W sobotę w Miejskim Ośrodku Kultury w Ozorkowie pod Łodzią odbyła się kolejna edycja bitwy freestylowej – Ozorków Freestyle Battle 2011.  Pomysł zorganizowania OFB narodził się w 2009 roku. Do tej pory odbyły się 3 edycje , każda kolejna jest coraz lepsza, przyciąga coraz więcej fanów – mówi  Artur „Artens” Wojtczak  – jeden z organizatorów imprezy.

Rzeczywiście bitwa cieszyła się wysoką frekwencją.  Event zainteresował wielu młodych  MCs spragnionych zdrowej rywalizacji, chcących sprawdzić  swoje umiejętności bitewne na scenie.  Publika także nie zawiodła, żywiołowo reagowała na rzucane przez uczestników soczyste punchline’y.

Wolnostylowe zmagania oceniała czołówka polskiego freestyle’u w składzie:  Duże Pe, Muflon i Green.  W jury zasiadł również Artens, a bitwę poprowadził drugi z organizatorów – Rafał „Szadkoś” Szadkowski.  Za deckami stanął DJ Pyziu.

Imprezę rozpoczęły eliminacje, które z  19  zgłoszonych wyłoniły finałową szesnastkę. Uczestnicy standardowo walczyli  w 3 wejściach (45 sekundowe wejście z wylosowanym tematem i  dwie odpowiedzi po 30 sekund).  Na liście finalistów znalazły się m.in. ksywki doskonale znane wszystkim fanom sceny freestylowej. Mowa tu o Bonezie, Wiciu i Sosenie, którzy niewątpliwie byli uważani za faworytów.

Finał Ozorków Freestyle Battle 2011 poprzedził koncert Greena, który rozgrzał publikę kawałkami ze swojego solowego albumu „Kryptonim Monolog”.  Oprócz takich numerów jak „Nie gram” , „Kryptonim monolog”  i „90 BPM z betonem bny” mogliśmy również usłyszeć  tracki projektu Phonoloftaleina.

Po  krótkim, ale podkręcającym  bitewny klimat występie rapera nadszedł czas na finał.  W  1/8 rozgrywek  szczególnie zaskakująca okazała się walka Sosena z Osetem.  Obecny mistrz WBW (największej imprezy freestylowej w Polsce) niespodziewanie został pokonany przez młodego łodzianina i tym samym stracił szansę na dalszy udział w turnieju.  W pojedynkach cwiercfinałowych popis swoich umiejętności dał Bonez, bez problemu eliminując  C1. Równie przyzwoicie poradzili sobie Kubinho wygrywając z Moderem oraz Wiciu, który odstrzelił lokalnego zawodnika – Knesa.  Z półfinałem musiał też pożegnac  się Gix, pokonany przez Oseta.

Kolejne walki dostarczyły jeszcze więcej emocji.  Wiciu nie zawiódł publiki liczącej na kawał dobrego freestylu w półfinale i  choć warszawskiemu MC  brakowało energii scenicznej,  wyautował Kubinha, któremu mimo dobrego startu zabrakło skuteczności w tej rundzie.  Wysoką formę utrzymał także Oset, który zmierzył się z zeszłorocznym zwycięzcą OFB- Bonezem.  Starcie łodzian zakończyło się wygraną Oseta.  Bonez , który stracił szansę na obronienie tytułu, dał z siebie wszystko w kolejnym pojedynku- z Kubinhem, tym samym zapewniając sobie miejsce na podium.

