pocaujmnieWe współczesnym kinie warto podejmować odważne oraz budzące pewne kontrowersje tematy, z którymi nie każdy człowiek potrafi sobie poradzić, zająć konkretne stanowisko czy uporządkować swoje myśli oraz poglądy. Kwestie te nierzadko sprowadzane są do poziomu podrzędności — wręcz wybryku natury, dziwactwa, dlatego mogą być nieakceptowane i trudne przez niektórych do przyjęcia. Jednak szwedzka reżyserka Alexandra-Therese Keining w swoim pierwszym filmie Pocałuj mnie, śmiało podjęła temat lesbijstwa. Sądzę, że próba ta zakończyła się sukcesem i zasługuje na uznanie.

Główną bohaterką jest Mia — młoda, spełniająca się zawodowo kobieta, będąca o krok od wstąpienia w związek małżeński z wieloletnim partnerem. Życiowe powodzenie oraz stabilizacja zostaje zachwiana w przeciągu jednego wieczoru, kiedy to Mia przyjeżdża na przyjęcie zaręczynowe swojego ojca. Tam poznaje swoją przyszłą przybraną siostrę — Fridę. Od tego momentu wszechświat Mii odwraca się o sto osiemdziesiąt stopni. Charakter emocji oraz uczuć przez nią przepływających jest niezrównoważony. Niechęć miesza się z pożądaniem, obawa z chęcią postąpienia krok naprzód, szczęście z wewnętrznym rozdarciem.

Od początku filmu odczuwa się w bohaterce pewnego rodzaju zagubienie oraz pesymizm, którego przyczyny nie jesteśmy w stanie odnaleźć. Może źródło tkwi w niezbyt poprawnych relacjach z ojcem? Zazdrości, spowodowanej jego powtórnym małżeństwem? Niechęci do jego przyszłej żony? Obawy przed romansem Fridy z jej narzeczonym Timem?

Pytania te okazują się być niepotrzebne, kiedy wychodzi na jaw nie tylko homoseksualizm Fridy, ale i samej Mii. Z jednej strony przeżywa erotyczną ekscytację, która w końcu przeradza się w zakochanie oraz wewnętrzne odnalezienie samej siebie, zaś z drugiej strony przeżywa ona wewnętrzny dramat. W jednej chwili całe jej dotychczasowe poukładane życie, w stu procentach odpowiadające funkcjonowaniu w „normalnym” oraz konwencjonalnym społeczeństwie, przeistacza się w niebezpieczne balansowanie pomiędzy związkiem z narzeczonym a związkiem lesbijskim. Mia podejmuje walkę z samą sobą, o odkrycie swojej prawdziwej tożsamości, o odważne wkroczenie na przestrzeń nie przez wszystkich rozumianą i akceptowaną.

Pocałuj mnie w bardzo ładny oraz subtelny sposób ukazuje związek dwóch kobiet. Ich historia wciąga widza w swoją dramaturgię i nie pozostawia obojętnym. Odważny, niebanalny, ciekawy film.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
kosoglos
Igrzyska śmierci: Kosogłos część 1 – recenzja
McQueen – recenzja
zaginionadziewczyna
Zaginiona dziewczyna – recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*