niewierniNiewierni to jeden z tych filmów, w których przypadku plakat i promocja, wprowadzają widzów w błąd. Biorąc pod uwagę sposób w jaki ten francuski obraz był reklamowany, przeciętny miłośnik ,, dziesiątej muzy” mógłby pomyśleć, że wyjście do kina będzie czasem spędzonym z komedią.

Sprawa nie jest taka jednak taka prosta. Mamy tutaj bowiem do czynienia obrazem, który miał być czymś więcej niż poprawą humoru. Stworzeni przez 8 reżyserów Niewierni z pewnością nie są filmem zabawnym- przynajmniej przez większość jego trwania. Epitetem, który o wiele lepiej do nich pasuje jest nuda, ale po kolei.

Zacznijmy od tego, że mamy tutaj do czynienia z obrazem składającym się z filmowych nowelek, które łączy ze sobą tematyka zdradzających mężczyzn. Kierując się plakatem przy wyborze tego obrazu pewnie spodziewacie się rubasznej komedii w stylu  American Pie czy polskiego Testosterenu. Jeśli tak, to muszę od razu wyprowadzić Was z błędu. Zaledwie parę historyjek, na które składa się to dzieło jest śmiesznych. Pozostałe to raczej gorzka i niepozbawiona moralizatorstwa, próba rozprawienia się z tematyką męskiej zdrady- próba podejmowana przez kino wielokrotnie. Ta dwoistość jest przyczyną nudy, którą wywołał we mnie film. Nie będę ukrywać, że wybierając się na seans Niewiernych spodziewałem się dobrej rozrywki i humoru. Niestety otrzymałem coś zupełnie innego.

Należy się Wam sprostowanie, że nie jestem fanem prostych i ociekających seksem komedii, jednak od czasu do czasu lubię je obejrzeć. Uważam to za zupełnie normalne podejście. Zapytacie co dostałem zamiast prostackiego humoru? Niezbyt udane aktorstwo i silenie się na poważne podejście do tematyki zdrady. Oczywiście to dobrze, że istnieją jeszcze reżyserowie, którzy starają się odpowiadać na trudne pytania, ale niestety w Niewiernych, ich zabiegi wypadają blado. Warto podkreślić, że najciekawsza moim zdaniem nowelka( opowiadająca o terapii dla seksoholików) została wyreżyserowana przez Alexandre Courtesa – twórcę teledysków… Pewnie daje to już Wam pewien obraz całego filmu.

Będę szczery i bez owijania przyznam się, że Niewierni nie przypadli mi do gustu. Częściowa wina leży po stronie dystrybutorów, którzy nie mogli się chyba zdecydować w jaki sposób reklamować ten film w kraju nad Wisłą. Poza tym nie podobał mi się sam pomysł wymieszania komedii z poważnym filmem- jednak Azjaci potrafią robić to o wiele lepiej co udowodnili w intrygującym  Host. W kinie europejskim takie eksperymenty nie kończą się dobrze, a przynajmniej takie jest moje zdanie. Ostatnia wada jaką muszę Wam wyraźnie zaznaczyć to aktorstwo.

Nie przekonały mnie odgrywane przez parę głównych bohaterów postaci i dziwi mnie jakim cudem wszyscy mogli zachwycać się stworzoną w Artyście przez Jeana Dujardina kreacją?

Wydaje mi się, że nadszedł już czas podsumowania, ponieważ Niewierni w moim odczuciu to film niewarty poświęcania mu dłużej uwagi. Jeżeli jeszcze nie popełniliście tego błędu co ja, a więc nie oglądaliście tego obrazu, to możecie się cieszyć. Zupełnie nie przemawia do mnie połączenie komedii i poważnego filmu o zdradzających mężczyznach. Niedawno recenzowałem Atlas Chmur, w którym zabawa konwencją wyszła lepiej. Twórcy Niewiernych mogliby się sporo nauczyć od rodzeństwa Wachowskich. Z całego serca odradzam oglądanie tego filmu, nawet największemu wrogowi. Jeśli nie macie nic lepszego do roboty to zajmijcie się czymś kreatywnym. Niewiernych pozostawcie krytykom filmowym, którzy mogą w nich dostrzec jakiś głębszy sens. Ja go nie widzę.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
zabojcybazantow
Zabójcy bażantów – recenzja
zwariowac
Zwariować ze szczęścia – recenzja
stevejobs
Steve Jobs – recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*