przychodzifacetdolekarzaFrancja ponownie udowodniła, że potrafi tworzyć dobre komedie. Reżyser i aktor Dany Boon, po bardzo dobrze przyjętym filmie Jeszcze dalej niż północ wyreżyserował kolejny zabawny obraz, w której zagrał główną rolę – Przychodzi facet do lekarza. Zwiastun filmu nie zachęcił mnie do obejrzenia filmu, ponieważ wyczułam kolejną trywialną komedyjkę. Na szczęście, pomyliłam się. Siedząc w kinie otrzymałam solidną dawkę dobrego humoru i śmiechu.

Głównym bohaterem jest Romain Faubert – hipochondryk (będący w najgorszym stadium tej choroby) oraz fotograf internetowego słownika medycznego. Gdziekolwiek przebywa i czymkolwiek się otacza, wszędzie obawia się zarażenia chorobą – nawet śmiertelną. Nie całuje się z ludźmi, unika bliskości (choćby z kobietami), zaś leki zajmują reprezentatywne miejsce na ścianie jego mieszkania. W jego życiu istnieją dwie rzeczy, bez których nie wyobraża sobie poprawnego funkcjonowania: płyn antybakteryjny do rąk (którym spryskuje wszystko, nawet domofon) i regularne od osiemnastu lat wizyty u lekarza. Tym niezwykle cierpliwym, do pewnego momentu, człowiekiem jest jego najlepszy przyjaciel Dimitri (Kad Merad), który zaczyna mieć swojego pacjenta-przyjaciela serdecznie dosyć. By pozbyć się Romaina ze swego zawodowego i prywatnego życia, postanawia pomóc mu w znalezieniu ukochanej kobiety. Dimitri uważa, że trzydziestodziewięcioletni samotny mężczyzna zostanie wyleczony jedynie miłością. Oczywiście, tak się stanie, jednak Dimitri nie przypuszczałby, że tą miłością będzie jego siostra Anna (Alice Pol).

W tym momencie do filmu wchodzi zaskakujący wątek, który powoduje, że Przychodzi facet do lekarza staje się bardziej interesujący, a wręcz sensacyjny. Otóż Anna i Dimitri udzielają pomocy uchodźcom z pogrążonego wojną Czerkistanu (fikcyjne państwo). Aby nie zdradzać za dużo napiszę jedynie, że Romain zostanie uwikłany (trochę na własne życzenie) w niebezpieczne nieporozumienie, które pozwoli mu w znacznym stopniu wyleczyć się z hipochondrii i samotności, nazwanej w filmie chorobą XXI wieku.

Dowcip tej komedii tkwi w dobrym scenariuszu i grze aktorskiej, przede wszystkim Boona, który w znacznej mierze bawi nie tylko słowem, ale mimiką. Ponadto, ukazuje on pewną współczesną błazenadę, np. wyszukiwanie w Google co nam dolega, czy skorzystanie z portali randkowych. Przychodzi facet do lekarza, pomimo odpychającego polskiego tytułu, jest przyzwoitą komedią, która gwarantuje dobrą zabawę podczas seansu.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
powstaniewarszawskie
Powstanie warszawskie – recenzja
harry71
Harry Potter i Insygnia Śmierci 1 – recenzja
Yves_Saint_Laurent
Yves Saint Laurent – recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*