Mariusz_Wtroba_PornohagenŁódzka scena muzyczna jest tworem niezwykle eklektycznym i interesującym. Muzycy, którzy na niej działają zazwyczaj nie ograniczają się do grania jedynie w jednym zespole. Jednym z takich artystów jest Mariusz Wątroba – gitarzysta grupy Pornohagen, który dzisiaj gości w naszej rubryce.

Rok 2005 to początki, jak dotąd najbardziej znanego zespołu, w którym gra Mariusz Wątroba, czyli Pornohagen. Muzykę, którą grają trudno sklasyfikować. Słychać w niej przede wszystkim fascynacje rock and rollem i wszelkim gitarowym hałasem. Zespół doczekał się trzech płyt. Najnowsza, Stacja Trzecia – Muzyka i Słowa, ukazała się w ubiegłym roku. Grupa ma na koncie występ na Heineken Opener Festival. Zdobyła również nagrodę ‘Talent Łódzki’, przyznaną podczas Pepsi Vena Music Festival. Wszystko to działo się w 2008 roku. Po dołączeniu w kwietniu tego roku, do zespołu wokalistki Katarzyny Bartczak i klawiszowca Adama Potęgi, grupa liczy 7 osób.

W 2009 roku Mariusz Wątroba wraz z Pawłem Strzelcem i Adamem Potęgą założył zespół Gaius Baltar, który mimo innego założenia, okazał się jednorazowym projektem. Muzyka tria niejako stanowi odskocznię od hałaśliwego zgiełku Pornohagen. Jest przesiąknięta melancholią i psychodelią.

Na listopad tego roku zapowiadany jest debiut dwóch projektów, w których udziela się Mariusz Wątroba. Pierwszy z nich to Już nie żyjesz, w którego skład wchodzą muzycy Pornohagen i 19 Wiosen. Materiał na płytę został już zarejestrowany, jednak wszelkie szczegóły odnośnie tego projektu, objęte są póki co ścisłą tajemnicą. Drugi zaś to Lilla Veneda. Gatunek muzyczny tego projektu członkowie określili jako miejski folk, a w składzie znaleźli się Balbina Bruszewska, Paweł Strzelec (Pornohagen) i Grzegorz Fajngold (19 Wiosen).

W dzieciństwie chciałem zostać… piłkarzem.

Ksywka z lat szkolnych… Z racji nazwiska nie miałem innej ksywy niż Wątroba, ewentualnie coś związanego z innymi narządami wewnętrznymi typu: Serce, Jan Serce.

Zespół/artysta, którego nałogowo słuchałem jako nastolatek… Wstyd się przyznać, więc się nie przyznam.

O tym, że muzyka będzie moim pomysłem na życie przekonałem się… Muzyka jest jedną z pasji mojego życia. Nie jest moim pomysłem na życie. Póki mnie podnieca, póty jestem jej wierny.

Jeśli nie wyszłoby mi z muzyką to zapewne dziś zajmowałbym się… Zajmuję się czymś innym, muzyka to kochanka.

Podróżując w busie podczas trasy koncertowej czas najchętniej spędzam… Jako typ melancholijny, gapię się w okno.

joomplu:26462

Mój sposób na przedkoncertowy stres… Nie odczuwam stresu, raczej nazwałbym to podnieceniem, czy niecierpliwością.

Najdziwniejsze zdarzenie, które przytrafiło mi się podczas koncertu… To raczej dziwolągi natury technicznej: kable, kostki, struny, czy… granie na Heinekenie bez próby. Na naszych koncertach nikt bielizną nie rzuca.

Ciekawa anegdotka z fan(k)ami w tle, wzięta z życia koncertowego mojego zespołu… Trzeba pytać wokalistów, oni zawsze zgarniają całą pulę.

W wywiadach najbardziej nie lubię być pytany o… pochodzenie nazwy zespołu.

Muzyczne przeżycie, które zapamiętam na długo… Mój dziadek śpiewający tylko sobie znane melodie, z tylko sobie rozumianym tekstem.

Płyta od której przez długi czas nie potrafiłem się uwolnić… Blur – Blur, Siouxsie and the Banshees – Kaleidoscope, Kasabian – West Ryder Pauper Lunatic Asylum.

Moje muzyczne guru… Nie mam guru, lubię kilku gitarzystów bardziej niż innych – Johnny Marr, Coxon czy Frusciante.

W kobietach najbardziej pociągają mnie… uśmiech, dobroć i pośladki.

Mój sprawdzony sposób na zaimponowanie kobiecie… Niektórym rybakom ryby same wpadają do sieci…

Gdybym przez jeden dzień mógł być kobietą to chciałbym być… kobietą upadłą.

W ludziach najbardziej irytuje mnie… zaciekłość religijna.

Cecha, którą cenię u innych, a której sam nie posiadam… łatwość nawiązywania kontaktów.

Nie mógłbym żyć bez… J.F.M.

Nigdy nie potrafię sobie odmówić… potrafię.

Kiedy mam wszystkiego dosyć to… próba, gała, albo sex.

Chciałbym w sobie zmienić /w wyglądzie lub charakterze/… Umieć być bezwzględnym.

Danie/słodycz, którym potrafię się delektować bez końca… kawa, kawa, coś do kawy.

Łódzki klub, który ma w sobie to coś… OiW – atmosfera, Jazzga – dobór repertuaru i nagłośnieniowiec, Bagdad –  kumple, Łódź Kaliska – historia.

Będąc w Łodzi koniecznie trzeba zobaczyć… kominy na Księżym Młynie.

/fot.1: Sławomir Kowalewski, fot.2: prywatna kolekcja muzyka

Zobacz także inne wywiady z serii ‘W ogniu pytań’

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
substytut
Substytut – wywiad (wideo)
2010-07-23_22-51-12
Klawo – prezentacja zespołu
008_sipr_210214-0853-tytulowe
Tomek Makowiecki: Intuicja, przypadkowość, brud (wywiad)

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*