Pan i Pani Kiler – recenzja

panipanikilerPan i Pani Kiler to proste nawiązanie do hitu sprzed kilku lat – Mr. & Mrs. Smith. Parafraza znanego tytułu  wraz z dodatkiem  przystojnych, młodych i uroczych aktorów (Katherine Heigl i Ashton Kutcher) przyciąga do kina. A co poza tym?

Początek zaczyna się banalnie. Młoda, atrakcyjna Jane po rozstaniu ze swoim chłopakiem spędza wakacje ze swoimi nadopiekuńczymi rodzicami. Widzowi pozostaje oczekiwać tylko nadejścia superbohatera, który odmieni los dziewczyny. W tym wydaniu okazuje się nim boski Spencer (Ashton Kutcher), który posiada wszystkie atuty Bonda – odpowiednie parametry mięśni, super samochód plus gadżety płatnego zabójcy.

Pierwszą godzinę filmu osładzają urokliwe i niepowtarzalne zakątki Nicei. Kolejne minuty to zderzenie się z amerykańskim światem, a polską rzeczywistością. Pozostaje nam podziwiać zadbane, nowocześnie urządzone domy i  przepiękne okolice.

Koniec filmu,  to wielkie polowanie sąsiadów na Spencera. Wydawać by się mogło przecież, że tak wyśmienitego, doświadczonego płatnego zabójcę będą chcieli zgładzić profesjonaliści. Jednak do mokrej roboty zabierają się tym razem przyjaciele i znajomi, wszystkich kusi nagroda. Adrenalina podnosi się, kiedy dowiadujemy się, że w aferę zamieszany jest także teść, który w każdej chwili może pojawić się i zabić kochanego męża – córki.

Twórcy z miernym skutkiem połączyli kino akcji z romantyzmem, jedynie humor okrasza całość. Nie wiem, czy można ten film określić mianem komedii sensacyjnej.  Zdecydowanie więcej jest momentów humorystycznych,  niż akcji. Niewątpliwie większość kobiet na sali wytrwała do końca z  powodu przystojnego Ahstona Kutchera.

W sumie dla pań wątek miłosny, a dla męskiej części kilka pościgów i gonitwa z pistoletem. Propozycja Roberta Luketica to kino lekkie i przyjemnie, w sam raz na letnie popołudnie.

2 komentarze do “Pan i Pani Kiler – recenzja

  • 7 czerwca 2010 o 19:39
    Bezpośredni odnośnik

    hmm Kutcher mięśniakiem lol – mnie się on zawsze z popierdułkowatymi, przygłupimi bohaterami typu Kelso z Różowych lat 70-tych kojarzy, a tu taka zmiana hmm

    Odpowiedz
  • 8 czerwca 2010 o 05:21
    Bezpośredni odnośnik

    Jeśli mowa o A. Kutchera, to i tak najbardziej podobał mi się w Efekcie motyla – zamiast mięśni, powinien postawić na zarost 🙂

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Pomóż nam

Strefa filmu

Repertuar kin

Zobacz na co warto iść do kina. Więcej »

Premiery

Nie zapomnij o najciekawszych premierach filmów. Więcej »

Informator

ABC każdego miłośnika filmu. Adresy, ceny biletów, itp. Więcej »

Polecamy