A.Piaseczny_fotoZnakiem rozpoznawczym Sieradz Open Hair Festival są spektakle i widowiska z udziałem mistrzów fryzjerstwa. Ale publiczność co roku przyciągają także koncerty gwiazd. Podczas tegorocznej edycji, która potrwa w Sieradzu od 18 do 20 lipca będzie w czym wybierać. Koncerty zagrają Andrzej Piaseczny, Kamil Bednarek oraz Oddział Zamknięty.

Kamil Bednarek jeden z najpopularniejszych polskich muzyków do Sieradza przyjedzie na specjalne życzenie publiczności. Mieszkańcy pisali setki meili z prośbą, by zaprosić go na Open Hair Festival. Na Facebooku ma ponad milion fanów. Większość czasu spędza w trasie, gra koncerty niemal codziennie. Ale mówi, że to sama radość zwiedzać Polskę i dzielić się pozytywną energią.  Swoje największe przeboje przypomni w Sieradzu świętujący 35-lecie istnienia Oddział Zamknięty. W latach 80. zespół porywał słuchaczy takimi hitami jak „Andzia i ja”, „Obudź się”, „Twój każdy krok”, „Odmienić los”. Przez jego skład przewinęło się ponad 40. muzyków. Jedynym, który niezmiennie tworzy trzon zespołu jest Wojtek Łuczaj-Pogorzelski. Niezachwiane pozostało także przywiązanie grupy do rockowych korzeni. I to właśnie ono zjednuje Oddziałowi Zamkniętemu kolejne pokolenia słuchaczy. Podczas finałowego koncertu na plenerowej scenie pojawi się Andrzej Piaseczny. Mistrz dobrze napisanych, bezpretensjonalnych piosenek, w których prosta melodia i staranne aranżacje tworzą przebojową całość.

SWOJĄ POPULARNOŚĆ CHCĘ BUDOWAĆ NA TYM CO ŚPIEWAM
ROZMOWA Z ANDRZEJEM PIASECZNYM, KTÓRY 20 LIPCA WYSTĄPI PODCZAS KONCERTU FINAŁOWEGO SIERADZ OPEN HAIR FESTIVAL

Od początku lat 90.  pozostaje Pan jednym z najbardziej cenionych i najchętniej słuchanych polskich muzyków.  Co wydaje się Panu najważniejszą, najciekawszą zmianą w polskiej muzyce po 1989 r.? 
 
Świat zmienia sie w takim tempie, ze czasem trudno za nim nadążyć. Zmiany i owszem dostrzegam, jednak pozwalam sobie często na pozostawanie w ogonie tej szybkości i mód.  Najbardziej imponuje mi postęp technologiczny. Siedzę sobie w samochodzie jadąc na koncert, i jeśli tylko moja sieć gsm mi na to pozwala, mam dostęp do muzyki z całego świata, mogę jednym stuknięciem palca kupić płytę i natychmiast słuchać. Dotyczy to również dostępności polskiej muzyki. 

Z drugiej strony choć tyle sie zmienia, niektóre rzeczy nie zmieniają się zupełnie. O prawdziwym sukcesie artysty w dalszym ciągu decydują trzy główne rozgłośnie radiowe. Jeśli dadzą szansę piosence emitując ją na antenach, dopiero wtedy może się ona stać prawdziwym przebojem. Mówie tu oczywiście o mainstreamie, muzyka klubowa czy offowa rządzi się zupełnie innymi prawami. 

Bodajże Ed Sheraan śpiewa, ze X Factor zabija muzykę …i chyba coś w tym jest. Nie chodzi o ten konkretny program, ale o wszechobecność formatów typu talent-show. Bardzo trudno jest dziś w ogóle zaistnieć nie przechodząc etapów programów telewizyjnych. Z drugiej strony, parę fajnych talentów jednak one wyłowiły. Jeszcze z innej strony, wytwórnie płytowe w Polsce nie dają tak mocnej szansy wszystkim laureatom talent-show, jak to sie dzieje na innych rynkach. Proszę nie odczytywać tego wszystkiego jako narzekanie, po prostu to zauważam.

Wracając zaś do postępu, o którym mówiłem, myślę, że za jakiś czas rozwój nowych technologii w ogóle wywróci do góry nogami przemysł fonograficzny i wymusi na nim daleko idące zmiany.  W jakim kierunku? Nie wiem. Juz dziś, choć jeszcze nie w naszym kraju, można zrobić sporą karierę emitując piosenki jedynie w serwisach typu tube.
 
Kilkanaście świetnie przyjętych płyt, albumy nagrane z Sewerynem Krajewskim i Stanisławem Soyką, piosenki pisane dla Ewy Bem czy Krzysztofa Krawczyka dały Panu status mistrza popowych utworów. Jakich mistrzów muzycznych słucha Pan dziś z podziwem i przyjemnością? 
 
