27Koncerty gwiazd Ursynalia: The Tour, to oddzielna historia. W ostatniej chwili doszło do zmiany harmonogramu imprezy, przez co to Luxtorpeda supportowała Chemię. Wprowadziło to nieco zamieszania, ale nie przeszkodziło w dobrej zabawie.

Grupa założona z inicjatywy Roberta „Litzy” Friedricha to przede wszystkim zespół koncertowy. W następnej kolejności na usta cisną mi się przymiotniki – autentyczny oraz demokratyczny. Cała piątka muzyków ustawia się na scenie ramię w ramię – tutaj nie ma lepszych i gorszych, ważniejszych i mniej ważnych. Dobrze świadczy to o Litzy, który przecież popularnością bije na głowę pozostałych kolegów razem wziętych.  O autentyczności piszę natomiast dlatego, że w występach Luxtorpedy widać ogromne zaangażowanie. Muzycy pochłonięci są muzyką, a Litza z ogromną szczerością opowiada o kolejnych utworach. Zdarza się, iż rażą one bezpośredniością tekstów lub dobraniem rymów (bestia/ amnestia), ale mimo to, całość wypada spójne oraz prawdziwe i zasługuje na pochwałę.

Już podczas otwierającego set „Jestem głupcem” Litza nawiązał bliski kontakt z publicznością. Przyszło mu to z naturalną łatwością – wypracowywana latami charyzma procentuje. W następnej kolejności fani usłyszeli „Raus” oraz „Trafiony zatopiony”. Taką setlistę przygotował zespół. Reszta wieczoru odbyła się natomiast pod hasłem „koncert życzeń”. Dzięki temu zabiegowi dystans między zespołem a fanami został skrócony do absolutnego minimum. Zupełnie zatarty został natomiast, gdy na scenie pojawił się zaprzyjaźniony z zespołem fan. Dołączył do kapeli, by zaśpiewać w prezencie urodzinowym dla swej dziewczyny utwór „Tajne znaki”.

joomplu:51548

Ku uciesze autora tego tekstu, podczas koncertu przeważały numery z debiutanckiej płyty zespołu. W bonusie pojawiły się krótkie motywy Metalliki („Fade To Black), Cream („Sunshine Of Your Love”), cover Franka Kimono „King Bruce Lee Karate Mistrz” oraz kilka riffów z nadchodzącej, trzeciej płyty. Brzmienie na koncercie nie było zaskoczeniem, gdyż jest odzwierciedleniem studyjnych dokonań. O każdym z muzyków można pisać liczne pozytywy. Krzyżyk mnoży się za swoją perkusją niczym Zwierzak z Muppetów (http://www.youtube.com/watch?v=j4cKteT_OE0), Kmieta powala brzmieniem basu i wypełnia wszystkie niskie częstotliwości, a Drężmak błysnął między innymi solówką w numerze „Wilki dwa” (z naciskiem na między innymi). W kwestii wokali, Hans jest świetną przeciwwagą do krzyków Litzy.

Koncert Luxtorpedy to dawka solidnej muzyki, której gatunek niezwykle trudno określić. Z drugiej strony, przybywając do Wytwórni można było poczuć się jak na spotkaniu z przyjaciółmi.

Zespół Chemia stanął przed trudnym zadaniem. Frekwencja po koncercie Luxtorpedy diametralnie się pogorszyła. Nie powinno to jednak nikogo dziwić. Ubiegłoroczny laureat konkursu młodych zespołów ma przed sobą jeszcze długą drogę na szczyt. Pochwalić Chemię jednak należy. Koncert w Wytwórni wypadł znacznie lepiej niż podczas zeszłorocznych Ursynaliów. Być może znaczenie miał tutaj kameralny klimat panujący w klubie, który znacznie różni się od festiwalowego występu. Trzymajmy się jednak teorii, iż młode kapele przebijające się poprzez konkursy, rosną w siłę i przyniosą ożywienie na naszym rynku muzycznym.

/fot. Karol Krak

Zobacz także:

Ursynalia: The Tour – konkurs zespołów (foto)

Summer Dying Loud 2012 (foto)

Proletaryat, Luxtorpeda, Noko w Dekompresji (foto)

Luxtorpeda w Dekompresji (foto)

Chemia w Wytwórni (foto)

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
DSC06863
Domowe Melodie w Scenografii (foto)
mod_DSC2393
Dżem w Dekompresji (foto)
Emmanuelle_Seigner_20120706-6113
Targowa Street Film&Music Festival 2012: Emmanuelle Seigner (foto)

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*