ukasz_z_BautCzłowiek wielu talentów: muzyk, literat, fotograf, filmowiec, performer, mecenas sztuki. Mówią o nim „wytatuowany przedstawiciel bałuckiej bohemy”. W dzisiejszej odsłonie W ogniu pytań nie kto inny, a Łukasz z Bałut!

Jego prawdziwe imię i nazwisko to Łukasz Cieślak. Jako niezależny artysta tworzy pod wieloma pseudonimami: Łukasz z Bałut, pan Hoji Muoto, Cielor, MC Persona Grata. Nie sposób opisać wszystkich aktywności artystycznych, których inicjatorem jest bohater dzisiejszej odsłony W ogniu pytań.

To właśnie on jest pomysłodawcą i współorganizatorem Festiwalu Kultury Bałuckiej Bautata, (ostatnia edycja imprezy odbyła się w 2009 roku). To on stworzył  Radio Wolne Bałuty. Wreszcie – to on ze swoją babcią tworzy duet performerski The Art Is Grandma!

Łukasz spełnia się też jako rysownik. Ostatni wernisaż jego obrazów i rysunków odbył się w ubiegłym roku. Na wystawianych pracach znaleźli się czołowi przedstawiciele artystycznej bałuckiej elity – grupa Psychocukier. W marcu tego roku premierę miał jego pierwszy autorski film Opowieść o smutku. To półgodzinny dokument, w którym Łukasz z Bałut mierzy się ze swoimi szalonymi wahaniami nastrojów. W tle pokazane są oczywiście Bałuty, a wszystko skąpane autorskimi kompozycjami artysty.

Łukasz z Bałut tworząc piosenki, najczęściej jedynie z akompaniamentem gitary akustycznej, stworzył własny styl pieśni poetycko-ulicznej. Założył niezależną wytwórnię muzyczną Kąkoli Records, specjalizującą się w dzikim, undergroundowym folklorze. Na okoliczność zamknięcia klubu Jazzga, wraz z djem 8rolek, Tsar Połozem i Elektrycznym Węgorzem, powołał zespół ChuJazzga. Elektrycznego Węgorza często wspiera również podczas jego wystepów.

W dzieciństwie chciałem zostać… kondorem. Marzyłem o tym, by mieć skrzydła. Poza tym lubię duże ptaki.

Ksywka z lat szkolnych… Sęp. Ciąglę sępiłem. A to łyk coli się wysępiło, a to piwo, a to papierosa.

Zespół/artysta, którego nałogowo słuchałem jako nastolatek… Reduta Kondona – latynowski zespół jednego przeboju pt. La Dolce Vita los Condon Rita.

O tym, że muzyka będzie moim pomysłem na życie dowiedziałem się z… audycji radiowej Matysiakowie. Był rok 1988, słuchałem właśnie tej audycji razem z moją babcią, gdy przez jednego z bohaterów zostały wypowiedziane takie słowa: “Łukasz będzie artystą. Ma rogatą duszę.”

joomplu:45451

Jeśli nie wyszłoby mi z muzyką to zapewne dziś zajmowałbym się… malarstwem. Potrafię sprawnie posługiwać się pędzlem i bardzo to lubię.

Podróżując w busie podczas trasy koncertowej czas najchętniej spędzam… z głową we wiadrze – wrażliwy żołądek, choroba lokomcyjna.

Mój sposób na przedkoncertowy stres… Opycham się pączkami i masuję dłońmi skronie.

Najdziwniejsze zdarzenie, które przytrafiło mi się podczas koncertu… To było w 2007 roku, mój chłopak nie odbierał ode mnie telefonu przez cały dzień, a ja oczywiście w nerwach, roztrzęsiony, za chwilę mam dać koncert. Stres i padaczka. Wreszcie, tuż przed wyjściem na scenę udało mi się do niego dodzwonić, a on oznajmił mi, że z nami koniec. Pomyślałem sobie “Dobra, jego strata” i wyszedłem na scenę całkiem nago. Ale wcześniej wypiłem sześć piw. To był najdziwniejszy, ale i najlepszy występ w mojej karierze. Nie pamiętam już gdzie to było. Chyba w kościele św. Antoniego w Łagiewnikach.

Ciekawa anegdotka z fanami w tle, wzięta z życia koncertowego mojego zespołu… Dwóch fanów ŁKS-u trzymało mnie za nogi głową w dół i wytrząsali ze mnie wszystkie drobne, które otrzymałem jako honorarium za koncert.

W wywiadach najbardziej nie lubię być pytany o… moje problemy z tożsamością płciową.

Płyta od której przez długi czas nie potrafiłem się uwolnić… Koncert radiowy zespołu Goniąc Kuropatwy.

Moje muzyczne guru… Pan Giotto. Uwielbiam go. Kiedyś się całowaliśmy.

W kobietach najbardziej pociąga mnie… duży biust i jak się nie odzywają niepytane.

Mój sprawdzony sposób na zaimponowanie kobiecie… Najłatwiej zaimponować kobiecie bijąc jej chłopaka.

W ludziach najbardziej irytuje mnie… luz i dystans do świata.

Cecha, którą cenię u innych, a której sam nie posiadam… brzydota.

Nie mógłbym żyć bez… siebie samego.

Nigdy nie potrafię sobie odmówić… żeby komuś odmówić, gdy mnie o coś prosi.

Kiedy mam wszystkiego dosyć to… wsiadam w pociąg, jadę do Krakowa i wracam na piechotę.

Chciałbym w sobie zmienić /w wyglądzie lub charakterze/… Chciałbym wreszcie pozbyć się kurzajek na dłoniach.

Danie/słodycz, którym potrafię się delektować bez końca… to kleksi-racuchy.

Łódzki klub, który ma w sobie to coś… Klub Seniora, Łódź – Bałuty.

Będąc w Łodzi koniecznie trzeba odwiedzić… Korzystając z okazji zwracam się z gorącym apelem: Proszę tu nie przyjeżdżać. Tu naprawdę nie ma nic ciekawego. Zostańcie w domach, z Janem Nogiem.

Zobacz także inne wywiady z serii ‘W ogniu pytań’

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
the_stylacja_20130518_1402202602
The Stylacja – wywiad (wideo)
skubas_20131216_1381600815
Skubas – wywiad
Dominika_Czapska_Kind_Off
W ogniu pytań: Dominika Czapska (Kind Off)

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*