Przed_projekcjaTrzeci dzień 4. Se-Ma-For Film Festival, podobnie jak poprzednie, przyciągnął do sal kinowych na spotkania i projekcje licznych widzów. Tradycyjnie festiwal rozpoczął się od propozycji dla najmłodszych, następnie odbyły się kolejne – ostatnie już pokazy konkursowe, pokazy specjalne oraz spotkania. Tego dnia miała też miejsce polska premiera paradokumentu Jasmine w reżyserii Alaina Ughetto.

W Sali Studyjnej Łódzkiego Domu Kultury odbyło się kolejne z serii Master Class. Tym razem swoim doświadczeniem podzielili się Chris Randall i Marc Silk, których wspólnym projektem jest pierwsza na świecie interaktywna animacja poklatkowa  Globbert , wykorzystana w aplikacji Apple’a. Twórcy opowiedzieli o swojej fascynacji, która po przeszło trzyletniej pracy zaowocowała przełomową produkcją. Powrócili również do początków pracy nad projektem, żeby wspólnie z uczestnikami odbyć jeszcze raz tę pionierską drogę pełną zarówno pasji, jak i wielu technicznych utrudnień.

Filmowo poranek tradycyjnie należał do najmłodszych: szczelnie zapełniły go konkursowe projekcje filmów dziecięcych oraz kolejny pokaz Parauszka i przyjaciół. Drugi zestaw konkursu międzynarodowego obfitował w barwne i zabawne realizacje, niektóre zakończone, jak The Pooh and the Duckling, morałem. Ciekawym akcentem były autotematyczne momenty w A Girl Named Elastika, w którym twórcy filmu rozmawiają ze sobą na temat postaci bohaterki.

Potem przyszła pora na konkursowe zestawy w pozostałych kategoriach. Drugą część konkursu filmów polskich otworzyła praca o końcu świata. Najciekawszym bodaj punktem okazała się ilustrująca zasadę „jesteś tym, co jesz” Pochleba. W trzecim także czekały nas różnorodne realizacje – śledzilismy podniebne spotkania dwojga ludzi w Lost Senses, a zaraz potem wracaliśmy do średniowiecznej sztuki umierania w Ars Moriendi. Mocnym punktem było Signum Witolda Giersza, mocą animacji ożywiające malarstwo naskalne w skomplikowanej, czasochłonnej technice.

Globbert_-_Randall_and_Silk1

Pokazy międzynarodowych filmów profesjonalnych były bardzo zróżnicowane pod względem estetyki, a jednocześnie równe pod względem poziomu artystycznego. Niemal wszystkie propozycje broniły się udanym połączeniem języka plastycznego z linią fabularną. Zdecydowanie najjaśniejszymi punktami programu trzeciego były: wstrząsający obraz ekonomicznej katastrofy Peau de chien, opowieść o cegle uwalniającej się z muru Harbor Tale oraz historia gwałtownego uczucia – Braise. W secie numer 4 najciekawsza okazała się animacja w technice plastelinowej Liebling i szwedzki Adelshingst, wykorzystujący połączenie fotografii i technik rysunkowych. W zestawie znalazły się również rarytasy, jak The Caketrope of Burton’s Team – wizja fantazyjnego tortu będącego hołdem dla Tima Burtona.

Druga projekcja filmów studenckich zakwalifikowanych do konkursu międzynarodowego udowodniła, z jak utalentowanymi adeptami animacji mamy do czynienia. Pokazała świetne wyczucie przestrzeni, opanowanie techniki i dojrzałość stylistyczną młodych twórców. Widoczne one były np. w Sisters, portretującym świat emocji sióstr, które muszą stawić czoła rozpaczy, pesymistycznym, ale pięknym Focus, traktującym o uwikłany w świat show-biznesu króliku, czy dowcipnym i zabawnym Vino ni rešitev.

