Anna_Pietrasiewicz_Magister_NinjaW naszej rubryce nadal pozostajemy w sferze kobiet. Dziś swoje tajemnice zdradza Anna Pietrasiewicz – wokalistka zespołu Magister Ninja.

Anna Pietrasiewicz tak opowiada o swoich początkach w Magister Ninja: Pewnego późnego wieczoru dostałam smsa od Jarzyna (Mateusza Jarzyńskiego), czy nie zagrałabym z nimi minitrasy Warszawa-Kielce-Łódź. Przeraziłam się. Jak to?! W 5 dni mam ogarnąć teksty i je zinterpretować?! Żądna nowych muzycznych doświadczeń w końcu się zgodziłam. Z próby na próbę czułam się coraz pewniej z opanowaniem tekstów, aż nadszedł wreszcie ten dzień – 6 kwietnia 2011 roku, kiedy z zespołem Magister Ninja zagrałam pierwszy w życiu koncert. Chyba poczułam tę muzykę, bo nadal z nimi występuję. Zżyliśmy się ze sobą, dobrze czujemy się jako team i tworzymy kawałki na nową płytę.

Zespół Magister Ninja powstał w 2009 roku. To multigatunkowa grupa grająca mieszankę rocka z elektroniką i rapem. W kwietniu ubiegłego roku formacja doczekała się płyty Praca Magisterska, którą można za darmo pobrać ze strony internetowej zespołu.

W dzieciństwie chciałam zostać… nauczycielką i niektórych na pewno nie zdziwi to, że również piosenkarką! Od zawsze towarzyszył mi mikrofon. Kiedyś ten plastikowy do zabawy, a dziś jestem szczęśliwą posiadaczką ‘Shura’.

Ksywka z lat szkolnych… Aż tak daleko pamięcią nie sięgam, ale w liceum pewna osóbka (dokładnie Karbi) powiedziała do mnie na angielskim ‘Angie’ i tak zostało. Teraz koledzy z zespołu Magister Ninja, w którym udzielam się wokalnie wymyślili ‘Arker’, (wtajemniczeni wiedzą o co cho… ;))

Zespół/artysta, którego nałogowo słuchałam jako nastolatka… cóż… zespół Virgin, Tatu, Perfect, No Doubt, Evanescence, Beyonce, J.Lo, Myslovitz… Także tak i do posłuchania, i do potańczenia, i do przemyśleń…

O tym, że muzyka będzie moim pomysłem na życie przekonałam się… po paru koncertach, kiedy mega stres przed każdym występem zaczął przeradzać się w ‘jaranie się tym’. Wiadomo, że trema jest zawsze, ale teraz już mobilizuje i napędza, a nie paraliżuje.

joomplu:28396

Jeśli nie wyszłoby mi z muzyką to zapewne dziś zajmowałabym się… Na efekty jeszcze muszę troszkę poczekać, włożyć w to mnóstwo pracy, ale głęboko wierzę, że to ma sens.

Podróżując w busie podczas trasy koncertowej czas najchętniej spędzam… Zależy od nastroju. Przeważnie płaczę ze śmiechu przez tych wariatów, ale czasami patrzę po prostu w okno i rozmyślam o rożnych rzeczach, słucham muzyki, cykam zdjęcia, naskrobię czasem jakiś tekścik, a ostatnio nawet udało mi się przeczytać książkę.

Mój sposób na przedkoncertowy stres… Zamykam oczy, przypominam sobie szczęśliwe momenty w moim życiu i jak już wpadnę w ten trans, ktoś nagle woła: ‘Ekipa gotowa?!’ Słyszę już muzykę w tle, czuję jak ta energia mnie napełnia i… po prostu jedziemy z tym!

Najdziwniejsze zdarzenie, które przytrafiło mi się podczas koncertu… To było w Kielcach. Zostawiłam na głośniku moją ukochaną apaszkę. Kiedy kolejny zespół się rozkładał, ja wparowałam na scenę, żeby ją odzyskać. Niestety prawie się przy tym zabiłam, zahaczając oczywiście o kable od mikrofonów i wywracając statywy. Sytuacja na szczęście została opanowana. Ech… wrodzona ciapowatość.

