DSC_8116_1

W ten wiosenny juz wieczór swoja podróż w mistykę muzycznych improwizacji wprowadził nas Borys Kossakowski. Ten pochodzący z Gdańska muzyk juz od 2002 roku, kiedy to wydał pierwsze demo ”Nikt” jest aktywny na scenie muzycznej. Jego muzyczne losy splatały się także z Michałem Piotrowskim i Piotrem Czerskim, co zaowocowało projektem Towary Zastępcze. Z wyżej wymienionymi panami wydał trzy płyty. Ponadto od 2006 roku jest członkiem zespołu Karol Schwarz All Stras, z którym wydał dwie płyty. Borys Kossakowski na swoim koncie ma jeden solowy krążek.

Główna gwiazdą wieczoru  20 marca był zespół VOO VOO. Ten polski zespół, którego początki sięgają lat 80-tych ubiegłego wieku mnie osobiście rozłożył na łopatki bez możliwości odklepania na znak poddania się . Moje odczucia to przede wszystkim profesjonalizm w każdym calu. Solowa partia perkusyjna uświadomiła mi jak mało w życiu widziałam 😉 Michał Bryndal oscylował pomiędzy wolnymi partiami, które ewidentnie spodobały się publiczności, co zauważalne było w rytmicznych klaśnięciach na dwa, a szybszymi momentami, które idealnie połączyły wszystko z następnym utworem granym juz przez cały zespół. Mateusz Pospieszalski,  multiinstrumentalista tym razem zaprezentował swoje umiejętności na saksofonach i klarnecie basowym. Nie można zapomnieć też o jego śpiewie, który osobiście urzekł mnie folkowymi partiami. Moją uwagę zwróciło także kolektywne brzmienie wokali Pospieszalskiego i Waglewskiego. Dla mnie – koh i noor.

Na łódzkim koncercie Karim Matusiewicz na rzecz kontrabasu zrezygnował z gitary basowej, co już przed rozpoczęciem koncertu wzbudziło moją ciekawość, a intuicja podpowiadała, że przede mną coś wyjątkowego. No i wiecie co ? Kobiety chyba mają jednak łatwiej, bo co przeczuwałam to dostałam.

Lider, Wojciech, gitarzysta, autor tekstów, aranżer, kompozytor, Waglewski  to jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci na polskiej scenie muzycznej. Nie ogranicza się on,  co widać zarówno w jego dobytku płytowym jak i koncertowych wykonaniach.

Zespół w swoim dorobku ma 25 płyt. Powszechnie uznaną za najlepszą jest płyta „Sno-powiązałka” z 1987 roku. Sam Waglewski mówi o tym krążku, że ma on iście książkowy charakter. Artysta żali się tam na swoją dykcję, bo jak sam wspomina był dwa tygodnie po wyrwaniu 11 zębów, (żali się, a płyta najlepsza). W 2003 roku wraz a Anną Marią Jopek i Urszulą Dudziak panowie wydaja płytę „Voo Voo  z kobietami”. Muzycy po raz kolejny zademonstrowali swoją wielkość albumem z 2010 roku „Wszyscy muzycy to wojownicy”, który to nagrali na tak zwaną ‘’salkę’’ czyli na żywo, bez poprawek. W 2014 ukazuje się „Dobry Wieczór”, a w 2015 roku z okazji 71 rocznicy Powstania Warszawskiego powstaje „Placówka 44” na której tekst to oryginalne powstańcze wiersze, a wykonanie to Voo Voo i czołówka młodych polskich artystów muzycznych.
   
Niedzielny koncert był widowiskiem godnym uwagi każdego, bez względu na płeć czy wiek. Publiczność zgromadzona w studio była pokoleniowym przekrojem, który na sali Wytwórni stworzył niemal domową atmosferę. Momentami nie odczuwalna była nie tylko rzeczywista obcość pomiędzy osobami z publiczności, ale także bariera między widownią, a artystami. Swobodę, wolność i euforię można było wyczuć w powietrzu.

Jednym zdaniem: Jeśli następnym razem będziesz miał okazję wybrać się na koncert zespołu Voo Voo, nie wahaj się.

/fot. Sebastian Szwajkowski

/fot. Rafał Jakuszczonek

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
22022013_212
The Stylacja w Stereo Krogs (foto)
IMG_1012
Festiwal Wolontariatu Kontakt 2014 (foto)
IMG_4764a
Where Is Luca Brasi #2 w DOMu (foto)

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*