Pod prąd – recenzja

podpradJak się okazuje o mniejszościach seksualnych, „innej miłości” można opowiadać zarówno bez patosu, jak i bez niepotrzebnego dowcipu. Pod prąd zaskakuje i to mile.

   
Początek – standard. Miguel, mąż ciężarnej Marielii, ukrywa przed nią i całym miasteczkiem romans. Romans z fotografem – plastykiem Santiago, o którym każdy wie, że jest gejem. Miguel jest rozdarty – miłość kobiety, czy mężczyzny.

Za nic nie chce się ujawnić, ponieważ wie, że w wiosce nikt nie dałby mu spokoju. Rozwiązanie przychodzi samo – Santiago topi się. To jednak dopiero początek. Malarz ukazuje się Miguelowi, pozostaje na ziemi. Teraz kochankowie mogą żyć razem, nikt poza ukochanym nie widzi ducha. Mogą chodzić po mieście, śmiać się, grać w piłkę, kochać. Wszystko wydaje się być ułożone tak, jak Miguel chce.

Pod prąd zaskakuje swoją „magicznością” charakterystyczną dla filmów z Ameryki Południowej. Peruwiańska wioska, w której każdy wie wszystko, tajemnica uczuć Miguela nie mogła zostać nieodkryta. Wciąż jest tu ta magia. Magia miłości, dojrzałości – bohater często podkreśla, że jest Mężczyzną. Miłe kino, bez patosu o uczuciach, ze smutnym zakończeniem. Obraz warty obejrzenia.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Pomóż nam

Strefa filmu

Repertuar kin

Zobacz na co warto iść do kina. Więcej »

Premiery

Nie zapomnij o najciekawszych premierach filmów. Więcej »

Informator

ABC każdego miłośnika filmu. Adresy, ceny biletów, itp. Więcej »

Polecamy