Staram sie być bardzo otwartym słuchaczem. W domu najchętniej włączam rozgłośnie internetowe i kiedy coś mocno przykuje moją uwagę rzucam sie w kierunku odtwarzacza, żeby podpatrzeć i zapisać, często od razu kupić płytę online. Takie źródło muzyki pozwala słuchać wszystkiego od porannej bossa novy, przez muzykę klasyczną, po wieczorne r&b i slow jam. Do tego z minimalną ilością reklam.  Najwięcej słucham muzyki poważnej, co pomaga mi w osiąganiu spokoju wewnętrznego. Jeśli chodzi o działkę, którą sam uprawiam zawsze kibicuję wszystkim nowym postaciom, ale też przyznaję się, że są wykonawcy, których nie kojarzę. Nie ma w tym z resztą nic z bufonady, wyobrażam sobie, ze inni ludzie też działają na zasadzie chwilowego impulsu, który prowadzi gdzieś w głąb muzyki albo nie.  Pewnie niecierpliwicie sie Państwo, żebym podał jakieś nazwiska. Jak juz powiedziałem, naprawdę szerokie spektrum od Renaty Przemyk i Marii Peszek (do której przekonałem się słysząc ją na żywo), do Kamila Bednarka i Dawida Podsiadło.
 
Jest Pan jednym z najbardziej pożądanych wykonawców koncertowych. Czy dostępność muzyki zmieniła sposób, w jaki przeżywamy występy? Stały się mniej atrakcyjne, czy przeciwnie – tym bardziej szukamy bezpośredniego kontaktu z artystą? 
 
Jeśli ktoś lubi jakieś nagranie, artystę, utwór i nigdy nie słyszał go na koncercie, to tak jakby ujmował sobie polowe przyjemności z odbioru muzyki. Dotyczy to wszystkich gatunków i każdego wykonawcy.   Nie ma nic lepszego dla fana muzyki, niż uczestniczenie w chwili, kiedy muzyka staje się. Nawet w czasach, kiedy wielu wykonawców wspomaga sie komputerami, czy partiami nagranymi wcześniej, to i tak będąc na ich koncertach można wprawić sie w stan uniesienia. Proszę mi wierzyć wiem, o czym mówię. Sam kiedy byłem na koncercie Princea, czy Steviego Wondera nie umiałem się otrząsnąć ze stanu bardzo silnej ekscytacji. Podałem takie przykłady, ale każdy koncert niesie ze sobą inny rodzaj emocji. Czasem słysząc kogoś na żywo dopiero sie do niego przekonujemy. Sam z reszta myślę o sobie, ze jestem znacznie lepszym wykonawca koncertowym niż nagraniowym. 

Jest Pan muzykiem z potężnym i różnorodnym dorobkiem, laureatem najważniejszych nagród. Jakie ambicje i marzenia zawodowe ma Pan teraz w głowie? 

Marzenia są po to, żeby je realizować. Właśnie jestem w trakcie osiągania jednego z nich, właściwie chyba nawet kilku… Najbliższe to płyta, którą właśnie nagrywam – zbiór moich ulubionych piosenek innych polskich wykonawców. Takich, których trochę im zazdroszczę… Do tego dwie moje, premierowe, a wszystko w oprawie symfonicznej. Doskonale zdaję sobie sprawę, że mamy teraz prawdziwy wysyp płyt z towarzyszeniem orkiestr, ale ja swoją realizuję już od dwóch lat. Niedorzecznie byłoby teraz porzucić ten plan, tylko dlatego, żeby nie stawać do konkurencji z innymi. Poza tym solennie obiecuje, ze to będzie perełka, majstersztyk. Zdaje sobie sprawę z tego, jak to brzmi, ale bardzo proszę dać mi szansę i podejść do niej, jakbyście Państwo nie mieli wielkiego doświadczenia obcowania ze mną z poprzednich produkcji, na czysto.  Usłyszałem kilka lat temu płytę Petera Gabriela „scratch my back” prawdziwe cudo i wtedy poczułem ogromną chęć podjęcia własnej próby. Poprzeczkę zawiesiłem bardzo, bardzo wysoko.
 
Pańskiej karierze towarzyszy rzadko dziś spotykana dyskrecja. Zdołał Pan zachować życie prywatne dla siebie. Czy ochrona własnej intymności jest trudna, czy to tylko kwestia wyboru i konsekwencji?
 
Oczywiście to kwestia wyboru. Nie jest tak, ze żyję w innym świecie, stąd niekiedy nie da się uniknąć uwikłania w jakieś zabawne, albo zupełnie nie śmieszne historie. Ale jestem człowiekiem, który schodząc ze sceny przestaje być osobą publiczną. Swoją rozpoznawalność, czy popularność chcę budować jedynie, na tym co piszę i śpiewam. Wszyscy, którzy mnie znają wiedzą o tym, ile mnie i mojego życia jest w moich utworach. One są czasem więcej niż intymne. Bywanie, krzykliwość, celebrytyzm nie interesują mnie zupełnie. Mam znajomego, który trochę sie ze mnie w tym kontekście śmieje. Pokazując palcem na niektóre z osobowości tabloidowych mówi: „patrz ta dziewczyna ma pieluchy i wózki dziecięce za darmo, a tamten pan ma szafę sponsorowaną przez jakis koncern…”. No cóż, bardziej cenię mój spokój niż te, skądinąd przyjemne korzyści materialne.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
LE_HURTS
Poza Łodzią: Cztery kolejne zespoły na Orange Warsaw Festival 2014
rebeka
Rebeka w Scenografii
IMG_0114
Koncerty w Łodzi – lipiec 2015

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*