salvoocalonySalvo. Ocalony to wyrazisty pokaz piękna – każdy kadr trzeba nazwać oddzielnym obrazem, który można swobodnie zdjąć z ekranu i powiesić na ścianie.

Niezwykle samotny, a bezwzględny, i można by rzec – pozbawiony uczuć, Salvo (Saleh Bakri) jest członkiem sycylijskiej mafii. Aby zemścić się na swoim wrogu, który pragnął jego śmierci, zakrada się do domu rywala. Przez przypadek zastaje tam siostrę mafiosa – Ritę (Sara Serraiocco), przepiękną, ale niewidomą dziewczynę, która staje się świadkiem morderstwa popełnionym na jej bracie. Salvo, w zasadzie, nie wiedząc co czyni, porywa młodą kobietę. Między dwojgiem ludzi po pewnym czasie rodzi się uczucie, które jest dla nich swoistą zagadką. Rita zdaje sobie sprawę, że miłość, która ich połączyła, jest nową i trudną do zaakceptowania próbą. Rodzina dziewczyny rozpoczyna jej poszukiwania, martwiąc się o los młodej kobiety. Salvo ukrywa się wraz z nią w opuszczonej kopalni. Rita, z początku, próbuje wyzwolić się spod jarzma oprawcy, lecz zaczyna z czasem zauważać, że miłość, jaką darzy ją Salvo, jest czymś prawdziwym, mocno zakorzenionym w realności. Zdaje zaczyna rozumieć, że człowiek ten może odczarować jej samotność.

Salvo. Ocalony to debiut reżyserski dwóch włoskich reżyserów – Fabio Grassadonii oraz Antonio Piazzy, który okazał się nowatorskim połączeniem filmowego realizmu i kina noir. Dzięki takiemu zabiegowi film prowokuje, intryguje, ale też uwodzi swą stylistyką. Wspaniała warstwa wizualna stała się dowodem na istnienie cudów, film bowiem otrzymał Grand Prix Międzynarodowego Tygodnia Krytyki na MFF Cannes w 2013 roku. Ciekawym zabiegiem było stworzenie sceny trwającej 10 minut, która nakręcona została jakby jednym tchem, jednym ujęciem wewnątrz zaciemnionego domu. Twórcy prezentują widzom pełen nastroju obraz, zapadający w pamięć od pierwszych sekund trwania. Da się zauważyć niezwykłą inteligencję reżyserów, którzy dali się ponieść magii obrazu filmowego. Salvo. Ocalony to wyrazisty pokaz piękna – każdy kadr trzeba nazwać oddzielnym obrazem, który można swobodnie zdjąć z ekranu i powiesić na ścianie. Stworzony został z wystudiowanych ujęć, które mało kojarzą się z kinem włoskim. Jest to dzieło przejmujące, działające na zmysły – film zachwyca głównie technicznymi środkami wyrazu.



     
Mimo że film ubogi jest w dialogi, pozostawia wrażenie autentyczności. Powściągliwa, ale wymowna gra głównych bohaterów, jest czysta i prawdziwa. Jedynie w historii zabrakło mi głębi – jest to opowieść dość przewidywalna. Trudno jest jednak wykreować film o miłości, nie ocierając się w pewnych momentach o banał. Wierzę w zamysł twórców i ich wrażliwość. I na tym właśnie chcę polegać.

Twórcy postanowili poprowadzić grę z widzami, dając im dzieło takie jak Salvo. Ocalony – ja tę grę zrozumiałam i bawiłam się dobrze.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
riddick
Riddick – recenzja
pokoj
Pokój – recenzja
amador
Amador – recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*