sep„Kilkudziesięciu największych bandziorów, zniknęło bez śladu w ciągu ostatnich sześciu lat.” Pozwoliłem sobie sparafrazować ekranową wypowiedź Piotra Fronczewskiego, ponieważ ten tekst mogą czytać także dzieci, a filmowy generał w swoim zdaniu zawarł wyraz uznawany powszechnie za wulgarny. Film przecież to także element kultury, nie będę zatem deprawował młodych ludzi. Ok., a teraz już bardziej na poważnie. Z racji tego, że grupa przestępców z cytatu ulotniła się z oczu policji jak kamfora, wspomniany generał przydziela do prowadzenia śledztwa dwóch najlepszych stróżów prawa w Polsce.

Jednym z nich jest Aleksander Wolin, pseudonim Sęp. Nieugięty, nie przekupny – po prostu wzór. Z racji swoich niekonwencjonalnych metod dochodzeniowych, ma on dociec w jaki sposób tajemniczym sprawcom udało się na oczach milionów ludzi uprowadzić z sali sądowej niejakiego Radosława Raczka i czy ma to związek z wcześniejszymi „zaginięciami”. Jak się okaże, ta sprawa jest wyjątkowo trudna do rozgryzienia, tym bardziej, że postawi przed Sępem wiele znaków zapytania, na które on sam nie chciałby odpowiadać.

Sęp, to debiut fabularny cenionego scenarzysty i reżysera teatralnego Eugeniusza Korina. Pojawienie się jego pierwszego w karierze filmu nie było by niczym nadzwyczajnym, gdyby nie fakt, że artysta ten nie należy do już najmłodszych twórców. Nie chcę nikomu zaglądać jednak w metrykę, więc zajmę się sprawami stricte związanymi z thrillerem tego reżysera.

Sęp w zapowiedziach kusił enigmatycznie brzmiącymi hasłami, jak chociażby to: „poznaj równanie nieśmiertelności”. Sam zwiastun również był tajemniczy, a więc i  zachęcał do zapoznania się z całością. Po seansie mam jednak bardzo mieszane uczucia, co do tej produkcji. Owszem, początkowo historia wydaje się poruszać w ciekawym kierunku, pojawia się wiele zagadkowych scen, których trudno dopasować do całej tej misternie stworzonej układanki. Niestety, gdzieś tak od połowy filmu, cała ta wcześniej inteligentnie zbudowana konstrukcja zaczyna się sypać, przez co łatwo jest przewidzieć kolejne ekranowe wydarzenia i wszystko staje się jasne. Dodatkowo do tej mrocznej (momentami) opowieści nie pasuje mi wątek miłosny, choć nie ukrywam, że Anna Przybylska to naprawdę piękna aktorka.
 
Skoro już o odtwórcach mowa, to należy nadmienić, że do pracy przy Sępie zaangażowano plejadę polskich artystów. Obok wspomnianych Fronczewskiego i Przybylskiej, na ekranie pojawiają się także Michał Żebrowski (tytułowy Sęp), Daniel Olbrychski, Paweł Małaszyński, Mirosław Baka, Andrzej Grabowski czy Andrzej Seweryn. Istna śmietanka towarzyska, do której nie można się przyczepić – dobrze wywiązali się ze swoich zadań.

Scenariusz filmu wprawdzie na kolana nie powala, plusem natomiast z pewnością jest kilka dialogów, które dodają smaczku produkcji, a przy okazji bardzo przyjemnie się ich słucha – to obecnie rzadkość w polskim kinie. Świetna także jest ścieżka dźwiękowa autorstwa znanego brytyjskiego zespołu Archive, która poziomem dorównuje (i nie jest to przesada) muzyce pojawiającej się w hollywoodzkich produkcjach tego typu. W tym miejscu jednak moja mała uwaga – niekiedy zagłusza ona rozmowy aktorów.

Gdzieś usłyszałem, że Korin stworzył polską Infiltrację, uważam, że to zbyt daleko idące wnioski, sądzę jednak, że jak na polskie warunki, to wyszedł mu całkiem udany debiut. Na pewno nie jest to fabularny majstersztyk, na którym ze zdenerwowania i niepewności (co dalej?) będziemy obgryzać paznokcie, niemniej jeśli ktoś poszukuje filmu, który zapewni mu rozrywkę na całkiem niezły poziomie, to Sęp jest odpowiednim tytułem.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
krzyk4
Krzyk 4 – recenzja
golab
Gołąb przysiadł na gałęzi i rozmyśla o istnieniu – recenzja
sylwesterny
Sylwester w Nowym Jorku – recenzja
2 komentarze
  • Barak
    24 stycznia 2014 at 13:31

    Sep- Fabula-zgrana plyta, gra aktorow a szczegulnie olbryski no i ta „aktorka” NEDZA i DNO!
    Film ogolnie typu szkoda czasu i oczu! 😡

  • 25 czerwca 2013 at 11:57

    film jest rzeczywiscie przednio dobry. polecam. warto sprawdzic ten kawalek polskiego kina. pozdr

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*