Chlopcy_kontra_Basia_1043Drugi dzień Festiwalu Skrzyżowanie Kultur upłynął pod hasłem Sounds Like Poland. Polskie zespoły objęły we władanie scenę główną przed PKiN. Wcześniej zagraniczni menedżerowie, producenci i twórcy festiwali dyskutowali o przyszłości world music.

Sounds Like Poland organizowane wspólnie z Instytutem Adama Mickiewicza zadebiutowało w programie Skrzyżowania Kultur zaledwie przed rokiem, a już staje się znakiem rozpoznawczym festiwalu. W czwartkowy wieczór podczas serii bezpłatnych koncertów publiczność miała okazję posłuchać jak brzmi world music po polsku. Na scenie pojawił się polsko-ukraiński kwartet Dagadana oraz zespół Mosaik łączący polską muzykę dawną i tradycyjną z orientalnymi brzmieniami. Zagrała: Kapela Maliszów, Chłopcy kontra Basia,  Sutari, Hańba! oraz Studium Instrumentów Muzycznych.

Występom Polaków przysłuchiwali się menedżerowie, producenci i organizatorzy wielkich muzycznych wydarzeń z Norwegii, Czech, Wielkiej Brytanii, Danii, Węgier, Francji, Holandii, Belgii, Malezji oraz Stanów Zjednoczonych, którzy przyjechali do Warszawy na zaproszenie Stołecznej Estrady. W gronie 18 ekspertów znaleźli się m.in. Malcolm Haynes, od 1990 roku związany z festiwalem Glastonbury, Fruzsina Szép, dyrektor Sziget Festival w Budapeszcie, Peter Hvalkof członek rady programowej i wieloletni współpracownik festiwalu Roskilde oraz Jun-Lin Yeoh, która w dorobku ma kierowanie Rainforest World Music Festival.
Podczas dyskusji panelowych, które poprzedziły wieczorne koncerty wspólnie szukali m.in. odpowiedzi na pytanie „Jak sprawić, by muzyka świata stała się częścią popkultury?”.

Wyzwaniem okazało się stworzenie definicji world music. – Staram się unikać tego określenia. Dla mnie world music to słowo przestarzałe. Wolę mówić o tym, skąd pochodzi dany artysta i jaki rodzaj muzyki jest jego specjalnością – prowokował do dyskusji Malcolm Haynes. Inni uczestnicy debaty zwracali uwagę, że termin world music stworzony został na potrzeby marketingowe. – Muzyka świata to nie jest jeden spójny gatunek, ale pudełko pełne bardzo różnorodnych brzmień – komentował Peter Hvalkof. Pojawiły się głosy, że world music traktowana jest czasem jako muzyka drugiej kategorii – wykonujący ją artyści dostają mniejsze gaże niż rockmani, czy gwiazdy popu. – Tymczasem to ambasadorzy muzyki narodowej. Pokazują światu bogactwo oryginalnych dźwięków ze swojej części świata – mówiła Fruzsina Szép. – Być może zamiast szukać odpowiedzi na pytanie o miejsce muzyki świata w popkulturze powinniśmy zastanowić się nad tym, jak spopularyzować world music – debatowali paneliści. – Nie możemy ustawać w wysiłkach, by prezentować publiczności nowe brzmienia. Zachęcać ludzi do odkrywania muzyki, o której istnieniu nie wiedzieli – przekonywał Peter Hvalkof. – To przynosi efekty. Na koncerty najpierw przychodzi kilkanaście osób, ale jeśli muzyka się spodoba rok później przychodzą tysiące.  – Natomiast młodzi artyści zaczynający dopiero międzynarodową karierę muszą sami zdecydować, w jaki sposób chcą definiować swój styl – podsumowywał Malcolm Haynes.

Zobacz takżed:

Poza Łodzią: Warszawski Festiwal Skrzyżowanie Kultur (foto)

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
Gaba Kulka w Niebostanie (foto)
pg_izalach_08_0287
Iza Lach w Łodzi Kaliskiej (foto)
IMG_2678
Komety w Lokalu (foto)

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*