Rafa_PowzkaW naszej rubryce nieco zaniedbaliśmy zespoły specjalizujące się w cięższych brzmieniach. Czas najwyższy to nadrobić, bo w końcu łódzka scena muzyczna może poszczycić się bogatą reprezentacją nie byle jakich kapeli poruszających się w tym nurcie. Przepytywanie zaczynamy od Rafała Powązki – gitarzysty Death Denied i consFEARacy.

Rafał Powązka, (nazywany przez niektórych Tasiorem), co jest rzeczą nader często praktykowaną wśród muzyków niezależnych, nie ogranicza się do grania tylko w jednym zespole. Jest gitarzystą założonego w 2009 roku southern rockowo/metalowego zespołu Death Denied. Grupa ma na koncie dwa materiały demo: Booze’n’Roll z 2009 roku, oraz wydane w tym roku Appetite for Booze. Oprócz tego, zespół nagrał swoją wersję utworu Tired of Being Alive, z repertuaru grupy Danzig, który znalazł się na kompilacyjnej płycie Dark Side of the Blues A Tribute to Danzig.

Drugi zespół, w którym Rafał również jest gitarzystą i wokalistą (ale nie tym liderującym) to thrashmetalowe consFEARacy. Grupa jak dotąd zarejestrowała jedno EP The Death and Resurrection Show. Ostatni projekt, o którym warto wspomnieć to Arbuz Erection. Właśnie pod pod takim pseudonimem Rafał tworzy solo. To projekt instrumentalny, z pogranicza ambientu i eksperymentalnego postrocka. Bez wątpienia daje uszom wytchnienie po solidnej dawce decybeli serwowanej przez dwa poprzednie zespoły. Jednak i w tym projekcie czasem pojawia się “coś z powerem”.

W dzieciństwie chciałem zostać… piłkarzem, nawet trenowałem w klubie ale potem kolega poczęstował mnie piwem…

Ksywka z lat szkolnych… Wąski – od nazwiska.

Zespół/artysta, którego nałogowo słuchałem jako nastolatek… Po obowiązkowej Metallice nałogowo słuchałem Anathemy.

O tym, że muzyka będzie moim pomysłem na życie zdecydowałem… podziwiając koleżkę grającego lepiej ode mnie, do którego pchały się wszystkie laski.

Jeśli nie wyszłoby mi z muzyką to zapewne dziś zajmowałbym się… Nie wiem czy mi coś wyszło oprócz paru włosów, ale jakby nie muzyka to pewnie jakaś inna dziedzina sztuki np. menelstwo.

joomplu:27061

Podróżując w busie podczas trasy koncertowej czas najchętniej spędzam… odsypiając ubiegłą noc.

Mój sposób na przedkoncertowy stres… Dwa browary.

Najdziwniejsze zdarzenie, które przytrafiło mi się podczas koncertu… Ludzie wpadający na scenę i wlewający piwo do gęby to już prawie standard, ale na jednej z edycji River of Booze na scenie pojawili się chyba wszyscy członkowie grających kapel oraz spora część publiki. Każdy grał na czymś, darł ryja do mikrofonu i popijał wódę jak breezerka. Nie pamiętam końca tej imprezy.

Ciekawa anegdotka z fan(k)ami w tle, wzięta z życia koncertowego mojego zespołu… Co prawda bez fanek w tle ale nie mogę tutaj nie wspomnieć o swym „popisowym numerze” z pistoletem. Otóż wracając z koncertu w Piotrkowie, zatrzymaliśmy się na Orlenie żeby zatankować Mazdę naszego drummera. Wszyscy oprócz niego byliśmy trochę podcięci. Podczas gdy on płacił, ja wpadłem na pomysł, który wydawał się w tamtej chwili znakomity, a mianowicie chciałem zrobić mu taki sprytny dowcip, że wsiądę za kierownicę, ruszę, pójdę bokiem i wrócę. Plan był świetny, nie uwzględnił jednak tego, że Wrona (nasz bębniarz) nie wyjął pistoletu dystrybutora z wlewu. Z okrzykiem „Rock’n’roll!” heroicznie ruszyłem naprzód, urywając owy pistolet. Chłopaki całą drogę powrotną ze mnie ryli.

W wywiadach najbardziej nie lubię być pytany o to… jak powstało Death Denied.

Muzyczne przeżycie, które zapamiętam na długo… Koncert BLS w Krakowie.

Płyta od której przez długi czas nie potrafiłem się uwolnić… Ciężko jakąś jedną wybrać, ale Lateralus Tool’a chyba zawładnął mną na najdłuższy czas.

Moje muzyczne guru… Nie posiadam. Wielu artystów cenię, ale próbuję jednak pracować nad własnym stylem, a wydaje mi się, że zbytnie podziwianie kogoś może to utrudniać.

W kobietach najbardziej pociągają mnie… oczy i fajne krągłości.

Mój sprawdzony sposób na zaimponowanie kobiecie…Ugotować coś smacznego.

Gdybym przez jeden dzień mógł być kobietą to chciałbym być… moją kobietą, może bym ją wreszcie zrozumiał 😉

W ludziach najbardziej irytuje mnie… dwulicowość i hipokryzja.

Cecha, którą cenię u innych, a której sam nie posiadam… zorganizowanie.

Nie mógłbym żyć bez… muzyki.

Nigdy nie potrafię sobie odmówić… żartów z pozostałych członków zespołu i pizzy na kaca.

Kiedy mam wszystkiego dosyć to… pakuję parę najpotrzebniejszych rzeczy i jadę w najbardziej klimatyczne góry w Polsce, czyli Bieszczady.

Chciałbym w sobie zmienić /w wyglądzie lub charakterze/… Choć staram się jak mogę, za nic nie udaje mi się przytyć 🙂

Danie/słodycz, którym potrafię się delektować bez końca… Hmm… czy browar się liczy? 😉

Łódzki klub, który ma w sobie to coś… Iron Horse to zdecydowanie nasze klimaty. W Luce natomiast są fajne koncerty.

Będąc w Łodzi koniecznie trzeba odwiedzić… okolice Limanowskiego koło 1szej w nocy.

/fot. 1: Gosia Wojna, fot. 2: Tomasz Kałużny

Zobacz także inne wywiady z serii ‘W ogniu pytań’

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
MagisterNinjaFotoZesp
Magister Ninja – wywiad z zespołem (wideo)
Lady_Katee
W ogniu pytań: Lady Katee (Little White Lies)
fonovel_20101208_1799896123
W ogniu pytań: Paweł Cieślak (Fonovel, TRYP)
1 Komentarz
  • 26 października 2011 at 07:07

    bardzo fajna kapela…widziałem w ,,dekomprescji”,dają czadu!!!pozdrooooooooo!!!

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*