Żółwik Sammy – recenzja

zolwiksammyW 50 lat dookoła świata. Belgijska animacja mająca uczyć tolerancji i sensu życia, dobroci i ekologii. Trochę jednak nudna i wyłącznie dla najmłodszych dzieci.

 
Opowieść rozpoczyna się, gdy żółwik Sammy, wraz z tysiącami innych żółwików wykluwa się na jednej z kalifornijskich plaż. To początek wielkiej przygody – wieloletniej podróży po Oceanach. Fakt, Sammy na problem z przystosowaniem, nie podąża za innymi żółwiami, dość szybko zakochuje się i… wyrusza w podróż bez jakiegoś głębszego sensu. Na swojej drodze spotyka różne dziwne sytuacje uczące go tolerancji, postaw ekologicznych i pacyfistycznych. Ot, takie dziwactwo w szalonym świecie zdominowanych przez ludzi.

Belgijska animacja powstała do celów edukacyjnych. Jest kolorowa, ładnie „narysowana”, sympatyczna i… przeznaczona wyłącznie dla dzieci. Brak tutaj humoru znanego m. in. ze „Shreka”, opowieść nie posiada tysiąca wątków, dramatycznych zmian akcji (chociaż podczas kilku scen najmłodsi mogą się przestraszyć np. w czasie ataku mew na żółwie). To ładnie opakowana proekologiczna opowiastka.

Przed wejściem do polskich kin podniosła się dyskusja, iż „Sammy” promuje homoseksualizm, co uznać trzeba za bzdurę. Fakt, nasz bohater wędruje z kolegą do podwodnego jacuzzi, ale w gruncie rzeczy to niewinne igraszki. Problem z tym mogą mieć „dziwni dorośli” z nadto wybujałą fantazją. Dla dzieci to coś normalnego.

„Żółwik Sammy” to produkt pacyfistyczny, trochę utopijny, niczym ruch hipisowski. Animacja dla maluchów, dzieci z późniejszych klas podstawówki mogą już się nieco na niej nudzić. Można, ale nie trzeba.

 
{jumi [media/reklama.htm]}

Jeden komentarz do “Żółwik Sammy – recenzja

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Pomóż nam

Strefa filmu

Repertuar kin

Zobacz na co warto iść do kina. Więcej »

Premiery

Nie zapomnij o najciekawszych premierach filmów. Więcej »

Informator

ABC każdego miłośnika filmu. Adresy, ceny biletów, itp. Więcej »

Polecamy