solziemiOd 23 października w polskich kinach możemy oglądać „Sól ziemi” – film przedstawiający niezwykłe lata pracy Sebastiao Salgado z aparatem fotograficznym w ręce. To on w przejmujący sposób uwiecznił największe ludzkie tragedie, a w ostatnim swoim projekcie oddał hołd Ziemi.

Salgado pochodzi z Brazylii, jednak większość swojego życia spędził w podróży. W przeciągu czterdziestu lat przemierzył wzdłuż i wszerz Afrykę, Amerykę Południową oraz Europę. Fotografował m.in. uchodźców w Ekwadorze, głodujących w Etiopii, strażaków w Kuwejcie czy robotników w Rosji. Odwiedził ponad sto krajów uwieczniając najgorsze aspekty życia człowieka. I tak aż do 2004 roku, gdy rozpoczął projekt Genesis, mający na celu ukazanie nieskalanej natury – miejsca nietknięte ludzką ręką oraz społeczności żyjące w zgodzie z naturalnym środowiskiem.

Piękne zdjęcia przeplatane komentarzami fotografa oraz nastrojową muzyką to uczta dla każdego, nie tylko fana fotografii. Zawsze czarno-białe ilustracje przenoszą nas do miejsc uwiecznianych przez Salgado nie tylko pobudzając wyobraźnię, ale i uruchamiając emocje. Fotograf bezpośrednio uczestniczył w najtragiczniejszych momentach życia mieszkańców Afryki, co pozostawiło piętno w artyście, ale brał w tym udział by przekazywać wiadomości reszcie świata. I reszta świata zdecydowanie może poczuć wszystko to co Salgado chciał przekazać. Przez lata starał się uświadamiać ludziom co dzieje się po drugiej stronie globu i widać że ma do tego dar – umie innych słuchać i nawiązywać z nimi bliski kontakt, co owocuje jedynymi w swoim rodzaju zdjęciami. Po jednej z wypraw stracił wiarę w ludzkość – ludobójstwo w Rwandzie sprawiło, że zwątpił w dalszą pracę. Ukojenie odnalazł w naturze, którą uwiecznił taką jaka jest od zarania dziejów. Po latach praktykowania fotografii społecznej, zwrócił się po raz pierwszy ku dziewiczej przyrodzie, by ukazać ziemię bardziej optymistycznie niż przedstawiał ją do tej pory. Po raz kolejny osiągnął sukces.

Oglądając film widać, że Sebastiao Salgado jest doceniany – film stworzył jego znajomy oraz syn – i oboje postarali się by filmem postawić fotografowi pomnik. Na szczęście ten patetyczny styl produkcji nie razi i choć z początku możemy się zastanawiać czy to właściwy kierunek obrany przez reżysera, to na koniec seansu przyznamy mu racje.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
szefowiewrogowie
Szefowie wrogowie – recenzja
slubypanienskie
Śluby panieńskie – recenzja
baczynski
Baczyński – recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*