NaznaczonyNajkrótsza definicja dobrego horroru – film, przy którym człowiek się boi. Naznaczony, to niestety tylko średniej klasy horror, który z minuty na minutę staje się mniej straszny.

Początek jest obiecujący. Małżeństwo z trójką dzieci wprowadza się do domu. Najstarszy z synów, Dalton, pewnego dnia zasypia i… nie budzi się. Lekarze nie są w stanie określić, co się stało. Z czasem matka dochodzi do wniosku, że to wszystko wina domu. Rodzina postanawia się przeprowadzić, ale „zło” podąża za nimi.

Jak widać Naznaczony Jamesa Wana (twórcy m. in. Piły), to w dużej mierze kalka innych horrorów – Ducha, Amityville, Egzorcysty. I prawdę powiedziawszy dopóki pozostaje wyłącznie kalką, to wszystko sprawdza się. Klasyczne chwyty, spowolnienie akcji, zmiana tempa muzyki. Im mniej „zła” widocznego na ekranie, tym jest straszniej. Niestety z czasem całą atmosferę niszczy opowiastka o ciałach astralnych, kolejne złe postacie i główny potwór, czyli skrzyżowanie Dark Maula z Rokitą (diabłem, nie Janem).

Film straconej szansy, bo trailer i pierwsze 40 minut zapowiadają ciekawą i przerażającą opowieść. Niestety po kilkudziesięciu minutach autorzy tworzą jakąś dziwaczną parodię (przyrządy do wyłapywania duchów, to zmodyfikowane zabawki dla dzieci etc.), która całą atmosferę rozwiewa. Szkoda, bo Naznaczony mógłby to być niezły obraz.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
reacher
Jack Reacher: Nigdy nie wracaj – recenzja
czarnobyl
Czarnobyl. Reaktor strachu – recenzja
ideanlematki
Idealne matki — recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*