Konkursy tym samym dobiegły końca. Było czasem lirycznie, dowcipnie i poruszająco, absurdalnie i surrealistycznie. Na tym jednak filmowe atrakcje się nie skończyły: w ramach pokazów specjalnych zaprezentowano wybory z dwóch festiwali filmowych. Ars Independent to prezentacja dokonań twórców niezależnych; widzowie Se-Ma-For Film Festival mieli okazję obejrzeć kilka najlepszych animacji z poprzednich lat. I tak, w The hopper zanimowany został świat slumsów, Dziad i Baba, za utworem Józefa Ignacego Kraszewskiego, poruszał problem strachu przed śmiercią, zaś Oczko pokazywało w zwierciadle groteski stereotypowe atrybuty kobiecości. Zróżnicowana tematyka to pierwsze, co przychodzi do głowy po obejrzeniu zestawu z belgijskiego festiwalu Anima: od wojny, przez ojcowskie dylematy, rodzinne wakacje, po przedstawienie życia w Kinszasie. Emocjonalny rejestr balansował między skrajnościami: w secie mamy zarówno humorystyczną opowieść o ojcu i córeczce w podróży, jak i tragiczną bajkę o dziecku, któremu potwór wydłubuje oczy.

Pokaz filmów francuskich France Moderne z kolei był bardzo zróżnicowany pod względem technicznym i stylistycznym. Od klasycznej lalki, przez techniki mieszane, po wplatanie w animację materiału kręconego w stylistyce filmu dokumentalnego. Wszystkie te filmy miały jednak wspólny mianownik: bardzo dopracowany i konsekwentnie prowadzony sposób opowiadania. Adieu Général, Apeurée czy Oh Willy… niewątpliwie na długo zapadną widzom w pamięci, tak samo jak kolejny pokaz, Perły Belgijskiej Animacji, przed którym krótkiego wprowadzenia dokonał reżyser filmu Le Pont, Vincent Bierrewaerts. Poznaliśmy najciekawsze animacje belgijskie, koprodukcje francusko-belgijskie wypromowane i przynajmniej po części wyprodukowane przez Arnaud Demuyncka, założyciela studia „Les films du Nord” – na szczególną uwagę zasługują Betty’s blues i Le conseil lunatique.

Junior_Se_ma_for_Film_Festival222

Bardzo ciekawe okazały się także animacje z Afryki pokazywane w zestawie Stop Motion na Czarnym Lądzie. Filmy, do projekcji których wprowadził widzów Mohamed Ghazala, były bardzo głęboko zanurzone w kulturze Czarnego Lądu (np. dzięki muzyce czy projektom lalek), ale jednocześnie traktowały o problemach uniwersalnych, jak np. tolerancja. Na uwagę zasługiwało stosunkowo proste wykonanie filmów, na co składa się wiele czynników, wynikających z problemów, z jakimi muszą sobie radzić twórcy, ale również pozwalające na zakomunikowanie specyficznych znaczeń.

W Muzeum Animacji zobaczyć można było kolejne filmy z cyklu pozakonkursowych, produkcje między innymi z Burundi, Szwajcarii oraz Argentyny. Poruszały się w odmiennych obszarach problemowych: pozbawione dźwięku Gahungu wydobywało problem rozbitej rodziny i realiów państw afrykańskich; filozoficzna rozprawa o życiu i siłach nim rządzących to efekty pracy Gonzalo Barahona; zaś Horacio y los plasticines, klasyczna animacja dla dzieci, opowiadał historię chłopca, którego ogarnia smutek po tym, jak nie udało mu się namalować wymarzonego domu.

O godzinie 20.00 goście festiwalu mieli zaszczyt obejrzeć premierowy pokaz Jasmine Alaina Ughetto. Projekcja zrobiła niezwykłe wrażenie na większości widzów, co potwierdziła gorąca dyskusja tuż po filmie. Film jest oparty na faktach i stanowi hołd reżysera dla swojego obiektu miłości z lat młodzieńczych – kobiety o imieniu Jasmine. Tytułowa bohaterka jest Persjanką i mieszka w Iranie, gdzie przez jakiś czas para kochanków przebywa razem.

Piątkowy dzień zamknęła projekcja pierwszej części zestawu Rythms of Stop Motion. Wybór  dwudziestu teledysków pokazał, jak animacja wchodzi w interakcję z muzyką. Niczym nieskrępowana plastyka w połączeniu z najabstrakcyjniejszą ze sztuk raz jest prawdziwym lotem wyobraźni, a czasem tylko wzajemną walką.

Foto Kashmir Studio

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
Tomasz_Raczek
Tomasz Raczek gościem KAMERY AKCJI!
kino-zdjecie
Najstarsze kino w Polsce znów otwarte (foto)
Tama_w_Pilchowicach_plan_Mikulski_Antoszczyk
Powstaje film o Stanisławie Mikulskim (foto)

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*