywiście dziennik należało wydać, w końcu „jak pisarz wielki to i kwity z pralni się wydaje”. „Kronos” dopełnia obraz pisarza. Gombrowicz to, pozwolę sobie na nie do końca poważne określenie, „literacki celebryta”, skandalista, który w obecnych czasach pojawiałby się regularnie na pierwsze stronach gazet i portalach plotkarskich. Życie seksualne pisarza było bujne i niebanalne, oprócz jego biseksualności, przejawiał fascynację młodymi istnieniami, zarówno męskimi jak i damskimi, jakby ta młodość nim kierowała, niwelując różnice płciowe.

Zgromadzona publiczność była bardzo aktywna. Dyskusja podczas spotkania poruszyła wiele interesujących kwestii, między innymi wątpliwość czy poznanie intymnych i kontrowersyjnych aspektów życia pisarza nie zaważy na odbiorze jego twórczości, przez pryzmat sensacyjności samej postaci. Pojawił się głos dotyczący sprzyjającej młodym czytelnikom formy wydania dziennika,  tekst jest niezwykle „olinkowany”, zawiera wiele zdjęć, odnośników. Ciekawym punktem widzenia okazało się stwierdzenie innego słuchacza, jakoby „Kronos” był świadectwem obsesji pisania, w którym pojawiają się wycinki, fragmentaryczne zdarzenia, ale brak w nim poszukiwań sensu własnej egzystencji.

Spotkanie obfitowało w wiele ciekawych anegdot, między innymi o spotkaniu pisarza z Gustawem Kotkowskim w restauracji, kiedy to żaden z panów nie kwapił się do zapłacenia za posiłek, w związku z czym nie opuścili miejsca przez długi czas. Profesor Jerzy Jarzębski to polski krytyk i historyk literatury, znawca twórczości Gombrowicza, oprócz ogromnej wiedzy o nim samym, odbył wiele podróży śladami pisarza, rozmawiał z ludźmi z jego otoczenia, można zaryzykować stwierdzenie iż zbliżył się do poznania postaci w całkowitym wymiarze. To umiłowanie Gombrowicza, jego dzieł i fascynacja jego życiem prywatnym jest zauważalna gołym okiem, co nadało spotkaniu niezwykłej atmosfery obcowania z osobą tak bliską pisarzowi. Dom Literatury we wtorkowy wieczór zamienił się w Dom Wszystkich Zafascynowanych Twórczością i Życiorysem Witolda Gombrowicza.

/fot.Marcin Bałczewski

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
Biblioteka z ogrodem w secesyjnej kamienicy (foto)
Polityczna uwięziona literatura w Domu Literatury (foto)
Konkursy Stowarzyszenia Pisarzy Polskich i Domu Literatury w Łodzi

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*