slowonam

Polski tytuł najnowszego filmu Michaela Dowse’a – Słowo na M, nie ukrywa jego głównego tematu, którym bez wątpienia jest miłość. Jednak miłość ta nie jest pewna i gwarantowana, bowiem wymaga cierpliwości, zaufania i… ukrywania prawdziwych uczuć. Pomimo, że film ten podejmuje wszystkim znany temat i wydaje się być banalny, to odnoszę wrażenie, że Dowse stworzył obraz, na który warto zwrócić uwagę. Słowo na M może przypaść do gustu młodemu pokoleniu, które zostaje w filmie tym poniekąd odwzorowane – ich pasje, nadzieje, praca i pragnienie miłości.

Chantry (Zoe Kazan) i Ben (Rafe Spall) stworzyli stabilny i bezpieczny związek. Oboje mają bardzo dobrą pracę: ona jest animatorką, którą czeka niebagatelny awans, a on zajmuje się prawem autorskim w ONZ. Jednak cóż z tego, skoro Chantry sama chodzi na imprezy i do kina, ponieważ Ben jest ciągle zajęty? Jak będzie wyglądał ich związek po jego wyjeździe do Dublina? Na swojej drodze Chantry spotyka wrażliwego romantyka, któremu złamano serce, twórcę instrukcji obsługi – Wallace (Daniel Radcliffe). Młodzi szybko nawiązują wspólną rozmowę, która staje się początkiem przyjaźni. Dla Wallace od samego początku jest ona podszyta głębszymi uczuciami, którymi darzy Chantry, ta zaś pozostaje wierna Benowi i pragnie mieć w Wallace prawdziwego przyjaciela.

Po raz kolejny dostajemy dowód na niemożliwość istnienia przyjaźni damsko-męskiej, przy nawet ogromnej chęci jej podtrzymywania. Między Chantry a Wallance szybko dochodzi do gry, w której nie wiadomo kiedy granica zostanie przekroczona. Tutaj widz dostaje po nosie, ponieważ wbrew jego przewidywaniom nie dochodzi do zdrady i nagłego (ale do czasu) zrywu skrywanych uczuć, choć o to nie trudno. Ich relacja jest symbolem szacunku jakim się wzajemnie darzą, cierpliwości, a zarazem swobody i zaufania.

Dowse stworzył dobrą, ciepłą i zabawną komedię romantyczną z dobrymi aktorami. Tutaj widzowie zapewne skupią swoją uwagę na roli Daniela Radcliffe’a, którego nie często można oglądać na srebrnym ekranie po serii o Harrym Potterze. Uważam, że razem z Zoe Kazan udało mu się stworzyć miły, ciepły i uroczy duet, zaś na lekki i przyjemny film z pewnością warto się wybrać.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
erratum
Erratum – recenzja
hop
Hop – recenzja
trzejmuszkieterowie3d
Trzej muszkieterowie 3D – recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*