piksele

Na wstępie należy powiedzieć, że Piksele nie są produkcją dla każdego. Osoby urodzone pod koniec lat 80. i  później nie „poczują klimatu” i sentymentu płynącego garściami z tego filmu. Dla innych będzie to smak dzieciństwa, może nie do końca spełniony, ale jednak.

Połowa lat 80. Obok działki należącej do mojego dziadka staje kontener na kółkach. W środku znaleźć można „cuda” – Donkey Konga, Pac-Mana, Galagę i inne. Ponieważ właściciel korzysta z prądu z działki pozwala mi za darmo grać tyle, ile tylko chcę. To moje wspomnienie.

Wspomnienie bohaterów Pikseli jest podobne. Mamy 1982 rok, dwóch przyjaciół – Brenner i Cooper poznają fascynujący świat gier komputerowych. Ten pierwszy jest tak dobry, że o mały włos nie zostaje mistrzem świata. Mijają lata. Brenner (Adam Sandler) to obecnie niespełniony „mózgowiec” zajmujący się instalacją sprzętu elektronicznego, jego przyjaciel wylądował lepiej – Cooper (Kavin James) to… prezydent USA. Dodać do tego należny „cudownego chłopca” Ludlowa (Josh Grada), który będąc dorosłym wszędzie węszy spisek oraz więźnia Eddiego (Peter Dinklage), eks mistrza świata w grach komputerowych oraz Violet (Michelle Monaghan) i mamy grupę, która musi uratować nas przed najazdem kosmitów. Kosmitów zafascynowanych grami z lat 80., którzy po prostu wyzywają Ziemię na pojedynek w klasyczne gry arcade.

https://www.youtube.com/watch?v=6KuduqZ-pxk

Piksele to kolejna komedia duetu Sandler – James (przypomnieć należy rewelacyjne Duże dzieci), zrealizowane przez mistrza gatunku, Chrisa Columbusa (Kevin sam w domu, Pani Doubtfire czy Dziewięć miesięcy). Grająca na nucie sentymentu i wspomnieniu czasów, które już do nas nie wrócą.

Od strony wizualnej film prezentuje się bardzo dobrze, od strony scenariusza – to typowy komediowy blockbuster. Lekka i przyjemna, nieco jednak płytka, opowiastka, w której znajdziemy wszystko – najeźdźców z kosmosu, szalone postacie czy romans. Jednorazowa zabawa, w której osoby urodzone przed laty może znajdą nieco swojego dzieciństwa. Inni będą się dziwić i doszukiwać błędów scenariuszowych. Zdecydowanie lepszy jest Ralph Demolka, który gra również na podobnej „strunie”. A i QBert pojawia się tu i tutaj. Piksele – można, jednak niekoniecznie. Dla efektów oraz nuty sentymentów.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
raid
Raid – recenzja
kosoglos2
Igrzyska śmierci: Kosogłos. Część 2 – recenzja
wladcyumyslow
Władcy umysłów – recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*