najsamotniejszazplanetOpowieść o dwójce zakochanych w sobie podróżników. Ich kolejny wypad kończy się jednak inaczej, niż się początkowo zapowiadało.

Alex (Gael Garcia Bernal) i Nica (Hani Furstenberg) podróżują po świecie omijając nudne biura podróży. Wybierają miejsca mało uczęszczane, szukają przygód. Kilka miesięcy przed ślubem postanawiają wyjechać do Gruzji, a stamtąd w stronę Kaukazu. Podróż ta jednak zostawi na nich ślady, które już się nie da usunąć. Bohaterowie stają przed wyzwaniem – jak się okazuje, nie są tacy, jacy myśleli.

Niestety film Julii Loktev, mimo że zapowiada się nader ciekawie, rozpada się z każdą kolejną sceną. Najsamotniejsza z planet posiada ambicje kina artystycznego – dlatego też z chirurgiczną precyzją reżyserka prezentuje błogosławiony stan ludzi i natury. Prezentuje w szczegółach radosną podróż po Kaukazie. Powoduje to minimalizacje akcji, a także jej zwrotów.

Przez dużą część z ekranu widzimy po prostu wakacyjne wideo dwójki zakochanych, których niestety widz ani nie pokocha, ani nie pożałuje. Historia mozolnie rozwija się bez składu i ładu, prowadzić ma do pewnego katharsis, zarówno Alexa i Nici, jak i widza, jednak nic z tego nie wychodzi.

Najsamotniejsza z planet to produkcja nudna, przewidywalna, z dość dużym potencjałem zniszczonym przez zbyt wygórowane ambicje artystyczne jej twórców. Niestety.

 

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
bella
Bella – recenzja
joyfilm
Joy – recenzja
beats_of_freedom
Beats of Freedom – recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*