najszczesliwsza

Kameralne kino wprost z Rumunii i ostra satyra na media oraz wszędobylski świat konsumpcji i kapitalizm. Małe ale cieszy.

Delia Fratila to licealistka z maleńkiej miejscowości. Marzy jej się wyjazd na studia do stolicy. Traf chciał, ze wysłała trzy konkursowe kupony i wygrała. Wygrała przepiękną Dacię. Teraz wystąpi w reklamie produkowanej w centrum Bukaresztu wychwalającym napój gazowany, dzięki któremu zdobyła nagrodę. Delia jest po prostu najszczęśliwszą dziewczyną na świecie. Prawda?

Film Radu Jude to po prostu dziewięćdziesiąt minut powstawania reklamy. Powtórki ujęć, wszędobylskie krzyki – pij więcej, uśmiechaj się, pokaż jak jesteś szczęśliwa, pokaż jak ci smakuje. A gdzieś obok rodzicie licealistki chodzący z umową – oni już samochód sprzedają, już mają plany jak zagospodarować gotówkę. A gdzieś pośrodku Delia, nieco zagubiona, jednak urocza nastolatka, która chciałaby żyć swoim życie, jednak nie może.

Najszczęśliwsza dziewczyna na świecie zaskakuje prostotą pomysłu i wykonaniem. Ot po prostu reżyser pokazał świat reklamy, mechanizmy absurdu, firmy PR-owskie, bez jakiegoś nadęcia. Tak to wygląda – karykaturalnie. Jeden z wielu przykładów – przedstawicieli firmy produkującej napoje uważa, ze napój jest zbyt żółty – to niedobrze i każde dolać coca-coli, aby był ciemniejszy. Wszędzie te niby-reklamowe zagrania, to nie tak, tak źle, uśmiech za krótki, łyk za głęboki. Aż do chwili, gdy słońce zajdzie i nie będzie można kręcić kolejnych dubli.

Przemyślane kino z rewelacyjną rolą Andreą Bosneag w roli Delii. Naprawdę warto.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
zwariowac
Zwariować ze szczęścia – recenzja
daas
Daas – recenzja
Pewnego_razu_w_Anatolii
Pewnego razu w Anatolii – recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*