operacjargoChociaż Ben Affleck kojarzony jest głównie z dość przeciętnych ról filmowych, to powoli wyrasta na niezłego reżysera-rzemieślnika. Zarówno Gdzie jesteś, Amando, jak Miasto złodziei i najnowszą Operację Argo można polecić każdemu, kto lubi niezłe kino.

Historia rozpoczyna się w 1979 roku, kiedy do amerykańskiej ambasady w Teheranie wpada rozwścieczony tłum Irańczyków. Szóstce pracowników udaje się zbiec i ukrywają się u kanadyjskiego ambasadora. Amerykanie mają ciężki orzech do zgryzienia – praktycznie niemożliwe jest, aby ich bezpiecznie uratować. I tu pojawia się agent Tony Mendez (Affleck). Wpada na pomysł, aby pod przykrywką fałszywej realizacji filmu s-f pt. Argo spróbować wywieź amerykanów z Iranu.

Operacja Argo oparta jest na faktach. W 1980 roku przeprowadzono karkołomną akcję ratowniczą pod przykrywką dziwacznej superprodukcji. Affleck postanowił opowiedzieć wszystko w formie heist movie, co ma zarówno wiele zalet i wad. Oczywistą zaletą jest przejrzystość – rozpoczynamy od planu, rozdzielamy zadania, a kończymy ja jego realizacji – ucieczce z Iranu. Niestety zdecydowany nacisk na kino komercyjnej zabawy powoduje też to, że cała otoczka polityczna dość szybko ginie. Być może z prostej przyczyny – Amerykanie sami powodują chaos, najpierw powołując w latach 50-tych na przywódcę Iranu swoją marionetkę, która znęcała się nad prostym ludem, a potem pod koniec lat 70-tych wywożąc go samolotem pełnym złota z „gorącego terenu”. W tych okolicznościach nie może dziwić rozwścieczony tłum na ulicach.

Najnowszy film Bena Afflecka, to porządnie zrealizowany obraz, który idealnie wpisuje się w ideę kina festiwalowego. Niezłe role drugoplanowe, zdjęcia, montaż i sama opowieść. Nie dziwi, że od początku stawiany był wśród kandydatów do najważniejszych nagród tego roku. Warto obejrzeć, dla po prostu rozrywki.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
czarownica
Czarownica – recenzja
Jak pies z kotem – recenzja
makbet
Makbet – recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*