sonofagun

Australijskie kino akcji, czerpiące inspiracje z klasycznych sensacji powstających w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych minionego wieku. W kinach pojawia się coś dla prawdziwych twardzieli.

Nastolatek JR (Brenton Thwaites) trafia do więzienia. Tam zawiera pakt z najbardziej znanym przestępcą w „kraju kangurów”, Brendanem Lynchem (w tej roli Ewan McGregor). W zamian za opiekę w trakcie odsiadki młody skazaniec pomoże mu zawsze, kiedy będzie musiał. Zaczyna się od próby uwolnienia z zakładu karnego, potem rozpoczyna się „zabawa” związana z kradzieżą złota.

Son of a gun (dlaczego polski dystrybutor nie przetłumaczył tytułu?) opiera się na utartych i znanych schematach kina akcji. Mamy tu żółtodzioba i jego nauczyciela, młodą, ponętną dziewczynę, Tashę (Alicia Vikander), złoczyńcę mówiącego ze wschodnim akcentem, Sama Lennoxa (w tej roli polski aktor, Jacek Koman). Plus spektakularna ucieczka z więzienia, pościgi, próba kradzieży złota, a także… gra w szachy, która również wielokrotnie w obrazach sensacyjnych pojawia się. 

Z minuty na minutę, niestety scenariusz wchodzi w coraz to większy schemat, a napięcie spada. Nie bawi nawet zabawa w kotka i myszkę pomiędzy JR i Lynchem, ostatecznie jest do przewidzenia to, co ma się wydarzyć. Od strony aktorskiej czy też wizualnej poziom przypomina „nie jest źle, udzie w tłumie”. Ot, po prostu średnie kino ze średnimi postaciami.

Film Julius Avery’ego uznać należy za obraz mocno przeciętny, nadający się do prezentacji nie w kinach, a w trakcie nocnego pasma jednej z komercyjnych stacji telewizyjnych. Nic nadzwyczajnego, chociaż nieco nostalgicznej łezki w oku może pojawić się.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
wujekboonmee
Wujek Boonmee – recenzja
nine_recenzja_film_20100123_1542628806
Nine – Dziewięć – recenzja
kamerdyner
Kamerdyner – recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*