przeszloscNie można zaprzeczyć ogromnemu talentowi, wrażliwości, subtelności, zaś przede wszystkim artyzmowi tkwiącemu w umyśle Asghara Farhadiego, znanego z nagradzanego Rozstania. Myślę, że cenność tego człowieka objawia się w tym, że jego najnowsze dzieło jest świadectwem, kontynuacją oraz potwierdzeniem jego wartości. Powstała bowiem Przeszłość — opowieść złożona, pełna aluzji i symbolizmu. Mam wrażenie, mówiąca o tak prostej rzeczy, którą jest chęć każdego człowieka do bycia szczęśliwym.

Trywialny aspekt życia, jednak niejednokrotnie trudny do osiągnięcia. Prawdopodobnie dlatego Farhadi skonstruował ten film w sposób niebanalny, zawiły. Kilkakrotnie widz staje się zagubiony w gąszczu domysłów i wbrew pozorom powoli ujawniającej się prawdy, która nawet z końcowymi minutami obrazu nie jest jednoznaczna oraz czytelna.

Przeszłość do końca pozostaje zagadką, dlatego nie będę się starała dogłębnie analizować poczynań bohaterów oraz ich sensów. Uważam, że każdy widz może wyjść z kina ze swoimi odrębnymi spostrzeżeniami. Jest to niewątpliwie atut tego filmu, ponieważ nie pozostawia on widza obojętnego na ukazaną historię, bowiem zmusza ona do myślenia, układania ciągu rozrzuconych elementów w zgrabną i sensowną całość. Lecz sztuka ta nie wydaje mi się być łatwa…

Po czterech latach rozłąki Ahmad (Ali Mosaffa) przyjeżdża do Marie-Anne (Bérénice Bejo, znana z Artysty), by sfinalizować ich sprawę rozwodową. Spotkanie to, wymagające jedynie pojawienia się na sprawie sądowej, stanie się ogniwem do wydobycia na jaw dręczących rodzinę tajemnic, skrywanych boleści oraz udręk. Od samego początku widać, że w domu Marie-Anne nie dzieje się najlepiej: ciągłe zdenerwowanie, krzyki, rozdrażnienie. Brak w nim choć nikłego szczęścia spowodowanego, na przykład obecnością dwojga małych dzieci. Wydawać by się mogło, że jedynym źródłem trosk Marie-Anne jest dorastająca szesnastoletnia córka Lucie (rewelacyjna Pauline Burlet), której bunt spowodowany jest nastoletnim wiekiem.

Jednak obecność Ahmada spowoduje wyjście na światło dzienne licznych tajemnic, które zjadały oraz niszczyły na nowo budowany przez Marie-Anne dom z jej kolejnym partnerem Samirem (Tahar Rahim, znany z Proroka). Tymczasem jedno wydarzenie z przeszłości nieprzerwanie zakłóca poczucie szczęścia, na którym zależy każdej osobie tej zawiłej historii. Marie-Anne po raz kolejny próbuje ułożyć sobie życie z nowym mężczyzną, którego notabene poznały kiedy był on żonaty… I wciąż jest. Ten zaś pomimo niezwykle trudnej osobistej sytuacji spowodowanej samotnym wychowywaniem synka oraz pogrążonej w śpiączce po nieudanej próbie samobójczej żony, pragnie zaznać lepszego życia z Marie-Anne i założyć z nią nową rodzinę. Natomiast szczęściem dla Lucie byłoby nie wiązanie się matki z kolejnym mężczyzną i zaznanie w domu spokoju oraz stabilizacji.

Wszystkie te pożądania nie są tak łatwe do zrealizowania na skutek skrywanej przez niektóre ogniwa opowieści tajemnicy, będącej w rzeczywistości nawet dla wtajemniczonych nie do końca znaną. Z pewnością jest to duży walor Przeszłości: zagadkowość, niedopowiedzenie, brak ostatecznej oraz prawdziwej odpowiedzi. To męczy widza nawet po wyjściu z kina, bowiem film nie kończy się jednoznacznie, nie podaje rozwiązania na tacy. Dodatkowo fenomenalną zasługą tego obrazu są kreacje aktorskie, które pochłaniają widza w swoją psychologiczną konstrukcję. Widz zostaje całkowicie owładnięty roztropnie odkrywanymi kartami po to, by na końcu pozostać z wciąż otwartym problemem oraz brakiem bezdyskusyjnego rozwiązania, które wydaje się, że już zostało nam ujawnione. Jednak ani my, ani co dziwne bohaterowie nie znają prawdy.

Przeszłość niekorzystnie wpływa na teraźniejszość postaci, którzy nie są w stanie od niej się odciąć. Za to jaka będzie przyszłość? Tego nikt nie wie. Film ten długo się „trawi”. Proces ten wciąż trwa w mojej głowie i osobiście uważam, że jest to oznaka nie byle jakiego kina, lecz wartościowego, zmuszającego do myślenia oraz odnajdywania sensów. Zachęcam więc do ich poszukiwania w Przeszłości.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
drogadoraju
Droga do raju – recenzja
antman
Ant Man – recenzja
ajami
Ajami – recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*