samba222Panowie Olivier Nakache i Eric Toledano tworząc w 2011 r. „Nietykalnych” odnieśli spory sukces bezapelacyjnie podbijając serca widowni na całym świecie. Nie dziwi więc, że oczekiwania publiczności co do kolejnych produkcji tych twórców były duże. Po trzech latach przerwy duet ten serwuje nam kolejny komediodramat, tym razem podejmując problem imigrantów i wielokulturowego społeczeństwa. Czy „Samba” sprostał wymaganiom i ma szanse powtórzyć sukces „Nietykalnych”?

Główny bohater najnowszego filmu Nakache i Toledano, Samba (Omar Sy), to imigrant żyjący nielegalnie we Francji od 10 lat. Pracuje na zmywaku w ekskluzywnej restauracji, pomieszkuje z wujkiem i próbuje utrzymać rodzinę, która została w Senegalu. Niespodziewanie zostaje aresztowany przez francuską policję i trafia do ośrodka dla imigrantów przy lotnisku, gdzie grozi mu powrót do ojczyzny. Tam poznaje Alice (Charlotte Gainsbourg) – wolontariuszkę, dla której pomoc imigrantom to forma terapii i odzyskania równowagi. Między tą dwójką szybko nawiązuje się nić porozumienia, które z czasem przeradza się w głębsze uczucia.

To właśnie historia Samby i Alice posłużyła reżyserom do ukazania poważnych i jakże aktualnych problemów współczesnego świata. Samba to prostoduszny, trochę wyobcowany przedstawiciel imigrantów, który bardzo stara się żyć jak rdzenny obywatel Francji. Przy okazji poznawania jego życia i przeszłości poznajemy też bardzo różnorodne środowisko imigrantów, którzy walczą o przeżycie na obczyźnie, najczęściej miewają kłopoty z prawem i legalną pracą. Nie każdy z nich jest tak porządny jak Samba. Z kolei Alice to dobry przykład ofiary współczesnej pogoni za karierą i pieniędzmi, ofiary wielkich korporacji. Przy naszym niezdarnym i nieporadnym głównym bohaterze Alice to kobieta bardzo krucha i nie radząca sobie z własnymi emocjami.

https://www.youtube.com/watch?v=NqyndLEFDgE

Jak na komediodramat przystało, te poważne kwestie podane są w filmie w zaskakująco lekki sposób. Zabawne dialogi (również te wypełnione aluzjami o seksie) między dwójką bohaterów, dowcipne sytuacje i komiczne postacie drugoplanowe, jak kolega Samby – Walid (Tahar Rahim), absolutnie nie przesłaniają refleksyjnych elementów obrazu. Trzeba też niewątpliwie przyznać, że to właśnie aktorstwo na dobrym poziomie, zarówno ze strony Omara Sy, jak i Charlotte Gainsbourg, ciągnie produkcję francuskiego duetu w górę. Nie sposób także nie skomentować znakomicie dobranego soundtracku, który dzięki pięknie brzmiącym melodiom pozostaje na dłużej w pamięci widza.

Jednakże, żeby nie było tak kolorowo należy zwrócić uwagę, że samej relacji łączącej głównych bohaterów brak jest odrobiny głębi, a panowie Nakache i Toledano przedstawiają ją odbiorcy dosyć pobieżnie. Potrzeba trochę dobrej woli, by uwierzyć, że wyjątkowa więź między Sambą i Alice nawiązuje się już podczas ich pierwszego spotkania. Co więcej, w ich historii nie ma także niczego zaskakującego, a akcja całego obrazu rozwija się zgodnie z przewidywaniami widowni.

Mimo wszystko, „Samba” to kino dobrze zrealizowane i przyjemne w odbiorze. Nie odbiega  bardzo od poziomu jakże urokliwych „Nietykalnych”, choć raczej nie powtórzy ich sukcesu.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
opowiesc
Opowieść o miłości i mroku – recenzja
niceguys
Nice guys. Równi goscie – recenzja
jaskiniazapomnianychsnow
Jaskinia zapomnianych snów – recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*