podmocnymaniolemKto nie dawał szans twórczej adaptacji pilchowskiej prozy, niechże się teraz rumieńcem wstydu zapłoni, tudzież pięścią w pierś uderzy! Smarzowski bardzo umiejętnie analizuje alkoholika na ciało strącone do rynsztoka i duszę w uniesieniu, mówiącą wręcz nieśmiertelnymi zdaniami z tytułowej powieści. Aż trudno uwierzyć, że realizując dalej swoje autorskie kino, wciąż potrafi przyciągnąć tłumy przed ekrany.

Jerzego (Robert Więckiewicz), pisarza w średnim wieku, poznajemy w przełomowym, jak mu się wydaje, momencie. W ramionach nowo poznanej Największej Miłości Swojego Życia (Julia Kijowska) uwierzył, że jest na tyle silny, by porzucić absorbujący z niego wszystkie soki nałóg. Kiedy jednak kolejny raz swoje ideały zbrukał w gospodzie Pod Mocnym Aniołem, po powrocie do domu znieczulił swój smutek i zażenowanie hektolitrami etanolu, trafiamy z nim w końcu na odwyk do Oddziału Deliryków. Imputujący mu brak silnej woli doktor Granada (Jerzy Grabowski), a poniekąd poznani w szpitalu ludzie wodzą nas za Jerzym jak Dantego przez wszystkie kręgi Piekła. Czy niemożliwie długą, krętą i wyboistą drogę do trzeźwości uda się mu wreszcie pokonać?

Niewątpliwie montaż gra w tym filmie pierwszoplanową rolę, dechronologizując, wyszarpując z kontekstu, mieszając fikcję z rzeczywistością, sacrum z profanum. Dzięki temu historie zasłyszane od innych deliryków, granych przez dobrze znaną obsadę (m.in. Jakubik, Kuna, Braciak, Dziędziel, Dorociński), chcąc nie chcąc zostają przyjęte na karb doświadczeń Jerzego. Mamy tu  niepokojące wrażenie, że jest ich jedynym narratorem, który pozwala w swoim umyśle odbywać schizofreniczny, kompulsywny taniec, kręcąc się wkoło niczym na karuzeli i przyprawiając o mdłości. Zadziwia tu nieskrępowana naturalność Więckiewicza obsadzonego w roli głównej, a w Pod Mocnym Aniołem nie brak przecież sugestywnych, dosadnych wręcz scen, wyolbrzymiających to, co inni reżyserzy woleliby przemilczeć.

W ferworze jak zwykle świetnej, równej gry aktorskiej reszty „ekipy Smarzowskiego” czarny humor zmieniającej w konsternację, nie bledną wcale zdjęcia wykonane przez nowy „nabytek” reżysera – Tomasza Madejskiego. Sprawdziły się tu znane z Drogówki ujęcia z kamer przemysłowych i chybocząca się na wszystkie strony kamera okalająca przygnębiające, ciemne wnętrza. Grzechem byłoby nie wspomnieć o przepełnionej niepokojem i zaskakującą nieoczywistością muzyce Mikołaja Trzaski. Pomimo że już te wszystkie zabiegi Smarzowski wielokrotnie przemycał do swoich filmów, co u innych twórców mogłoby się zakończyć sromotną klęską, u niego schematyczność jest jak mityczne perpetuum mobile i pracuje bez zarzutu, ba, przynosi profity.

Choć w polskiej kinematografii nie brak filmów traktujących o alkoholizmie, jak choćby klasyczna Pętla Hasa (również będąca adaptacją), próżno szukać większych podobieństw między tymi obrazami oprócz wyolbrzymienia obskurnego tła. Diametralnie różna jest i debiutancka Małżowina przedstawiona w formie spektaklu telewizyjnego, do której Smarzowski nie omieszkał z sentymentu nawiązać, spinając oba filmy swoistą klamrą. O sukcesie Pod Mocnym Aniołem świadczy przede wszystkim zdynamizowana brutalność, realizm graniczący z obscenicznością, słowem jego znak firmowy, wyciskający ciemną stronę z protagonisty powieści Pilcha. I choć zdecydowanie nie jest to opus magnum tego reżysera, zaspokoi pragnienie zarówno wielbicieli jego talentu, jak i poszukujących w kinie mocnych doznań.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
polowanie_naczarownice
Polowanie na czarownice – recenzja
zatokadelfinow
Zatoka delfinów – recenzja
trzejmuszkieterowie3d
Trzej muszkieterowie 3D – recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*