PsychocukierW rubryce W ogniu pytań nie zwalniamy tempa. Tym razem ze swoich tajemnic został oskubany jeden z najbardziej charakterystycznych przedstawicieli łódzkiej sceny muzycznej –  Sasza Tomaszewski – wokalista i gitarzysta zespołu Psychocukier.

Sasza Tomaszewski przygodę z zespołem Psychocukier rozpoczynał już w latach 90. Jednak za właściwy początek grupy, należy uznać rok 2001, wtedy bowiem dołączył do niej basista Piotrek Połoz, a później perkusista Marcin Awierianow. Tak właśnie powstało trio, którego muzyka wymyka się wszelkim klasyfikacjom. Panowie na miejscu pierwszym stawiają sobie eksperyment i otwartość na nowe inspiracje. Jedno jest pewne: wśród wszechobecnej popeliny i nagminnie powstających tzw. indie bandów, Psychocukier jest zespołem wyjątkowym, który nie ulega powszechnej modzie i tworzy to, na co w danym momencie ma ochotę. Muzycy mają na koncie dwie płyty: wydaną w 2007 roku Małpy Morskie oraz rok później – No more work!. Premiera trzeciego albumu, zatytułowanego Królestwo, zapowiedziana jest na jesień tego roku.

Oprócz udzielania się w Psychocukrze, Sasza Tomaszewski tworzy jako jednoosobowy projekt, pod nazwą Magneto. Gra tam na gitarze, perkusji, analogowym syntezatorze, a także śpiewa. Piosenki rejestruje przy użyciu mikrofonu z telefonu komórkowego. Jest również razem z  Marcinem Awierianowem, członkiem eksperymentalno-elektronicznego projektu Magneto+Awaria.

Sasza Tomaszewski to nie tylko muzyk, to również bloger, który podejmuje najróżniejsze tematy – od kulturalnych, po społeczne i polityczne. Jego przemyślenia znajdziecie TUTAJ.

W dzieciństwie chciałem zostać… płetwonurkiem, kaskaderem i archeologiem. A tak naprawdę chciałem znać wszystkie czary, dzięki którym można dowolnie kształtować rzeczywistość. Później jednak wylądowałem w zasadce stolarskiej, bo życie jest nowelą, której nigdy nie masz dosyć.

Ksywka z lat szkolnych… Władysław IV Laskonogi, Witja Malejew, Kuba Rozpruwacz, Leon Wantuła. Zupełnie nie wiem skąd to się brało.

Zespół/artysta, którego nałogowo słuchałem jako nastolatek… Sex Pistols. Był taki rok, w którym minimum raz dziennie, słuchałem Never Mind The Bollocks w całości. The Great Rock’n’Roll Swindle obejrzałem 27 razy. Tata kolegi przywiózł go na VHS-ie z giełdy w Warszawie, „Mam tu taki film o jakichś pojebach” – mawiał. Podobało mi się brzmienie gitary Steve’a Jones’a i sposób śpiewania Rottena. Ujął mnie tym.

O tym, że muzyka będzie moim pomysłem na życie przekonałem się… po upadku ze schodów, w którym mocno poturbowałem głowę. Było to jakieś bardzo dawno temu.

Jeśli nie wyszłoby mi z muzyką to zapewne dziś… Zostałbym baranem, przewodnikiem stada.

Podróżując w busie podczas trasy koncertowej czas najchętniej spędzam… pijąc soki, przegryzając jabłkiem, albo jakąś inną zdrową rzeczą, zatrzymując się co 10 km na krótką gimnastykę. W tym czasie lubię również rozmawiać z kolegami o poezji i poddawać się jej wzniosłym stanom.

Mój sposób na przedkoncertowy stres… Trzykrotna wizyta w toalecie w sprawie Dżona Brałna i wygnania jego z kraju ludzkiego.

Najdziwniejsze zdarzenie, które przytrafiło mi się podczas koncertu… W trakcie koncertu w Poznaniu wymsknął mi się mały paw. Bo ja, wie Pani, lubię zwierzaków.

Ciekawa anegdotka z fan(k)ami w tle, wzięta z życia koncertowego mojego zespołu… Na naszym koncercie podczas Camerimage 2009 był Bill Murray. Ponoć następnego dnia dostał zapalenia uszu, czy wątroby, czy podpalił jakiś kiosk, nie pamiętam.

W wywiadach najbardziej nie lubię być pytany o to… czy interesuję się sportem. Nie, nie interesuję się sportem.

joomplu:21989

Muzyczne przeżycie, które zapamiętam na długo… 13 listopada 1976 r.- recital zespołu Abba w programie TVP Studio 2. Jeszcze wtedy nie wiedziałem, co to są narkotyki, ale oglądając ten występ czułem się, jakbym je właśnie zażył.

Płyta od której przez długi czas nie potrafiłem się uwolnić… Płyta chodnika, na którą spadłem ze schodów. Okazał się nią być album The Exploited – On Stage.

Moje muzyczne guru… „W tym zespole nie pije się alkoholu”- Jan Borysewicz, na dwa tygodnie przed słynnym rzutem Panasewicza butelką w głowę kogoś z  publiczności.

W kobietach najbardziej pociąga(ją) mnie… poczucie humoru i takie tam inne.

Mój sprawdzony sposób na zaimponowanie kobiecie… Dobry film porno lub upicie się do nieprzytomności lub jedno i drugie.

Gdybym przez jeden dzień mógł być kobietą to chciałbym być… Nie chciałbym, żeby coś we mnie wkładano. Ja jestem od tego.

W ludziach najbardziej irytuje mnie to… że nie czują przewrotności, przekory i ironii.

Cecha, którą cenię u innych, a której sam nie posiadam… punktualność.

Nie mógłbym żyć bez… ciężkiej pracy, która mnie kompletnie nie interesuje.

Nigdy nie potrafię sobie odmówić… piwa.

Kiedy mam wszystkiego dosyć to… piwo.

Chciałbym w sobie zmienić /w wyglądzie lub charakterze/… Chciałbym mieć lotność Perepeczki, wymyk Tuska i bokobrody, jak Deyna.

Danie/słodycz, którym potrafię się delektować bez końca… Piwo.

Łódzki klub, który ma w sobie to coś… Mięso i Wędliny na Traugutta 9. Pod kafelkiem nad umywalką mają schowane to coś. I ja to widziałem i to jest bardzo fajne.

Będąc w Łodzi koniecznie trzeba odwiedzić/zobaczyć… Toaletę.

Zobacz także:

W ogniu pytań: Paweł Strzelec (Pornohagen)

W ogniu pytań: Krzysiek Drewniak (The Washing Machine)

W ogniu pytań: Jakub Michalski (The Stylacja)

W ogniu pytań: Leszek Swoboda (Tune)

W ogniu pytań: Radek Bolewski (Fonovel)

W ogniu pytań: Łukasz Lach (L.Stadt)

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
Adam_Hajzer_Tune
W ogniu pytań: Adam Hajzer (Tune)
achtung2012
Farben Lehre – wywiad (wideo)
Jude. W opozycji do wszystkiego. Wywiad z Wiktorem Skokiem
3 komentarze
  • Coffeekornik
    7 grudnia 2011 at 13:11

    uwielbiam kwestie z Jamesem Brownem

  • panna jola
    22 kwietnia 2011 at 10:47

    cieszy mnie fakt,ze my ,mezczyzni,myslimy bardzo podobnie

  • 22 kwietnia 2011 at 10:32

    grubo smarujesz ten chleb

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*