Pitbull. Nowe porządki – recenzja

pitbull2

W 2005 r. Patryk Vega zrobił „Pitbulla” – dobre gatunkowo, trzymające w napięciu kino sensacyjne z warszawskimi glinami i gangsterskim półświatkiem na pierwszym planie. Widownia pokochała film i jego serialową kontynuację za realizm, czarny humor, wartką akcję i świetnie wykreowane postacie. Po dekadzie od tego obrazu Vega postanowił odświeżyć temat i stąd na ekranach naszych kin produkcja „Pitbull. Nowe porządki”. Ile zostało „Pitbulla” w „Pitbullu” i czy warto wybrać się na seans?

Nie skłamię, jeśli powiem, że „Pitbull. Nowe porządki” to pod pewnymi względami zupełnie nowe kino, mające niewiele wspólnego ze starą produkcją. Film nie jest kontynuacją wątków z serialu, a ze znanych nam postaci Vega zostawił tylko kilka, do tego odgrywających tu poboczne role. Najwięcej ze starych bohaterów widać Gebelsa (Andrzej Grabowski), który wciąż pracuje w policji, a od czasu do czasu przewija nam się też komendant Barszczyk (Michał Kula). Poza tym mamy cały szereg nowych postaci, z komisarzem Majami (Piotr Stramowski) na czele.

Od strony fabularnej kluczowym wątkiem w produkcji jest przejęcie władzy w grupie mokotowkiej specjalizującej się w wymuszaniu haraczy, porywaniu ludzi dla okupu i morderstwach. Szefem grupy zostaje Babcia (Bogusław Linda), a jego współpracownikami Zupa (Krzysztof Czeczot) oraz Strach (Tomasz Oświeciński). Komisarz Majami jako dobry glina oczywiście podąża tropem całej grupy próbując schwytać jej szefa. W tle zaś mamy sporo innych, mniej lub bardziej rozwiniętych wątków jak chociażby związek Majami z Olką (Maja Ostaszewska), motyw pseudokibiców i syna Babci czy wątek Zupy i Kury (Agnieszka Dygant). Ta wielowątkowość i różnorodność momentami nas trochę gubi i powoduje wrażenie, że Vega chciał upchnąć za dużo tematów w jednej produkcji i wyszły mu w dużej mierze pojedyncze klisze, a nie spójny obraz. Na szczęście film przez cały czas, niezależnie od wątku, trzyma narzucone od początku tempo i napięcie absolutnie nie pozwalając nam się nudzić.

Mnogość wątków automatycznie zapewnia nam też mnogość bohaterów i trzeba przyznać, że  Vega miał nosa, jeśli idzie o wykreowanie postaci i dobór obsady. Chyba nie ma w nowym „Pitbullu” roli, która nie byłaby charyzmatyczna i czymś się nie wyróżniała. Dużym zaskoczeniem jest grający na pierwszym planie Piotr Stramowski, zapewne nieznany dotąd większej części widowni, który z jednej strony jako nieustępliwy, twardy glina spisuje się (i wygląda) świetnie, z drugiej natomiast nie da się uciec przed tym, że Majami to po prostu nowsza wersja Despero z pierwszego „Pitbulla”. Co jeszcze łączy film z jego pierwowzorem to wyśmienite postacie drugoplanowe, zwłaszcza wykreowany przez Krzysztofa Czeczota Zupa, grana przez Maję Ostaszewską Olka oraz stworzony przez Tomasza Oświecińskiego Strach. Czeczotowi udało się bardzo przekonująco zbudować rolę bezwzględnego „gangusa”, który choć na pierwszy rzut oka wygląda na zwykłego, niegroźnego cwaniaczka to tak naprawdę jest psycholem, który kiedy trzeba potrafi bez mrugnięcia okiem zamordować drugiego człowieka. Jego rola ma zresztą niemały wkład w brutalność całej produkcji, która dalej u Vegi dominuje.

https://www.youtube.com/watch?v=ZHobTrFUFe4

Morderstwa z zimną krwią, pobicia, bezwzględność mafijnych porachunków – wszystko to okraszone niewybrednymi, mocnymi dialogami znów znajdziemy w „Pitbull. Nowe porządki”. Wszystko też dalej podane nam jest z humorem, chociaż chyba nie aż tak czarnym jak w poprzedniej produkcji. Ten komizm w dużej mierze wnosi wspomniana już Olka – bezpretensjonalna dziewczyna Majami oraz Strach jako osiłek – przygłup. Przypuszczam, że teksty tego ostatniego będą powtarzane przez część publiczności, bo są tak napisane, że zapadają w pamięć i nie da się nie skwitować ich wybuchem śmiechu.

Podsumowując całość, „Pitbull. Nowe porządki” to porządna, kryminalno – sensacyjna produkcja, na której na pewno nie będziecie się nudzić. Patryk Vega zrobił obraz w zupełnie innym klimacie niż pierwowzór, zaserwował nam typowe kino rozrywkowe i nie uniknął przy tym potknięć, ale w ogólnym rozrachunku można mu to wybaczyć, bo film jest dobrze zrealizowany i po prostu świetnie się go ogląda.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Pomóż nam

Strefa filmu

Repertuar kin

Zobacz na co warto iść do kina. Więcej »

Premiery

Nie zapomnij o najciekawszych premierach filmów. Więcej »

Informator

ABC każdego miłośnika filmu. Adresy, ceny biletów, itp. Więcej »

Polecamy