W walce finałowej zmierzyli się Wiciu i Oset. Tym razem Łodzianinowi zabrakło szczęścia.  Pomimo wyrównanej walki nasyconej mocnymi linijkami,  w dogrywce  ostatecznie lepszy okazał się Wiciu, którego  celne riposty w wejściu bez bitu zadecydowały  i  tym samym tytuł mistrza OFB odjechał do Warszawy. – Cieszę się z wygranej, jednakże nie jestem do końca usatysfakcjonowany. To co pokazałem wystarczyło na pokonanie przeciwników, jednak sam zadowolony z poziomu swojego fristajlu nie jestem – wyznaje Wiciu. – Bitwa była dosyć lokalna, bo prócz mnie było tylko paru zawodników z poza województwa łódzkiego, ale kilku uczestników naprawdę zaskoczyło mnie swoim poziomem – dodaje warszawski MC.

Po turnieju tradycyjnie przyszedł czas na wolnostylowy jam z udziałem członków jury: Dużego Pe i Muflona oraz  kilku uczestników bitwy , który  oficjalnie zakończył 3. Edycję OFB.  Edycję bardzo udaną należy dodać i jest to w dużej mierze zasługą profesjonalnej organizacji.  Widać było, że Artens i Szadkoś włożyli dużo serca w przygotowanie tego eventu;  wszystko było dopięte na ostatni guzik.  Sprawną koordynację imprezy pochwalił również Wiciu. – Nie było żadnych obsuw co jest aż dziwne, bo uczestniczyłem w wielu bitwach i obsuwy to – jak wiadomo – 5. element hip hopu, a tutaj wszystko było tak, jak miało być.

Kolejna edycja OFB  już za nami, ale warto pamiętać o idei, która przyświeca organizatorom niezmiennie od lat i jest motorem napędowym ich starań.  – Celem naszej  bitwy jest przede wszystkim promocja Freestyle oraz kultury Hip Hop w naszym mieście, powiecie, województwie – wyjaśnia Artens.  W tym momencie fani freestyle, będą pamiętać, że na mapie wolnego stylu trzeba zakreślić miasto pod Łodzią, jako impreza na którą warto się wybrać. Młodzież z Ozorkowa jak i Ci przyjezdni pokazali jak świetnie potrafią się bawić. Takie coś motywuje, by działać i robić kolejne tego typu imprezy w Ozorkowie.

Zdanie organizatora podziela również  tegoroczny zwycięzca  – Ważne jest, żeby takie bitwy się odbywały, zawodnicy mogli szlifować swoje talenty i obycie z publiką. Tak więc róbcie bitwy, startujcie na bitwach i przychodźcie kibicować dobrym kotom – mówi.

My  podpisujemy się pod tym apelem,  a na kolejną edycję Ozorków Freestyle Battle zapraszamy już za rok.

Drabinka finałowa:

1/8
Gix – Gontek -> Gix
C1 – Klusek -> C1
Bonez – Płocha -> Bonez
Kubinho – Konrad -> Kubinho
Ślepy – Knesu ->
Oset – Sosen -> Oset
Knesu
Moder – Erys -> Moder
Wiciu – Kopek -> Wiciu
1/4
Kubinho – Moder -> Kubinho
Oset – Gix -> Oset
Bonez – C1 -> Bonez
Knesu – Wiciu -> Wiciu

1/2
Kubinho – Wiciu -> Wiciu
Oset – Bonez -> Oset

o 3 miejsce
Bonez – Kubinho -> Bonez

finał
Wiciu – Oset -> Wiciu

OzorkówOzorkówOzorkówOzorkówOzorkówOzorków

Zobacz też:

O.S.T.R. i Afront w Wytwórni (foto)

Lao Czesław Tour w Dekompresji (foto)

Koncerty w Łodzi – marzec 2011

 

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
IMG_4811
Janek Pawlak Squad w Scenografii (foto)
_MG_0372
Porcupine Tree w klubie Wytwórnia (foto)
secret_basement_20120713_1797055528
Secret Basement w Lizard King (foto)
1 Komentarz
  • Artens
    7 marca 2011 at 22:09

    A ja chciałbym podziękować Plastrowi Łódzkiemu za przybycie w nasze skromne progi i zrobienia fachowej i sympatycznej relacji ! 😉

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*