Bartosz_Kaczmarek_SjnBohater dzisiejszej odsłony W ogniu pytań to muzyk grający w zespole, który na scenie stawia dopiero pierwsze kroki i nie może jeszcze poszczycić się żadnym wydawnictwem na koncie. Gościmy dziś w naszej rubryce Bartosza Kaczmarka – basistę zespołu Sjón.

Bartosz Kaczmarek, (lub jak kto woli Toszbar Marekacz) podobnie jak większość muzyków rozpoczynał od grania na – jak sam to ujął – „zdezelowanym akustyku, w którym dociśnięcie struny do progu było koszmarem”. Później przyszedł czas na długie godziny spędzone na ćwiczeniach gry na gitarze elektrycznej. W końcu wpadła mu w ręce gitara basowa, którą kupił jego ojciec, by reaktywować swoją młodzieńczą pasję. Tak oto pasja basem przeszła z ojca na syna i trwa do dziś.

Bartek całą swoją muzyczną energię poświęca obecnie multigatunkowemu zespołowi Sjón, który założył wraz z bratem – Kacprem i w którym rzecz jasna pełni funkcję basisty. Grupa Sjón istnieje od niespełna roku, a już udało jej się odnieść spory sukces – wystąpiła na tegorocznej edycji Open’er Festival. Muzyka zespołu to połączenie zadziornych gitar, subtelnych klawiszy i przejmującego wokalu, a jego kompozycje brzmią jakby przywędrowały prosto ze Skandynawii, robiąc sobie dłuższy postój na Wyspach Brytyjskich.

W dzieciństwie chciałem zostać… w domu, żeby nie iść do szkoły!

Ksywka z lat szkolnych… Odzwierciedlająca barwę włosów, mało wyszukana, ale chwytliwa – Rudi. W liceum, pozostając nadal w konwencji salonu fryzjerskiego, mówili na mnie Bitels.

Zespół/artysta, którego nałogowo słuchałem jako nastolatek… Długo nie opuszczał mnie Kurt Cobain. Potem zaczęły pojawiać się nowe horyzonty i nic już nie było takie samo. 

O tym, że muzyka będzie moim pomysłem na życie przekonałem się… Cały czas się przekonuję, że jest to wspaniała droga! Początku nie jestem w stanie wyznaczyć, ale na pewno wielkim momentem było wygrzebanie starej gitary akustycznej i zagranie po całonocnym treningu pierwszych taktów Stairway to heaven.

joomplu:39359

Jeśli nie wyszłoby mi z muzyką to zapewne dziś zajmowałbym się… tym, co robię nie mając gitary w dłoniach.

Podróżując w busie podczas trasy koncertowej czas najchętniej spędzam… Nie wiem czy najchętniej, ale nie mam wyboru i czas spędzam trzymając mocno kierownicę i uważając na fotoradary.

Mój sposób na przedkoncertowy stres… Nie mam wyrobionego sposobu. Pierwsza nuta, dotknięcie palcem struny i już z górki.

Najdziwniejsze zdarzenie, które przytrafiło mi się podczas koncertu… Widok gitarzysty tracącego kostkę pod sceną, jego skok z półtorametrowego podestu i desperacka wspinaczka z powrotem na scenę – Epic.

Ciekawa anegdotka z fankami w tle, wzięta z życia koncertowego mojego zespołu… Mój zespół istnieje dopiero rok, więc czekamy zarówno na fanki, jak i na anegdoty z nimi związane.

W wywiadach najbardziej nie lubię być pytany o… to, o co najbardziej nie lubię być pytany, a tak serio to sztampowo o nazwę zespołu i jak się ją czyta…

Muzyczne przeżycie, które zapamiętam na długo… To, co działo się na występie Bjork, podczas festiwalu Open’er kilka dni temu – dosłownie piorunujące!

Płyta, od której przez długi czas nie potrafiłem się uwolnićLewa strona literki M Kombajnu do zbierania kur po wioskach.

Moje muzyczne guru… Nie jestem bezkrytycznie zapatrzony w jedna osobę, staram się czerpać z ogółu muzyki.

W kobietach najbardziej pociąga mnie… Te-a-jot-e-em-en-i-ce-a.

Mój sprawdzony sposób na zaimponowanie kobiecie… 150 na klatę – one more, one more (hasuhasauhasau).

Gdybym przez jeden dzień mógł być kobietą to chciałbym być… Penelope Cruz i nie chcecie wiedzieć co, jak i dlaczego :>

W ludziach najbardziej irytuje mnie… Głupota i brak punktualności ex aequo na pierwszym miejscu. Kolejne schodki na podium są tak gęsto obstawione, że trzebaby zmodyfikować pytanie…

Cecha, którą cenię u innych, a której sam nie posiadam… spokój.

Nie mógłbym żyć bez… kilku narządów.

Nigdy nie potrafię sobie odmówić… TABASCO.

Kiedy mam wszystkiego dosyć to…  Zapadam w zimowy sen.

Chciałbym w sobie zmienić /w wyglądzie lub charakterze/… Nie rozumiem pytania?!

Danie/słodycz, którym potrafię się delektować bez końca… Ze słodyczy najbardziej lubię wołowinę. Krwisty „stejk” to coś czemu nie potrafię się oprzeć

Łódzki klub, który ma w sobie to coś… Wydaje mi się, że łódzkie kluby straciły tożsamość i właśnie „to coś” gdzieś się ulotniło. Ascetyczny wystrój, oddający  klimat naszego miasta znaleźć można w DOMu.

Będąc w Łodzi koniecznie trzeba zobaczyć… koncert Sjón 🙂

/fot. Marcin Bałczewski

Zobacz także inne wywiady z serii ‘W ogniu pytań’

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
substytut
Substytut – wywiad (wideo)
rzk_sound_20140608_1655435909
RZK Sound, czyli o tym, jak się gra przed Myslovitz (wywiad)
Pawe_Samokhin
W ogniu pytań: Paweł Samokhin (Samokhin Band)
1 Komentarz
  • Kinga
    11 grudnia 2017 at 00:13

    Super muzyka..narkotyczna..ciągle chce więcej..I więcej….co za mistrzostwo…

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*