Ciekawa anegdotka z fan(k)ami w tle, wzięta z życia koncertowego mojego zespołu… W przepięknym Szydłowcu, rodzinnym mieście mojego kolegi z zespołu Jarzynka, przybijałam tzw. ‘żółwiki’ z dzieciakami a, że mam słabość do dzieci, to było strasznie miłe. Pamiętam jeszcze pewną dziewczynę, być może moją rówieśniczkę, która po koncercie w Nysie (26 sierpnia 2011) ‘podleciała’ do mnie, bo inaczej nie mogę tego ująć, podała mi długopis do ręki mówiąc, żebym podpisała się jej na ręku. Wykręcona osóbka!!! Ale to są takie przeżycia, które utwierdzają, żebym dalej robiła to, co kocham!

W wywiadach najbardziej nie lubię być pytana o to… jak to się stało, że zaczęłam grać w zespole Magister Ninja.

Muzyczne przeżycie, które zapamiętam na długo… hmmmm… Uwielbiam koncerty i chodzę na nie tak często, jak się da, ale żeby mi aż tak zaparło dech w piersiach? Jeżeli tak będzie to na pewno się  tym podzielę.

Płyta od której przez długi czas nie potrafiłam się uwolnić… Płyty jednej jedynej nie mam, ale np. ścieżka dźwiękowa do filmu Zmierzch pochłonęła mnie całkowicie…

Moje muzyczne guru… Beyonce – bez wątpliwości wokal ponad wszystkie, a z polskich artystek Edyta Górniak i Kasia Wilk.

W mężczyznach najbardziej pociąga(ją) mnie… Jak się zakocham, to dosłownie wszystko. Zaczyna się od rozmowy, ważna jest też umiejętność słuchania i wymiana poglądów.

Mój sprawdzony sposób na zwrócenie na siebie uwagi mężczyzny… hmmm… Szczerość, uśmiech, tajemniczość.

Gdybym przez jeden dzień mogła być mężczyzną to chciałabym być… Taaaaaak! Oddałabym wszystko żeby wkraść się w umysł jednego Pana i zobaczyć Jego myśli.

W ludziach najbardziej irytuje mnie… niezdecydowanie, nieszczerość, przesadna zarówno nieśmiałość jak i pewność siebie.

Nie mogłabym żyć bez… muzyki, nadziei, lata, paru bliskich mi ludzi…

Nigdy nie potrafię sobie odmówić… czekoladyyyyyy…

Kiedy mam wszystkiego dosyć to…  płaczę…

Chciałabym w sobie zmienić /w wyglądzie lub charakterze/… oj dużo rzeczy… Wygląd jeszcze tam ujdzie, ale z charakterem to nawet sama ze sobą nie daję rady…

Danie/słodycz, którym potrafię się delektować bez końca… Podobno nieźle gotuję (śmiech). Mam słabość do piersi z kurczaka, którą przyrządzam na różne sposoby, no i… ptasie mleczko – totalny odlot!

Łódzki klub, który ma w sobie to coś… Zawsze będę mieć sentyment do Undergroundu. Robiłam tam osiemnastkę z koleżankami, później pracowałam jako barmanka. Poza tym lubię przychodzić na koncerty do Luki, bardzo fajny klimat panuje w Przechowalni, gdzie można sobie usiąść, pogadać, no i Lizard…

Będąc w Łodzi koniecznie trzeba zobaczyć… Łódź nocą jest magiczna: Piotrkowska, Plac Dąbrowskiego, Katedra, parki… no i koniecznie trzeba wpaść na koncert Magister Ninja!

/fot. 1: Gosia Wojna, fot. 2: Michał Szubert

Zobacz także inne wywiady z serii ‘W ogniu pytań’

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
Damian_Nakielski_Lemon_Dog
W ogniu pytań: Damian Nakielski (Lemon Dog)
ukasz_mini
W ogniu pytań: Łukasz Drewniak (The Washing Machine)
rzk_sound_20140608_1655435909
RZK Sound, czyli o tym, jak się gra przed Myslovitz (wywiad)
3 komentarze

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*