Nazywam się Khan – recenzja

nazywamsiekhanNazywam się Khan i nie jestem terrorystą – czyli bollywodzki rozrachunek z amerykańskim lekiem po 11 września 2001 roku.

 
Khan to muzułmanin z wykrytą chorobą autystyczną i zespołem aspegera. Jest prostolinijny, dobroduszny i uczynny. Myśli, że w życiu trzeba być dobrym. Po śmierci matki przenosi się do USA, gdzie od lat mieszka jego brat. Tam spotyka piękną hinduskę. Przez pierwszą godzinę filmu bohater próbuje zdobyć jej serce. Gdy mu się to już udaje, a widz myśli, że żyć będą długo i szczęśliwie nadchodzi 11 września 2001 roku. Od tej chwili wszyscy biorą go za terrorystę, a jego rodzina czuje się zagrożona. Prostoduszny Khan postanawia odwiedzić prezydenta USA mówiąc mu, iż nie jest terrorystą.

Bollywood w niezłym stylu rozprawia się z lękami amerykańskich widzów. Na ekranie kina widzimy dwie największe gwiazdy tamtejszej kinematografii – Shahrukha Khana i przepiękną Kajol. Nazywam się Khan to jak zwykle dla tego typu kina, obraz wielogatunkowy. Mamy tu i komedię i musical i thriller, ale przede wszystkim dramat. Być może wielu widzów z przerażeniem przypomni sobie bollywodzkie produkcje, ale ten obraz jest inny. To naprawdę niezłe kino z ciekawą fabułą. Fakt dwie i pół godziny to trochę zbyt dużo, ale to i tak poniżej normy bollywood.

Nazywam się Khan to widowisko walczące z mitem złego muzułmanina, ale niezbyt dosadnie i jednoznacznie. Khan dzieli ludzi nie poprzez religię, a poprzez ich dobre i złe uczynki. W każdej z wiar są źli i dobrzy. Truizm, aczkolwiek podany nam niezwykle przyjemnej tacy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Pomóż nam

Strefa filmu

Repertuar kin

Zobacz na co warto iść do kina. Więcej »

Premiery

Nie zapomnij o najciekawszych premierach filmów. Więcej »

Informator

ABC każdego miłośnika filmu. Adresy, ceny biletów, itp. Więcej »

Polecamy