IMG_2485Jacek Owczarek postawił przed tancerzami ze swojej pracowni trudne zadanie – przekazać emocje bez słów, jedynie poprzez ruch ciała. Efekty były różne.

RE:AKCJE są niezwykle minimalistyczne.  Na scenie nie ma żadnych rekwizytów, jakiekolwiek słowa wypowiadają tylko dwie aktorki, przy czym jest ich tak niewiele, że można by policzyć je na palcach. Co ciekawe, muzyki też jest w tym spektaklu mało.  Przez większość czasu, artyści tańczą na sucho, w ciszy. Założenie było takie, że w przedstawieniu królować miały emocje. Ich zbiór był duży. Pożądanie, namiętność, złość i zazdrość to tylko kilka z tych, które dało się odczytać. Niestety, są również momenty, kiedy widzowi trudno jest poczuć, albo nawet odgadnąć, co tancerze przedstawiają w danej chwili. Wtedy odbiorca patrzy tylko na grupę tańczących ludzi, ale nie dostrzega żadnych uczuć, które przecież  w tym spektaklu mają najważniejsze.

Dzięki surowości formy, tancerze muszą obronić się swoimi umiejętnościami. Tutaj nikt nie zakryje się kostiumem, czy rekwizytami. Podczas RE:AKCJI mamy przyjemność oglądania niezwykle utalentowanych tancerzy. Ich technika, sprawność fizyczna i lekkość, wzbudzają podziw.

Spektakl składa się z kilku etiud. Każda z nich opowiada inną historię. Wszystkie w mniejszym lub większym stopniu łączą się. Najlepszą sceną jest ta, w której tańczą dwa duety, Aleksandra Klimiuk i Paweł Grala oraz Urszula Parol i Wojciech Łaba. Ta improwizacja jest swoistą wisienką na torcie. Artyści zachwycają i udowadniają, jak wielkie mają możliwości. Aurę tajemniczości potęguje nastrojowa muzyka i przygaszone światło.

RE:AKCJE to spektakl głównie dla miłośników tańca, choć nie tylko. Kogoś, kto szuka przede wszystkim ciekawie opowiedzianej historii fabularnej, to przedstawienie może znudzić. Trwa 45 minut. Wydawałoby się, że to krótko i nie można w takim czasie wyczerpać żadnego tematu. Jednak w tym przypadku, zostało to idealnie wyważone.  Zakończenie jest niebanalne i ze szczyptą humoru. Szóstka tancerzy z grupy Pracownia Fizyczna, pod opieką Jacka Owczarka – choreografa i reżysera, wykonała ciężką pracę. Poprzez ruch, zaprezentowała silne i często skrajne emocje. Jednak największym atutem przedstawienia jest to, że artyści improwizują – nie mają z góry narzuconej jednej choreografii, której muszą się ściśle trzymać, dzięki czemu za każdym razem, reakcje i zderzenia kreowanych przez nich postaci są inne.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
retroper
Retro/Per/Spektywy: Isla cisneros / Wyspa łabędzi – recenzja
slubdoskonaly
Ślub doskonały w Teatrze Muzycznym – recenzja
dwipolowkipomaranczy
Dwie połówki pomarańczy w Teatrze Lutnia – recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*