W sobotę, 25 czerwca, w łódzkim klubie Willa, odbyły się koncerty zespołów Snakes Snakes Snakes i The Porcupine Slippers. Poza energetycznymi występami obu formacji dodatkowym atutem była forma imprezy, kapele grały bowiem na świeżym powietrzu, przy akompaniamencie znikomej ilości światła, a że lokal mieści się w parku Poniatowskiego – z dala od miejskiego zgiełku – nocna aura w połączeniu z klimatem, jaki tego wieczoru wygenerowały zaproszone gwiazdy, podniosły rangę wydarzenia.

Pierwsi na scenie pojawili się reprezentanci Snakes Snakes Snakes. Kwartet – w obecnym składzie – funkcjonuje od października 2021 roku i choć każdy z członków zespołu udzielał się wcześniej w innych projektach muzycznych, tutaj ich temperament artystyczny skrystalizował się na tyle, że można mówić o grupie z prawdziwego zdarzenia. Snakes Snakes Snakes, mimo ciekawych inspiracji latami dziewięćdziesiątymi – z dużym naciskiem na punk zabarwiony popową, lecz przemyślaną nutą – brzmią bardzo współcześnie. Zaserwowali dwanaście utworów, z których każdy wyróżniał się na tyle mocno, że poszczególne refreny, a zwłaszcza łączniki między konkretnymi sekwencjami muzycznymi, pozostały z nami na kolejny dzień. W skład zespołu wchodzą: Żaneta Zawierta (wokal, klawisze), Paweł Ciszewski (gitara), Daniel Pawlicki (bas) i Bartek Rośczak (bębny, instrumenty perkusyjne), a jak sama nazwa kapeli wskazuje, pełzają po różnych stylach, tworząc coś jednolitego i po prostu swojego.

Sekcja rytmiczna „Węży” zaskakiwała dość często, zwłaszcza w przypadku piątego utworu z listy – namaszczonego energią Chada Smitha i Flea z Red Hot Chili Peppers – czy dziesiątego, gdzie przesterowany bas i zdecydowane brzmienie perkusji zainstalowały klimat rodem z trzeciego studyjnego albumu Beastie Boys – „Check Your Head”. Najciekawszym momentem był jednak dziewiąty numer – wejście grzechotek wprowadzało słuchaczy w łagodny trans, by wraz z nadejściem refrenu uderzyć z większym impetem, a partie gitary – uzupełniając i tak już ciekawie zagospodarowaną przestrzeń muzyczną –  idealnie zgrywały się z głosem wokalistki.

Snakes Snakes Snakes to niezobowiązujące, szczere granie, mocno osadzone w stylistyce lat 90. XX wieku, jednak generujące własną, niepodrabialną energię, jaka charakteryzuje obecny okres. Zespół nie zarejestrował jeszcze żadnego utworu w studiu, jednakże udostępnienie któregoś z ich koncertów na pewno wpłynęłoby dobrze nie tylko na morale kapeli, ale przede wszystkim zaspokoiłby głód odbiorców, poszukujących czegoś nowego na rodzimej scenie alternatywnej. Sceniczny erotyzm wokalistki, w połączeniu z wyrazistym brzmieniem męskiej części składu, daje naprawdę ciekawy efekt, a najbliższy koncert w łódzkim klubie DOM – 21 lipca, powinien potwierdzić ich wysoką formę.

Jako drudzy na scenie pojawili się The Porcupine Slippers. W skład kwintetu wchodzą: Katarzyna Toporek (wokal, klawisze, synthy), Sylwester Stelmasiak (gitara), Agata Pyziak (perkusja), Michał Jaros (bas) i Michał Szafarz (wokal, gitara). Jak muzyka „Węży” osadzona jest w latach 90., tak Pantofle Jeżozwierza dryfują po powierzchni zakorzenionej mocno we wcześniejszej dekadzie, a zespoły, takie jak The Cure, The Smiths czy My Bloody Valentine, na pewno nie są im obce, jednak im dalej w las, tym większe zaskoczenia stylistyczne, bo echa amerykańskiego zespołu z Portland – Chromatics, od pewnej chwili zaczęły sączyć się z głośników. Łódzki kwintet ma widoczne inspiracje, ale na szczęście nie jest typem zespołu, który odtwarza starsze trendy, tylko stara się wynieść je na obecnie panujący, brzmieniowy grunt, a kolaż gitar – choć bliski dokonaniom Johnny’ego Marra czy Johnny’ego Jewela – jest na tyle urozmaicony, że nie ma mowy o jakiejkolwiek kopii.

Właśnie to zamiłowanie do synthowych brzmień świadczy o muzycznej świadomości The Porcupine Slippers, materiał zaserwowany bowiem na koncercie w klubie Willa jest spójny i, co tu dużo mówić – wystarczająco przebojowy, by wynieść zespół na wyższy pułap artystyczny. Utwory ze środka występu – „Hush Hush” i „Doomsday” – mają charakterystyczną melodię i nie popadają przy tym w banał, a chemia, jaka wytworzyła się między członkami zespołu i słuchaczami obecnymi pod sceną, była magiczna. Duża w tym zasługa wokalistki – Katarzyny Toporek, której „błękitna” nastrojowość w zestawieniu z brzmieniem klawiszy – co jakiś czas imitujących jakby partie Mike’a Oldfielda z „Egzorcysty”, w reżyserii Williama Friedkina – i energią wygenerowaną przez pozostałych muzyków, dała naprawdę świetny efekt.

Łódzka scena alternatywna może pochwalić się dwoma ciekawymi zespołami, które – jakby osadzić je w Wielkiej Brytanii czy Stanach Zjednoczonych – miałyby zdecydowanie większy wydźwięk, bo mam wrażenie, że polska scena muzyczna nie promuje takich stylowych indywidualności, a sprawdzone i łatwe w odbiorze „produkty w proszku”. Jedyną wadą, biorąc pod uwagę zarówno Snakes Snakes Snakes, jak i The Porcupine Slippers, jest brak jakichkolwiek publikacji w Internecie. „Hush Hush” czy „Doomsday”, a w przypadku „Węży” – tracki: 1, 5, 9, 10, bo tytułów jeszcze nie wymyślili (!!!) , mają ten pierwiastek przebojowości, o jakim marzą fani festiwalów Open’er i Off Festival. Pozostaje żywić nadzieję, że już niebawem zaserwują nam choćby minimalną dawkę tego, co można było usłyszeć w klubie Willa, a kolejne koncerty – poza przyciągnięciem większej rzeszy słuchaczy – zostaną uzupełnione o jakieś nowe nagrania.      

/foto Żaneta Zawierta i Tomasz Ciszewski oraz Radosław Chojnacki, tekst Aleksander Biegała

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
IMG_3306
The Unrest w Pasażu Rubinsteina (foto)
juwenalia2010lodz
Juwenalia 2010 w Łodzi – Stwórz juwenaliową piosenkę
25sierpnia_182
Libor Šmoldas Quartet w Improwizacji (foto+wideo)

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*