opowiesci3W kinach pojawiła się kolejna część „Opowieści z Narnii”. Po „Lwie, czarownicy i starej szafie” oraz „Księciu Kaspianie” możemy podziwiać trójwymiarową „Podróż Wędrowca do Świtu”.

  
Trzecia część sagi według prozy C.S. Lewisa skupia się na dwójce młodszego rodzeństwa Pevensie. Tym razem Łucję i Edmunda wspiera ich kuzyn, nieznośny Eustachy. I to właśnie on jest najciekawszą postacią biorącą udział w tejże magicznej historii.

Nie dość, że w wielu miejscach opowieści zamienia się w złośliwego narratora, to jeszcze z czasem staje się najważniejszym bohaterem tego filmu. A o czym jest „Podróż…”? Tym razem rodzeństwo wraz z Kaspianem i jego armią przemierzają ocean, aby odgadnąć tajemnicę zielonej mgły. Podążają na kraniec świata, w stronę krainy skąd pochodził Aslan.

Trzecia część „Opowieści z Narnii” broni się jako samodzielny produkt, tak samo jak część z całości. Mamy tu do czynienia z porządnym fantasy, skierowanym tak jak i poprzednie części do nieco młodszej widowni niż np. trylogia „Władcy pierścieni”.

Od strony wizualnej trudno zarzucić autorom cokolwiek. Sama opowieść to niezbyt skomplikowana historia oparta na wielu znanych mitach. Mamy tu i „wiecznym tułaczy po morzach i oceanach”, a także „siedem magicznych mieczy”, które trzeba zebrać, aby zniszczyć zło. Całość dość dobrze się ogląda, nieskomplikowanie.

Już wkrótce w kinach pojawić się powinna czwarta część „Opowieści…” pt. „Srebrne krzesło”. Autorzy filmu znaleźli niezły materiał na fantasy dla dzieci i młodzieży. W sumie „Narnia” składa się z siedmiu książek, czyli jeszcze cztery filmy przed nami. O podobnym zapewne poziomie – czyli porządnej produkcji rozrywkowej dla całej rodziny.

 

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
trzybillboardy22
Trzy Billboardy za Ebbing, Missouri – recenzja
milosc
Miłość – recenzja
wyspazaginionych
Wyspa zaginionych – recenzja
4 komentarze
  • Aga1712
    27 grudnia 2010 at 21:56

    Dokończenie mojego poprzedniego komentarza:

    Widziałam już wiele komentarzy nie tylko na tym forum odnośnie niezgodności filmu z książką. Muszę się przyznać, że ja książki nie czytałam. Mimo to świat stworzony przez reżyserów, scenarzystów itd. jest niesamowity. Jak to możliwe? Aby pojąć niezwykłość filmu, należy odizolować się od wszystkiego, co się stało dotychczas.
    Ja osobiście mimo iż upłynęło ledwie kilka godzin od czasu, kiedy obejrzałam „Opowieści…” mam ochotę przeżyć to jeszcze raz. Piszę specjalnie „przeżyć”, ponieważ tego nie da się zobaczyć ot tak. Trzeba dać się ponieść magii i stać się tego częścią. Trzeba stać się częścią Narnii.

  • Aga1712
    27 grudnia 2010 at 21:50

    Widziałam dzisiaj ten film i muszę przyznać, że mnie nieźle wciągnął. Praktycznie nie mam nic do zarzucenia twórcom, no może z wyjątkiem braku pięknej narnijskiej muzyki w tle 😉 Od pierwszych minut filmu czułam, że będzie on niesamowity i się nie zawiodłam. Niektóre teksty bohaterów kładły widzów w kinie na kolana, do tego nie zawiodłam się na nowym bohaterze – Eustachym. Myślałam, że nie będzie w stanie wypełnić luki pozostawionej przez Zuzannę i Piotra, ale jednak udało mu się.

  • Tay
    27 grudnia 2010 at 21:06

    Film to porażka. Oglądałem przed chwilą i powymyślali takie rzeczy o których się nie śniło filozofom.. co to ma być za zielona mgła!? W życiu nie widziałem filmu w takim stopniu nie zgodnego z książką ;/

  • ja
    26 grudnia 2010 at 20:23

    Opowieści z Narnii to nie jest „nieskomplikowane fantasy oparte na wielu znanych mitach” tylko wprowadzenie do chrześcijaństwa skierowane do dzieci, to po pierwsze, po drugie fabuła (przynajmniej książki) pod w/w tytulem jest akurat jedną z bardziej rozbudowanych i ciekawych (sklada się z osobnych historii dotyczacych wizyt na coraz to nowych wyspach w drodze do kranca świata. W ksiażce nie ma nic o zielonej mgle ani o siedmiu mieczach, więc jeśli rozczarowal was film to PRZECZYTAJCIE KSIĄŻKE, ZRESZTĄ NAWET JEŚLI WAS NIE ROZCZAROWAŁ TO I TAK PRZECZYTAJCIE BO WARTO.

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*