R.I.P.D. Agenci z zaświatów – recenzja

ripdBardzo niezobowiązująca wakacyjna produkcja amerykańska. Schemat R.I.P.D. Agentów z zaświatów przypomina nieco Facetów w czerni. Tam opiekowano i walczono z kosmitami, tu podobnie, tylko z umarlakami.

Poznaj Nicka (w tej roli Ryan Reynolds), dobrego policjanta i kochającego męża. Problem polega na tym, że Nick nie żyje, zabił go jego partner Hayes (Kevin Bacon). Za swoje zasługi nie idzie jednak do nieba, a zostaje zaciągnięty do R.I.P.D. (Rest In Peace Departament). Teraz jego zadaniem jest ściganie nieumarłych, którzy wciąż chodzą po Ziemi. Jego partnerem zostaje kowboj Roy (Jeff Bridges – najlepsza rola w filmie), który zginął jeszcze w czasach Dzikiego Zachodu. Tak oto mamy dwie zderzające się ze sobą osobowości, które muszą walczyć razem w ramie sprawiedliwości. Znane, prawda?

Porównywanie R.I.P.D. do Facetów w czerni nie jest bezzasadne. Oba filmy ogląda się z lekkością i.. niedosytem. Bo to po prostu sympatyczna bajeczka, z kilkoma gagami (opartymi głównie na cielesnych powłokach głównych bohaterów: Nick to stary Azjata, a Roy… seksowna blondynka).

https://www.youtube.com/watch?v=B_9SMMVSzj8

R.I.P.D. Agenci z zaświatów nie jest filmem najwyższych lotów. Można go obejrzeć, jednak niekoniecznie. Typowa wakacyjna produkcja, o której zapewne za kilka miesięcy zapomnimy. Na plus wspomniana wyżej gra Bridgesa, ale to już od wielu lat norma.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Pomóż nam

Strefa filmu

Repertuar kin

Zobacz na co warto iść do kina. Więcej »

Premiery

Nie zapomnij o najciekawszych premierach filmów. Więcej »

Informator

ABC każdego miłośnika filmu. Adresy, ceny biletów, itp. Więcej »

Polecamy